-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!
Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Kliknij i przejdź do szczegółów
Irańczycy gromadzą się na placu Enghelab, aby okazać poparcie nowo mianowanemu Najwyższemu Przywódcy ajatollahowi Modżtabie Chameneiemu w Teheranie, 9 marca 2026 r.
Minęły ponad dwa miesiące od chwili, gdy miliony Irańczyków wyszły w masowych demonstracjach na ulice krzycząc „dżawid szah!” – „niech żyje szach!” – domagając się zmiany władzy. Wielu z nich zostało zmasakrowanych przez islamistyczną dyktaturę. Po początkowym milczeniu ze strony świata zaczęły pojawiać się coraz dziwniejsze reakcje. Na przykład katarska telewizja Al-Dżazira podawała, że zwrócenie uwagi na irańskie protesty przez media zachodnie służy odwróceniu uwagi od Gazy, zupełnie pomijając fakt, że ofiarami reżimu padło ponad 36 tys. Irańczyków. Należy pamiętać, że reżim islamski jest jednym z najważniejszych fundamentów ruchu propalestyńskiego. W mediach społecznościowych wielu mieszkańców Zachodu narzekało na zachowania irańskiej emigracji, gdyż uporczywe poprawianie przekazów medialnych przez jej przedstawicieli wytrącało ich z równowagi. Ignoruje się fakt, że wzburzenie członków jest jedynie reakcją na horror mający miejsce w samym Iranie. Ich głos reprezentuje tych, którzy są pozbawieni głosu. Prawie wszystkie kanały komunikacji z krajem – z internetem na czele – pozostają zablokowane. Aby dowiedzieć się, co naprawdę myślą Irańczycy, którzy pozostają na miejscu, trzeba poczekać do ponownego otwarcia kraju na świat. Póki co, należy zachować czujność: część spośród płynących w świat komunikatów trzyma linię reżimu, gdyż została wyznaczona specjalnie do tego.
Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Kliknij i przejdź do szczegółów