fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Bez czynszowej katastrofy?

Galerie handlowe powoli ożywają. Otwarto też już część kin
shutterstock
Największe marki odzieżowe i obuwnicze w kraju kończą negocjacje z galeriami handlowymi.

Pozytywne sygnały płyną z zarządów spółek odzieżowych i obuwniczych kończących powoli negocjacje warunków płatności z centrami i galeriami handlowymi. Szczegółowych informacji jednak skąpią do końca rozmów.

Mija czas na rozmowy

Sierpień to miesiąc, w którym zgodnie z przepisami sieci sklepów korzystające z pomocy publicznej, w tym zamrożenia czynszów, powinny podpisać zobowiązanie o przedłużeniu umowy najmu o okres zamknięcia i dodatkowe sześć miesięcy. Naturalna więc rzecz, że do tego czasu powinny zakończyć się trwające od miesięcy negocjacje między właścicielami sklepów i galeriami oraz centrami handlowymi.

Rząd pozwolił na otwarcie sklepów w galeriach handlowych od 4 maja br. – Zgodnie z ustawą Covid-19 rozmowy między wynajmującymi i najemcami powinny zakończyć się do 3 sierpnia. Dziś mogę powiedzieć, że zamknęliśmy negocjacje dotyczące 70 proc. umów i jesteśmy względnie zadowoleni z ich przebiegu – mówi „Rzeczpospolitej" Radosław Jakociuk, wiceprezes VRG (d. Vistula Group, należą do niej sklepy Vistula, Wólczanka, Bytom, Deni Cler i W.Kruk).

– Po wielu tygodniach lockdownu i niepewności dla obu stron dziś oczywiste jest, że funkcjonowanie handlu tradycyjnego zmieniło się i umowy o współpracy wymagają znaczącej korekty. Oczywiście zdarzają się wynajmujący, którzy nie widzą możliwości zmian w umowach. Są też punkty, których potencjał był niski już przed Covidem i które dziś nie dają naszym sklepom szansy na rentowność. Każda umowa rozpatrywana jest przez nas indywidualnie, przez pryzmat potencjału sprzedażowego dla danej marki, a nie samej kondycji danej galerii handlowej – dodaje Jakociuk.

Optymistyczne tony słychać ze strony gigantów: obuwniczego CCC i odzieżowego LPP. Również te firmy nie ujawniają dokładnie, jaki efekt udało im się uzyskać do tej pory w negocjacjach, czyli jakiego rzędu spadku kosztów czynszu można się spodziewać w tym roku.

– Finalizujemy program, który zaczęliśmy de facto niemal z pierwszym dniem pandemii, tj. renegocjacji czynszów i znalezienia konsensusu, który będzie akceptowalny dla obu stron umowy – mówi Daria Sulgostowska, rzeczniczka polkowickiego CCC. Dodaje, że o szczegółowych zapisach porozumień firma nie będzie informować przed końcem negocjacji.

W przypadku gdańskiego LPP, właściciela takich marek odzieżowych jak Reserved, czy Sinsay (prowadzi w kraju 852 sklepy na powierzchni ponad 0,5 mln mkw.) można poznać skalę powodzenia rozmów, choć i ta firma nie ujawnia, co ustalenia oznaczają dla jej tegorocznych czynszów.

– Na ten moment znaleźliśmy już porozumienie z 98 proc. właścicieli centrów handlowych. Liczymy na to, że z pozostałymi 2 proc. wynajmujących zakończymy rozmowy do końca miesiąca – mówi Monika Wszeborowska, rzeczniczka LPP.

Nie wszyscy odejdą od negocjacyjnego stołu

O tym, że rozmowy z wynajmującymi są bliskie ukończenia, mówił też niedawno Wiesław Wojas, prezes obuwniczej firmy działającej pod jego nazwiskiem. W pierwszym tygodniu lipca na renegocjację umów z Wojasem nie zgodziło się trzech–czterech głównych wynajmujących, co oznaczało około 20 sklepów na 182, które grupa prowadzi w kraju i za granicą. – Myślę, że uda nam się porozumieć – mówił Wiesław Wojas.

Są jednak także i inne głosy. – Wprawdzie widzimy otwartość centrów handlowych, ale staramy się wybiegać w przyszłość dalej niż do końca tego roku. W efekcie to, że nadchodzi sierpień nie oznacza, że zakończymy negocjacje – mówi nam osoba reprezentująca inną firmę odzieżową, prosząca o niepodawanie danych osobowych. W uproszczeniu chodzi tutaj o to, aby wynajmujący zgodzili się powszechnie na zastosowanie tzw. rozliczenia rocznego, czyli mechanizmu sprawiającego, że w przypadku np. powtórnego zamknięcia galerii czy innych obostrzeń, sklep będzie mógł liczyć na zwrot części opłat.

Rozmowy mogą toczyć się dłużej także z innego powodu: centra handlowe są zarzucone prośbami najemców, a często nie dysponują odpowiednimi zasobami kadrowymi, aby reagować wystarczająco szybko.

Czynsze są dla spółek odzieżowych i obuwniczych jednym z najważniejszych rodzajów kosztów. Według szacunków PwC rocznie wynoszą 6,1 mld zł w samej tylko branży modowej. Gdyby nie ich zamrożenie i negocjacje z najmującymi, spółki z tego sektora, zanotowałyby w tym roku pokaźne straty. Jak bowiem szacuje większość z nich, tegoroczne przychody w zależności od firmy będą bowiem o około 20–30 proc. niższe niż w 2019 r.

Redukcja czynszów i zmiana zasad ich naliczania to niejedyne źródło oszczędności, których imają się producenci odzieży i obuwia. Ścięto zamówienia kolekcji i półproduktów na kolejne sezony, a firmy będą starały się wyprzedawać dłużej zapasy. Zamrożono lub ograniczono tegoroczne inwestycje. Powszechniejszym modelem działania staje się oddawanie sklepów we franczyzę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA