fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Złe wieści dla polskich eksporterów. Niemcy kroją zamówienia

Bloomberg
W niemieckiej gospodarce, której kondycja ma zasadniczy wpływ na kondycje polskiego eksportu, dzieje się coraz gorzej.

Jak podał w poniedziałek renomowany niemiecki instytut badawczy Ifo Institute for Economic Research, nastąpiło ponowne pogorszenie nastrojów wśród niemieckich producentów. Oczekiwania eksportowe Ifo w przemyśle spadły w styczniu do 5,9 punktów bilansowych, z 8,7 punktów bilansowych w grudniu. W styczniu zniknęły zwłaszcza szanse poprawy w niemieckiej branży motoryzacyjnej, która jeszcze w grudniu ubiegłego roku liczyła na ożywienie rynku i wzrost sprzedaży aut. Ifo podaje, że perspektywy sektora samochodowego wyraźnie się pogorszyły, podobnie jak branży chemicznej. Nie przewiduje się prawie żadnego wzrostu eksportu z dwóch innych kluczowych branż: przemysłu elektrycznego i budowy maszyn.

To bardzo złe informacje dla polskich producentów, dla których Niemcy są najważniejszym kierunkiem ekspansji eksportowej. Jak podaje GUS, obecnie mają one przeszło 28-procentowy udział w całości zagranicznej sprzedaży polskich towarów. Od niemieckich zamówień szczególnie uzależniony jest polski przemysł motoryzacyjny. W 2017 r. trafiało tam 30 proc. eksportu sektora (wartościowo), podczas gdy drugi w rankingu odbiorca (Włochy) miał udział nieco ponad 9-procentowy. Do niemieckich fabryk samochodów trafiają produkowane w Polsce części i komponenty, a także silniki. Polska jest dla nich jednym z kluczowych poddostawców.

Sytuacja w niemieckiej gospodarce już wpłynęła na obniżenie nastrojów polskich przedsiębiorców sektora motoryzacyjnego. Z raportu firmy doradczej KPMG i Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego wynika, że menedżerowie w firmach produkcyjnych spodziewają się pogorszenia sytuacji w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Firma analityczna AutomotiveSuppliers przewiduje, że ubiegłoroczny eksport branży będzie niższy od tego z 2017 r., w którym sięgnął rekordowego poziomu 25,2 mld euro. Spadek eksportu prognozowany jest także na rok 2019.

Sytuacja polskich przedsiębiorstw może być jeszcze trudniejsza z uwagi na potencjalne konsekwencje twardego brexitu i możliwe trudności z terminowym zaopatrzeniem w części i komponenty brytyjskich fabryk motoryzacyjnych. Wielka Brytania to drugi rynek motoryzacyjny w Europie po Niemczech, a zarówno tamtejsza produkcja jak i sprzedaż aut zwalniają. Według organizacji europejskich producentów samochodów ACEA, W listopadzie ub. roku produkcja samochodów osobowych zmalała tam o 19,6 proc. w ujęciu rocznym do 129 tys. szt., natomiast w okresie styczeń-listopad 2018 r. skurczyła się o 8,2 proc: do 1,44 mln z 1,57 mln w tym samym czasie rok wcześniej. Natomiast według reprezentującego brytyjską branżę motoryzacyjną stowarzyszenia SMMT (Society of Motor Manufacturers and Traders), liczba rejestracji nowych samochodów w Wielkiej Brytanii zmniejszyła się w całym 2018 roku o 6,8 proc. do niespełna 2,4 mln sztuk w porównaniu z rokiem 2017.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA