Dane osobowe

Internet to kopalnia wiedzy o ludziach - adwokat Paweł Litwiński o ustawie o Policji

Flicr
Rozmowa | dr Paweł Litwiński, adwokat z Instytutu Allerhanda

Szymon Cydzik: Przybywa krytycznych głosów wobec ustawy o Policji. Są obawy, że służby będą miały nieograniczony dostęp do danych poprzez stałe łącza z operatorami. Czy rzeczywiście jest się czego bać?

Dr Paweł Litwiński: Rozwiązanie oparte o stałe łącze nie jest nowością, funkcjonuje w prawie telekomunikacyjnym od lat. Samo w sobie nie jest problemem – bez tego za każdym razem trzeba by pisać wniosek, na ten wniosek odpowiadać, co zajmuje czas, a często liczy się szybkość w pozyskiwaniu danych. Problemem jest zakres informacji, do których służby będą uzyskiwały dostęp. Od początku było jasne, że ten dostęp nie może obejmować treści, np. e-maili. A wciąż mamy dostęp do tzw. metadanych, a to pozwala na ustalenie bardzo wielu informacji o osobie.

Jakich na przykład?

Gdzie ktoś był, z jakich usług korzystał, z kim rozmawiał, do kogo wysyłał esemesy, jakie strony przeglądał.

Czy służby nie miały dostępu do tych danych już na podstawie wcześniejszych przepisów?

Poprzednia regulacja była interpretowana tak, że służby mogły uzyskać dostęp do danych tylko w ramach postępowania, które prowadzą. Teraz dostęp ten został oderwany od konkretnych postępowań, będzie możliwy „w celu zapobiegania i zwalczania przestępstw". To bardzo pojemne określenie, które może być narzędziem do prewencyjnego monitorowania zasobów sieci: konkretnych osób, forów dyskusyjnych itp.

Pojawiają się opinie, że po nowelizacji służby będą mogły uzyskać dane, a operatorzy nie będą o tym nawet wiedzieli.

To nie jest prawda. Operatorzy wiedzą o skali zjawiska i co roku te dane przekazują prezesowi UKE. To stąd wiemy np., że w ciągu 2014 r. było 2,2 mln zapytań.

Nawet przy stałym łączu operatorzy będą wiedzieli o każdych przekazanych danych?

Będzie można odtworzyć ilość zapytań. Oczywiście nie będziemy wiedzieli, czy pytano o konkretną osobę, bo w ten sposób sama kontrola operacyjna – niejawna przecież z założenia – byłaby pozbawiona sensu. Nadal będzie jednak problem następczego informowania. Trybunał Konstytucyjny w wyroku z lipca 2014 r. podkreślił, że trzeba informować zainteresowanego o tym, że był poddany kontroli operacyjnej. Oczywiście post factum. Nowelizacja w ogóle się nie odnosi do tego aspektu. Sądy konstytucyjne innych państw europejskich (np. Czechy, Niemcy) wypowiadały się analogicznie do stanowiska polskiego TK.

Służby będą jednak musiały o kontroli informować sądy.

Raz na pół roku będzie składane sprawozdanie operujące danymi statystycznymi. Jeśli sąd poprosi o bardziej szczegółowe informacje dotyczące kontroli konkretnego obywatela, służby muszą ich udzielić. Ale bądźmy realistami – dziś mamy ponad 2 mln zapytań rocznie. Ta liczba wzrośnie, bo dojdą dane internetowe, co sprawi, że kontrola będzie iluzoryczna.

—rozmawiał Szymon Cydzik

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL