fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Festiwal Biegowy

Festiwal Biegów: Krynica-Zdrój znów nie zasnęła

festiwalbiegow.pl
Jubileuszowy 10. Tauron Festiwal Biegowy przeszedł do historii. Kurort przez trzy dni od rana do nocy tętnił życiem.

To już dziesiąta edycja imprezy, która odbywa się tuż po zakończeniu Forum Ekonomicznego. Kiedy wyjeżdżają politycy i biznesmeni, kiedy po chodnikach nie przechadzają się już agenci ochrony, Krynicę przejmują biegacze.

Tutaj nikomu to nie przeszkadza, jeśli spacerowicz chce przejść na drugą stronę deptaka, wystarczy, że cierpliwie poczeka aż przebiegnie zawodnik i pan ochroniarz uchyli barierkę. Kilka kroków i już się jest przy stoiskach jarmarku regionalnego, gdzie można kupić miód, naturalne kosmetyki, swojską kiełbasę albo rękodzieło. Są też stoiska z artykułami dla biegaczy: sprzętem, odżywkami. W modzie jest zdrowe odżywianie, więc jeśli ktoś ma ochotę na coś słodkiego, ale gryzie go sumienie, to może sięgnąć po proteinowy baton, a nawet proteinowego gofra.

Zawsze będę wracał

Wielu wraca co roku. – Jestem tu już ósmy raz. Tu jest taki klimat, że zawsze będę wracał. Rozgrywa się 30 biegów. Ci, którzy nie startują w danym momencie, wspierają resztę. Taki biegacz, który dopinguje, jest najfajniejszy, bo on wie, co to znaczy pokonać maraton. Miałem niewielką nadzieję, że może się uda wygrać, ale Kenijczyk okazał się mocniejszy. Nie było niespodzianek. Za cztery tygodnie startuję w Silesia Maraton w Katowicach – mówi „Rzeczpospolitej" Rafał Czarnecki, drugi na trasie Koral Maratonu i jednocześnie najlepszy z Polaków (trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej zajął Dariusz Nożyński).

Rafał Czarnecki to jeden z tych, dla których bieganie stało się stylem życia. W Krynicy zaliczył już szósty maraton w tym roku. I zapowiada, że dorzuci jeszcze siódmy. Dariusz Nożyński zamierza pobiec w Warszawie i tutaj miał okazję przetestować podbiegi. Może ulica Spacerowa nie jest długa, ale za to stroma, więc już wie, że łatwo nie będzie.

Co mają jednak powiedzieć ci, którzy stają na trasie Biegu 7 Dolin? Tam jest do pokonania 100 km, a podbiegów znacznie więcej. Takiego dystansu trzeba się nauczyć.

– Pierwsza styczność jest trudna, bo nie wiadomo, jak rozłożyć siły. Nie potrafiłem tego robić, często płaciłem za to w drugiej części dystansu i umierałem. Teraz już wiem, jak pobiec taktycznie. Znam trasę bardzo dobrze. Może nie zapamiętuję, gdzie leżą kamienie, ale na pewno dałbym radę przebiec ją bez oznaczenia. Wiem, gdzie jest mniejszy podbieg, gdzie większy. To bardzo pomaga – opowiada „Rz" Bartosz Gorczyca, który Bieg 7 Dolin wygrał trzeci raz z rzędu.

Uczestnicy ultramaratonu wyruszyli na trasę już o 2 w nocy, najlepsi kończyli rywalizację po dziewięciu godzinach. Praktycznie przez cały dzień na deptaku coś się działo. Były biegi w krawacie, Krynicka Pętla, Sztafeta Deptaka, Bieg Przebierańców, bieg na 3 kilometry i na 10 kilometrów też. Dla każdego coś miłego. Uczestnicy Brubeck Iron Run (dziewięć wymagających konkurencji w ciągu trzech dni) wyruszali na trasę w sobotę o 22.00, a jeszcze pięć minut później na starcie stawali uczestnicy Nocnego Biegu Rodzinnego. Towarzyszyła im muzyka na żywo ze sceny. Kto czekał do końca na wydarzenia soboty, spał bardzo krótko, bo Koral Maraton zaczynał się już o 7.05 w niedzielę.

Przez dziesięć lat impreza stała się jedną z największych w Polsce, wzrosła też pula nagród. W tym roku do wygrania było blisko 500 tys. złotych w gotówce i ponad 150 tysięcy złotych w nagrodach rzeczowych. Zwycięzca Biegu 7 Dolin otrzymywał 25 tys. złotych, a dodatkowe 15 tys. czekało na niego, jeśli pobiłby rekord trasy.

W gronie przyjaciół

Tłum biegaczy każdego roku jest coraz większy, teraz liczący już ponad 8 tysięcy ludzi, a trzeba wziąć pod uwagę nie tylko tych, którzy startują w przeróżnych konkurencjach, ale także osoby towarzyszące: małżonków, dzieci, przyjaciół. Po co się bawić w pojedynkę, skoro można w dużej grupie? Pozdrawiają się na ulicach, siadają w kawiarniach, lubią tę atmosferę, gdy nie giną w tłumie wielkiej metropolii.

– Za pierwszym razem, kiedy organizowaliśmy festiwal, rozegraliśmy pięć biegów, na różnych dystansach. Nasze zaproszenie przyjęło, chociaż pokrywaliśmy wszystkie koszty, niespełna 700 osób. Dzisiaj organizujemy kilkadziesiąt wydarzeń: od biegów na 400–600 metrów dla najmłodszych po takie jak Bieg Przebierańców czy Bieg z Krawatem. Są też konkurencje ekstremalne. Rozwijać możemy się tylko przez zwiększanie liczby wydarzeń, które zaangażują osoby towarzyszące biegaczom. Stąd wziął się nordic walking, biegi dla dzieci i rozrost festiwalu. Szacuję, że teraz już kilkanaście tysięcy osób przyjeżdża do Krynicy na trzy dni w związku z biegami – mówi „Rz" Zygmunt Berdychowski, pomysłodawca Festiwalu Biegowego.

Dlatego, jeśli rano wyjdzie się na spacer, można spotkać ludzi z kijkami, którzy precyzyjnie odmierzają w alejkach parkowych kroki, próbując złapać właściwy rytm. Każdy może się sprawdzić i spróbować. Są całe rodziny – dzieci patrzą na rodziców, a same biegają po deptaku. We wszystkim trzeba jednak zachować zdrowy rozsądek.

– Nie polecam 64 km po górach na pierwszy strzał. Zalecałabym najpierw trzy lata treningu. Jeśli jednak ktoś jest przygotowany i chce spróbować się na długim dystansie w górach, to Bieg 7 Dolin jest fajny na początek. Trasa jest dosyć łagodna dla nowicjuszy – przekonuje w rozmowie z „Rz" Martyna Kantor, najlepsza wśród kobiet na 64 kilometry.

Krynica znów zaprosi za rok, o tym już nikomu z biegaczy przypominać nie trzeba.

10. TAURON Festiwal Biegowy – zwycięzcy najważniejszych biegów

- Bieg 7 Dolin 100 km (mężczyźni): 1. B. Gorczyca (Polska) 9:01.26 godz.; 2. M. Świerc (Polska) 9:12.36; 3. T. Hudec (Czechy) 9:20.09.

- Bieg 7 Dolin 100 km (kobiety): 1. P. Tracz (Polska) 10:03.16 godz.; 2. E. Majer (Polska) 10:32.50; 3. E. Lewandowska (Polska) 10:46.58.

- Bieg 7 Dolin 64 km (mężczyźni): 1. T. Kobos (Polska) 5:40.28 godz.; 2. A. Jabłoński (Polska) 5:41.34; 3. T. Skupień (Polska) 5:44.10.

- Bieg 7 Dolin 64 km (kobiety): 1. M. Kantor (Polska) 6:34.24 godz.; 2. K. Solińska 6:40.20; 3. J. Sadzik 6:59.40.

- Życiowa Dziesiątka (mężczyźni): 1. M. Kosgei (Kenia) 28.24 min; 2. H. Szost (Polska) 28.55; 3. N. Kipkoge Cherutich (Kenia) 29.25.

- Życiowa Dziesiątka (kobiety): 1. J. Chemutai (Kenia) 31.54 min; 2. R. Nundu Mbatha (Kenia) 32.32; 3. K. Jankowska (Polska) 32.44.

