fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Spór o Amazonię. Bolsonaro oskarża

AFP
Prezydent Brazylii oskarżył „zagraniczne potęgi” o rozpowszechnianie kłamstw na temat pożarów pierwotnych lasów.

– Są tacy, którzy chcieliby utrzymać miejscowych tubylców na poziomie ludów jaskiniowych – mówił Jair Bolsonaro z oenzetowskiej trybuny.

W zeszłym miesiącu jednak brazylijska agencja kosmiczna opublikowała dane, z których wynikało, że w amazońskich lasach odnotowano ok. 30 tys. ognisk pożarów – o 84 proc. więcej niż w 2018 roku. Międzynarodowe organizacje ekologiczne oskarżyły władze kraju o to, że swoją polityką eksploracji dżungli doprowadziły do tych gigantycznych pożarów. Takiemu twierdzeniu właśnie sprzeciwiał się Bolsonaro.

Przeczytaj felieton Michała Szułdrzyńskiego: Amazonia w ogniu, gen LGBT. Jak nauka ustępuje polityce

– Nasza Amazonia jest większa od całej zachodniej Europy i pozostaje dziewicza oraz nietknięta – mówił. Jednocześnie jednak przyznał, że tereny zamieszkane przez Indian „pełne są bogactw, ale to Brazylia będzie decydowała o tym, jak je wykorzystać”.

Nie powiedział jednak, kim są „zagraniczne potęgi”, z którymi jego kraj spiera się o bogactwa ziem Indian. – Kraje, które ciągle widzą w Brazylii kolonię bez własnych praw i suwerenności – powiedział o nich, cytując list, jaki podobno Indianie napisali do niego. – ONZ odegrała fundamentalną rolę w likwidacji kolonializmu, nie możemy pozwolić, by ta mentalność powróciła do tych korytarzy i gabinetów – dodał.

W sierpniu grupa najbogatszych krajów świata G7 (na wniosek Francji) zaproponowała Brazylii pomoc w wysokości 22,2 mln dolarów na gaszenie pożarów, ale Bolsonaro ją odrzucił, twierdząc, że „każda pomoc musi respektować brazylijską suwerenność”.

Przy okazji dyskusji o pakiecie pomocy od najbogatszych w zeszłym miesiącu doszło do emocjonalnej wymiany zdań między Bolsonaro a francuskim prezydentem Emmanuelem Macronem, który co prawda był inicjatorem wsparcia Brazylii, ale zrobił to w taki sposób, by jak najbardziej urazić tamtejsze władze. Paryż sugerował, że Brazylia powinna „ponieść ekonomiczne konsekwencje”, gdyż „nie była w stanie opanować pożarów”. Macron wtedy wprost zagroził nałożeniem weta na handlowe porozumienie Brazylii z UE właśnie z powodu pożarów dżungli.

Teraz Bolsonaro nazwał w ONZ jego działanie „próbą nałożenia sankcji nawet bez wysłuchania nas”, po czym do niego skierował swą tyradę o kolonializmie. Przy czym południowoamerykański lider (zwany „brazylijskim Trumpem”) dziękował z trybuny ONZ właśnie Trumpowi za to, że stanął po stronie Brazylii.

W sierpniu większe od płomieni, jakie ogarnęły brazylijską dżunglę (czy rosyjską tajgę), były pożary w południowej i centralnej Afryce (w basenie rzeki Kongo), jednak tamtejsze kraje nie znalazły się w centrum uwagi międzynarodowej opinii publicznej. Jednak zarówno w Rosji, jak i w Brazylii o podpalanie dziewiczych lasów (lub co najmniej tworzenie niebezpiecznych sytuacji) oskarżane są firmy dokonujące ich nielegalnego wyrębu. Ekologowie twierdzą, że ich działalność nasiliła się po dojściu Bolsonaro do władzy.

Ale sam prezydent co najmniej od kwietnia spiera się z ekologami, od czasu, gdy w telewizyjnym przemówieniu zasugerował, że może wydać zgodę na eksploatację chronionej części dżungli, by „użyć bogactw, jakie dał nam Bóg”.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA