Mam wrażenie, że wojna w Iranie zabrnęła w ślepy zaułek. I tego najbardziej się boję. Amerykanie i Izraelczycy bombardują irańskie miasta i instalacje wojskowe, tych nalotów były już tysiące, ale wojna nie posuwa się do przodu. Iran, przed czym przestrzegałem, jest silny mocą swojego reżimu. Reżim to kolos. Społeczeństwo to zbór mikroorganizmów. Przez dekady tępiono opozycję, wypychano ludzi za granicę, na koniec rozstrzeliwano na ulicach. Tylko w trakcie masakr w styczniu zginęło około 40 tys. osób. Jak dziś to społeczeństwo ma się zbuntować i zaatakować reżim? Nie jest to możliwe. Tym bardziej, że na ulicach rządzi Gwardia Rewolucyjna i bojówkarze. Każdy, kto wyjdzie sprzeciwiać się władzy, dostanie kulę. Takie są realia ulic Iranu.