- Koral Maraton (mężczyźni): 1. E. Kipngetich Tanvi (Kenia) 2:29.15 godz.; 2. R. Czarnecki (Polska) 2:29.55; 3. D. Nożyński (Polska) 2:30.18.

- Koral Maraton (kobiety): 1. L. Czarnecka (Polska) 3:15.43 godz.; 2. W. Kałasznikowa (Ukraina) 3:19.38; 3. M. Grabska-Grzegorczyk (Polska) 3:20.32.

- Półmaraton (mężczyźni): 1. M. Kosgei (Kenia) 1:10.11 godz.; 2. N. Kipkoge Cherutich (Kenia) 1:12.19; 3. M. Bohdanow (Ukraina) 1:12.47.

- Półmaraton (kobiety): 1. J. Chemutai (Kenia)1:18.42 godz.; 2. R. Nundu Mbatha (Kenia) 1:19.05; 3. L. Nthenya Ndambuki (Kenia) 1:22.38.

- Brubeck Iron Run (160 km): 1. A. Jendrych (Polska) 15:58.04 godz.; 2. R. Ślaski (Polska) 15:13.51; 3. M. Stopa (Polska) 15:40:04.

Powiedzieli

Bogdan Dziuba, pierwszy Polak w półmaratonie

W niedzielę chciałem przebiec trasę jak najmniejszym nakładem sił. W sobotę na 10 km uzyskałem czas 32 minuty i z tego wyniku jestem zadowolony. Chciałem się sprawdzić na tym dystansie. Gdybym się sprężył na trasie półmaratonu, to może bym wskoczył na podium, ale wolałem nie szafować siłami, bo za trzy tygodnie staję na starcie maratonu w Rzeszowie. Tutaj pobiegłem bardzo spokojnie, z pełną kontrolą tętna. Bardzo się cieszę z tego, że przybiegłem jako pierwszy z Polaków. Cieszę się, że mogę tu być. Przyjeżdżam do Krynicy co roku, to już mój dziewiąty występ, podczas pierwszej edycji zająłem drugie miejsce w maratonie. Teraz bodajże po raz siódmy wygrałem bieg na milę. Czemu startowałem w wielu konkurencjach? Powodów jest kilka. Skoro już tu jestem, to szkoda nie pobiec na 10 kilometrów, ale potraktowałem te występy także jako jednostki treningowe przed maratonem w Rzeszowie. Wiele osób mnie pozdrawiało? Jestem ze Stalowej Woli, ale na rynku biegowym od ponad 30 lat, więc mam masę znajomych. Spotykamy się tutaj i miło spędzamy czas.

Bartosz Gorczyca, zwycięzca Biegu 7 Dolin

Bieg 7 Dolin wygrałem trzeci raz z rzędu. Zacząłem chyba w 2013 roku, najpierw wystartowałem na dystansie 64 kilometrów. Raz nie udało mi się ukończyć biegu na 100 kilometrów. Jak moje kolana? Czują się bardzo dobrze. Wiadomo, że panuje mit o rozsypujących się szybko kolanach u biegaczy, ale jeśli człowiek o nie dba, kłopotów można uniknąć. Trzeba wzmacniać mięśnie, tak żeby stawy nie były obciążone – jeśli mięśnie nóg są mocne, to one przejmują uderzenia od podłoża. Ważna jest też technika biegu oraz rozsądna suplementacja. Nie jest powiedziane, że bieganie z automatu niszczy kolana. Trasę znam bardzo dobrze, trenuję na niej, więc raczej nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć. Na pewno dałbym radę przebiec tę trasę bez oznaczenia. Start o 2 w nocy nie jest problemem. Ostatnia noc nie jest tak ważna, bo i tak jest nieprzespana, ciało czuje stres i zbliżający się wysiłek. Nabiera się doświadczenia. Ciało zapamiętuje, że czekają je starty nocne. Ważne, żeby dwie, trzy wcześniejsze noce były dobrze przespane. W tym sezonie planuję jeszcze tylko jeden ultramaraton w październiku na Sardynii, na dystansie 100 kilometrów. Będę bronił tytułu z zeszłego roku. Bieg pod Mont Blanc? Może w przyszłości. Biegać po pustyni raczej nie zamierzam.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA