Mamy to – mogą zakrzyknąć rządzący. Państwowa Inspekcja Pracy będzie silniejsza. Historia tej ustawy przypomina serial z licznymi zwrotami akcji. Było polityczne zawahanie, był sprzeciw premiera, a na końcu – dobrze znany w polskim prawodawstwie legislacyjny sprint. Efekt? Jak zwykle. Przepisy są, ale wątpliwości też nie brakuje.
Czytaj więcej:
Zmiany, jakie zaszły w przepisach przyznających inspekcji pracy nowe kompetencje do przekształcania umów, są – zdaniem biznesu – kompromisem.
Pro
Jak teraz wyglądają kontrole PIP, a jak mogą wyglądać później
Co z tego wszystkiego realnie może wyniknąć? Od kilku lat liczba kontroli PIP utrzymuje się na podobnym poziomie – około 60 tys. rocznie. Około 30 proc. z nich jest inicjowanych skargami pracowników.
Jeśli zestawić to z faktem, że w Polsce działa około 2,5 mln przedsiębiorców – wliczając w to jednoosobowe działalności gospodarcze – skala kontroli przestaje wyglądać groźnie. Sporo firm pewnie nigdy nie zobaczy inspektora PIP.
Trudno więc przewidywać nadciągającą falę masowego przekształcania umów cywilnoprawnych czy kontraktów B2B w stosunki pracy. Tym bardziej że zakres działania inspekcji jest bardzo szeroki i obejmuje znacznie więcej niż tylko poszukiwanie etatów ukrytych pod inną nazwą.