Na początku marca prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów skierował do uzgodnień międzyresortowych projekt nowej ustawy o kredycie konsumenckim (UC82). Ma on wdrażać unijną dyrektywę CCD II i porządkować rynek kredytu konsumenckiego. W jego obecnym kształcie pojawił się jednak przepis, który może mieć konsekwencje znacznie wykraczające poza regulację samego kredytu, który w praktyce wzmacnia monopol jednej instytucji kosztem całego systemu wymiany informacji gospodarczej w Polsce.
Czytaj więcej
Już 2 i 3 grudnia 2025 r. odbędzie się w Warszawie czwarta edycja konferencji „Konsument w świecie nowych cyfrowych możliwości”, organizowanej prze...
Chodzi o propozycję rozszerzenia obowiązku raportowania danych o kredycie konsumenckim do bazy prowadzonej przez Biuro Informacji Kredytowej (BIK) również na podmioty nabywające wierzytelności z tytułu takich kredytów, czyli tzw. wierzycieli wtórnych. W praktyce są to firmy, które kupują portfele niespłacanych zobowiązań, a następnie dochodzą ich spłaty.
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to jedynie techniczna zmiana zwiększająca zakres informacji dostępnych dla instytucji finansowych. W rzeczywistości jednak propozycja ta rodzi poważne wątpliwości prawne, systemowe i konkurencyjne.
Niepotrzebny gold-plating
Dyrektywa CCD II bardzo jasno określa krąg podmiotów objętych obowiązkami raportowania. Są to wyłącznie kredytodawcy oraz pośrednicy kredytowi. Nabywcy wierzytelności nie mieszczą się w żadnej z tych kategorii. Nałożenie na nich obowiązków raportowych w ustawie implementującej dyrektywę oznaczałoby wyjście poza zakres jej transpozycji, czyli tzw. gold-plating. Komisja Europejska od lat krytycznie ocenia takie praktyki, ponieważ naruszają zasadę proporcjonalności prawa unijnego i prowadzą do nadregulacji rynku. W skrajnym przypadku mogą być także przedmiotem sporów dotyczących prawidłowości implementacji dyrektywy.