fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Kościelecki zginął, bo pomagał Żydom

Dyrektor Instytutu Pileckiego dr Wojciech Kozłowski
PAP/Tomasz Gzell
Instytutu Pileckiego uhonoruje Piotra Kościeleckiego, który został zamordowany przez Niemców za pomoc okazaną Żydom. Upamiętnieni zostaną także zabici wtedy, nieznani z imienia Żydzi.

Piotr Kościelecki mieszkał samotnie na uboczu kolonii wsi Grądy-Woniecko. Jego żona – Zofia z domu Pojmańska – zmarła przed wybuchem wojny, a syn Jan mieszkał prawdopodobnie w pobliskiej Wiźnie. Dom Piotra znajdował się pod lasem, niedaleko torfowisk. Mężczyzna utrzymywał się z rolnictwa, prowadząc niewielkie gospodarstwo. Kiedy w końcu 1942 roku Niemcy rozpoczęli akcję likwidacji okolicznych gett, wielu Żydów ratowało się ucieczką i poszukiwało schronienia. Kościelecki udzielił pomocy kilku zbiegom, zapewniając pożywienie i możliwość ukrycia w stogu siana na terenie swojego gospodarstwa.

21 listopada 1943 roku podczas tropienia zwierzyny niemieccy żołnierze trafili na liczne ludzkie ślady wokół zabudowań Piotra Kościeleckiego. Sprowokowało ich to do przeszukania gospodarstwa. Kościeleckiego nie było w tym dniu w domu.

– Na widok zbliżających się Niemców Żydzi wpadli w popłoch. Dwóch, wykorzystując nieobecność gospodarza, ukryło się w jego domu. Natychmiast zostali odnalezieni i zastrzeleni, mimo prób stawienia oporu. Trzeci Żyd zginął od kuli podczas ucieczki, w odległości 100–200 metrów od domu. Pozostali, w tym jedna kobieta, zdołali zbiec – opowiada Marcin Panecki, historyk z Instytutu Pileckiego. – Zachowane zeznania nie pozwalają na odtworzenie dalszego przebiegu wydarzeń w tym dniu.

Następnego dnia na posesję Kościeleckiego przyjechało dziesięciu niemieckich żołnierzy z majątku w Grądach-Woniecko i ośmiu żandarmów z posterunku w Rutkach. Komendant żan- darmerii wyprowadził Kościeleckiego z domu. Dom przeszukano, a Piotra poddano rewizji. Polskim sąsiadom polecono wykopać dół na ciała straconych dzień wcześniej Żydów i przystąpić do rozbiórki zabudowań gospodarczych.

– Widziałem jak Piotra Kościeleckiego wziął z mieszkania komendant żandarmerii z Rutek, bijąc go kijem pędził za stóg. Z komendantem było i wojsko. Jak poszli za stóg, zaraz był strzał – poprawiam, dwa strzały – zeznawał 17 kwietnia 1947 r. przed Sądem Okręgowym w Łomży Piotr Milewski, naoczny świadek wydarzeń w Grądach-Woniecku.

- Kościelecki był rozstrzelany o 20 metrów od swego domu. Dół kopałem z Tymińskim, dla Kościeleckiego i Żydów. Gdy kopaliśmy dół to w tym czasie Piotr Kościelecki jeszcze żył – dodał Piotr Milewski.

Z rozkazu Niemców został rozebrany dom, a wszystko, co stanowiło jakąkolwiek wartość, przewieziono na posterunek żandarmerii w Rutkach. Ciało 61-letniego Piotra Kościeleckiego zostało później ekshumowane przez jego syna Jana i pochowane na cmentarzu parafialnym w Wiźnie.

W ramach program Instytutu Pileckiego "Zawołani po imieniu" upamiętnionych zostało już około pięćdziesiąt osób. 9 czerwca 2021 r. w południe zaplanowana jest msza świętą w intencji zamordowanego w kościele pw. Miłosierdzia Bożego w Grądach-Woniecku, a o godz. 13.30 odsłonięcie tablicy na terenie Szkoły Podstawowej im. kpt. W. Raginisa w Grądach-Woniecku. Podczas uroczystości rabin Oriel Zaretsky odmówi modlitwę za zmarłych.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA