fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Sklepy boją się jutra

Adobe Stock
Aż 41 proc. firm handlowych spodziewa się kiepskich wyników w 2020 roku. To znacznie więcej niż w innych branżach.

Ten rok dla handlowców oznacza wiele nowych wyzwań. Chodzi nie tylko o ostrzejszy zakaz niedzielnego handlu, ale też o różne nowe pomysły rządu, np. w postaci planowanego od połowy roku podatku obrotowego czy nowych danin od cukru i alkoholu w butelkach o małych pojemnościach.

Zakaz handlu w niedziele powoduje komplikacje. Przykładem może być niedziela 26 stycznia: była handlowa, choć wielu klientów po prostu o tym nie wiedziało, bo spodziewało się, że w 2020 r. zakaz handlu obowiązuje już w pełni. W efekcie w wielu sklepach dużych sieci klientów było znacznie mniej niż w sobotę. Widać to było choćby w placówkach Biedronki czy Auchan. – Byliśmy zaskoczeni brakiem ruchu, najwidoczniej klienci już zakodowali sobie, że duże sklepy spożywcze w niedzielę nie pracują – mówi „Rzeczpospolitej" przedstawiciel jednej z sieci supermarketów.

W szwach pękały za to centra handlowe, na brak ruchu nie narzekała też IKEA. – Faktycznie było sporo osób, ale porównywalnie np. do soboty – podaje biuro prasowe firmy. Taka sytuacja może się powtórzyć 5 kwietnia, gdy przypada kolejna niedziela handlowa (w sumie w całym roku będzie ich tylko siedem).

Branża handlowa obawia się o swoją sytuację. Z badania Keralla Research dla BIG InfoMonitor wynika, że wśród mikro-, małych i średnich firm handlowych aż 41 proc. uważa, że 2020 r. będzie dla nich gorszy od poprzedniego (dla porównania: wśród wszystkich firm pesymistów jest 30 proc.). Z kolei z optymizmem na wyniki 2020 r. patrzy jedynie 18 proc. ankietowanych.

Jako główne wyzwanie badani przedstawiciele firm wskazują wzrost kosztów zatrudnienia, jako efekt wyższej pensji minimalnej. W dużych sieciach wynagrodzenia już i tak są na wyższym poziomie – według analizy firmy Hays kasjer już na początku 2019 r. mógł liczyć średnio na 3–3,5 tys. zł pensji, 20 proc. więcej niż rok wcześniej, a wynagrodzenia rosną dalej. Firmy boją się też zmian podatkowych, wzrostu biurokracji oraz wzrostu opłat za prąd i wzrostu konkurencji.

Patrząc na listę wyzwań dla sektora, trudno się dziwić pesymizmowi. A dochodzą jeszcze problemy z płatnościami. Na koniec trzeciego kwartału 2019 r. zaległości firm handlowych u kontrahentów wynosiły już 7,4 mld zł.

– W ciągu roku kwota zaległości handlu detalicznego wobec kontrahentów i banków wzrosła o 25 proc., podczas gdy zaległości handlu hurtowego o 21 proc., a firm we wszystkich sektorach gospodarki o mniej niż 12 proc. – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA