fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dobra osobiste

Skarga kasacyjna RPO ws. wypowiedzi Jana Śpiewaka o dzikiej reprywatyzacji

Fotorzepa/ Michał Kolanko
RPO złożył kolejną skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego w sprawie wyroku dotyczącego Jana Śpiewaka i stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. Chodziło o wypowiedź Śpiewaka dotyczącą dzikiej reprywatyzacji, która według sądu naruszyła dobra osobiste pewnej spółki.

W sprawie chodzi o sformułowania użyte w czasie konferencji prasowej stowarzyszenia 13 września 2016 r. Występując w imieniu stowarzyszenia Miasto Jest Nasze Jan Śpiewak powiedział wtedy, że w Warszawie funkcjonuje ściśle powiązana ze sobą grupa interesów, w skład której wchodzą biznesmeni, prawnicy oraz urzędnicy, którzy działają na rynku reprywatyzacyjnym wykorzystując niejasne przepisy prawne i nieuczciwość urzędników. Wskazał, że z grupą tą powiązane są osoby prowadzące działalność przestępczą, a także, że państwo znajduje się w głębokim kryzysie, a obywatele są bezbronni. Jako jedną z najbardziej agresywnych firm działających na rynku reprywatyzacji wskazał spółkę deweloperską, która potem wniosła pozew do sądu.

Sąd Okręgowy uznał, że naruszone osobiste powodów i nakazał przeprosiny. Z uwagi jednak na działanie pozwanych w istotnym interesie publicznym Sąd uznał, że wyłączona została bezprawność. Podane w trakcie konferencji dane okazały się prawdziwe, zaś wyprowadzone wnioski były uprawnione.

Miasto Jest Nasze i Jan Śpiewak złożyli apelację. W wyroku z 16 kwietnia 2019 r. Sąd Apelacyjny uznał, że stan faktyczny, znajdujący odzwierciedlenie w przebiegu konferencji prasowej podczas prezentacji tzw. mapy reprywatyzacji w Warszawie jest niesporny i został prawidłowo ustalony. Jednak jako ocenne uznał włączenie powodów do „biznesu reprywatyzacyjnego", „wspólnego działania na rynku warszawskiej reprywatyzacji" jako „wielkiej pralni brudnych pieniędzy", z wykorzystaniem „mętnych przepisów prawnych, nie do końca uczciwych urzędników ( ... ) kosztem tysięcy, dziesiątek tysięcy mieszkańców Warszawy". W ocenie Sądu Apelacyjnego przy tak poważnych zarzutach powinno się wymagać od pozwanych większej dbałości o sprawdzenie podstaw faktycznych.

RPO złożył skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego w sprawie tego prawomocnego wyroku, wskazując m.in. na znaczenie wolnej debaty w kwestiach dotyczących interesu publicznego i na rolę organizacji pozarządowych w tej debacie. Wskazał, że działacze przeciwstawiający się nadużyciom w procesie reprywatyzacji nie mogą być karani za używanie sformułowania „Dzika reprywatyzacja".

W skardze kasacyjnej RPO zauważył, że nawet więc jeśli przyjąć, iż doszło do naruszenie dóbr osobistych, takie naruszenie nie było bezprawne. Sąd Apelacyjny całkowicie pominął szerszy kontekst sprawy i działanie pozwanych w obronie społecznie uzasadnionego interesu, co narusza wolność do wyrażania swoich poglądów i wolność rozpowszechniania informacji.

RPO zwrócił uwagę na orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, w którym podkreśla się znaczenie wolności debaty publicznej jako nieodzownego warunku funkcjonowania demokratycznego społeczeństwa. Chociaż wolność wypowiedzi nie jest nieograniczona, zgodnie z art. 10 ust. 2 Konwencji dopuszczalna ingerencja musi spełniać trzy warunki: legalności, celowości i konieczności w demokratycznym społeczeństwie. W odniesieniu do wypowiedzi mających publiczne znaczenie, Trybunał w swoim orzecznictwie zastrzega wyjątkowo szeroki zakres wypowiedzi i tylko wyjątkowo zezwala na ingerencję.

- Sąd Apelacyjny uznał, że standardów rzetelnej krytyki nie spełniają informacje o faktach nieprawdziwych. Gdyby jednak Sąd zastosował standardy wypracowane w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nieprawdziwość faktów byłaby drugorzędna, bo w pierwszej kolejności sąd zobligowany byłby do zbadania, czy pozwani dochowali należytej staranności. Należy przy tym wskazać że Sąd Apelacyjny mimo uznania szczególnej roli organizacji pozarządowych pominął w swoich konkluzjach, że Konwencja zapewnia ochronę wszystkim uczestnikom debaty na temat spraw uzasadnionego zainteresowania publicznego – niezależnie od tego, czy są dziennikarzami czy nie - twierdzi RPO.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA