„Rzeczpospolita”: Liberalny porządek świata odchodzi w przeszłość, to już chyba jasne. Ale co powstanie na jego miejscu?
Iwan Krastew: Tego jeszcze nie wiemy. I długo wiedzieć nie będziemy. Bo to nie jest tak, że jakiś globalny architekt zaczął kreślić plany przyszłego porządku. Raczej wszyscy starają się dostosować do chaosu, w jakim się znajdujemy. Europa jest tu w sytuacji szczególnej. Powodziło jej się całkiem nieźle w dotychczasowym układzie, gdy pod osłoną Ameryki korzystała na wolnym handlu. Stara się więc obronić tyle, ile się da z tego, co było. Ale inni, w szczególności potęgi średniego kalibru, jak Turcja, Brazylia czy Arabia Saudyjska, odwrotnie: próbują rozpychać się w tym nowym świecie. Innym problemem dla Europy jest to, że do tej pory to ona narzucała swój model innym.