fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Lewica chce nowelizacji Karty

Shutterstock
Pełna zgoda w sprawie konieczności zmiany przepisów o dyscyplinarkach nauczycieli. Konkrety pojawią się za dwa tygodnie.

Będą zmiany w przepisach o postępowaniu dyscyplinarnym wobec nauczycieli. Nowelizacji domagają się nauczyciele, politycy, ale mówi o nich także Ministerstwo Edukacji Narodowej.

Klub Lewicy wniósł właśnie do Sejmu przygotowany wspólnie ze Związkiem Nauczycielstwa Polskiego projekt nowelizacji Karty nauczyciela zmieniający zasady postępowania dyscyplinarnego wobec nauczycieli. To próba naprawienia nieżyciowych przepisów, które weszły w życie 1 września 2019 r., zgodnie z którymi dyrektor szkoły musi obowiązkowo kierować do rzecznika dyscyplinarnego wszystkie przypadki, w których mogło dojść do naruszenia dobra dziecka.

Na skierowanie sprawy do rzecznika ma zaledwie trzy dni. A to zbyt mało, by dokładnie przyjrzeć się sprawie.

W praktyce oznacza to, że do rzeczników trafiają np. sprawy o to, że nauczyciel spóźnił się na lekcję czy przerwę, podczas której miał dyżur. W rezultacie liczba kierowanych do rzecznika spraw wzrosła z 700 w 2018 r. do 1000 w ubiegłym. Do dyrektorów w tej sprawie wnioskują także rodzice, którzy nie zawsze zgadzają się z decyzją nauczyciela np. w sprawie ocen.

– Wzrost spraw kierowanych do rzecznika spowodował, że naprawdę poważne sprawy czekały na rozpatrzenie tygodniami – mówi Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, posłanka Lewicy. – Stąd nasza inicjatywa, by poprawić te rozwiązania – dodaje.

W przygotowanej przez ZNP i Lewicę nowelizacji znalazł się zapis mówiący o tym, że w pierwszej kolejności takie sprawy będzie rozpatrywał dyrektor, a jeśli uzna, że doszło do poważnego naruszenia, skieruje sprawę do rzecznika.

– Chcemy przywrócenia większej autonomii dyrektorom szkół – tłumaczy posłanka.

Prezes ZNP Sławomir Broniarz podkreśla, że to rozwiązanie jest lepsze niż całkowita likwidacja odpowiedzialności dyscyplinarnej nauczycieli, którą postuluje NSZZ Solidarność pracowników oświaty.

– Propozycja „S" rodzi niebezpieczeństwo, że o losie nauczycieli będzie jednoosobowo decydował dyrektor – mówi Broniarz.

Z opinią tą nie zgadza się szef oświatowej „S" Ryszard Proksa. – Od zajmowania się poważnymi przewinieniami jest prokurator i sąd, a nie komisja dyscyplinarna – mówi Proksa. – Obecne regulacje powodują, że nauczyciel może być ukarany zarówno przez komisję dyscyplinarną, jak i przez sąd – tłumaczy.

Konieczność zmian w zakresie odpowiedzialności dyscyplinarnej widzi też MEN. We środę rozpoczął nad nimi pracę zespół do spraw statusu zawodowego pracowników oświaty złożony z przedstawicieli resortu, samorządowców i nauczycielskich związków zawodowych.

– To było wstępne spotkanie robocze. Minister wysłuchał zarówno naszych argumentów, jak i ZNP – mówi Proksa.

Związkowcy zwracali się do MEN o sprecyzowanie, czym jest dobro dziecka. Prosili także, by zamiast trzech dni dyrektor miał trzy tygodnie na podjęcie decyzji o tym, czy powinien skierować sprawę do rzecznika.

– Ustaliliśmy, że kolejne spotkanie odbędzie się za dwa tygodnie. Dopiero wówczas zaczniemy pracować nad konkretnymi rozwiązaniami – podsumowuje Proksa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA