fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane osobowe

Prawo do zapomnienia Google może stosować tylko w UE - uważa rzecznik generalny przy TSUE

Fotorzepa
Google może ograniczyć zasięg geograficzny prawa do prywatności do wyszukiwania w Unii Europejskiej.

Tak uważa i takie rozstrzygnięcie zarekomenduje unijnemu Trybunałowi Sprawiedliwości  rzecznik generalny Maciej Szpunar w sprawie C-507/17.

Sędziowie Trybunału, którzy będą rozpatrywać spór korporacji Google z francuską komisją ds. informatyki i swobód, poprosili rzecznika o jednoznaczne stanowisko ws.  globalizacji prawa do bycia zapomnianym po przełomowym orzeczeniu z 2014 r. TSUE uznał wówczas, że firmy obsługujące wyszukiwarki internetowe powinny w pewnych uzasadnionych przypadkach  respektować prawo obywateli do bycia zapomnianym i na ich żądanie usuwać z wyników wyszukiwania linki prowadzące do materiałów szczególnie wrażliwych dla prywatności czy dobrego imienia tych osób. Po tym orzeczeniu każdy obywatel Unii, także Polak ma prawo domagać się od firm obsługujących wyszukiwarki, by  usunęły z wyników wyszukiwania linki do materiałów, które zawierają nieprawdziwe, przedawnione czy  kompromitujące go informacje. Jeśli operator wyszukiwarki odmawia, obywatel może zwrócić się o pomoc  do krajowego inspektora ochrony danych osobowych.

Orzeczenie TSUE z 2014 r. przede wszystkim dotyczy najczęściej używanej wyszukiwarki  Google, ale też innych podmiotów, które na swoich stronach mają wyszukiwarkę. Ogromne znaczenie ma dla nich teraz odpowiedź na pytanie, czy usunięcie linków ma dotyczyć tylko terytorium UE czy całego świata.

Francuska kara dla Google

Francuski urząd ochrony danych osobowych (Commission nationale de l'informatique et des libertés - CNIL) chce, by usunięcie linków prowadzących do stron internetowych z listy wyników wygenerowanej w następstwie wyszukiwania według imienia i nazwiska, dotyczyło wszystkich rozszerzeń nazwy domeny wyszukiwarki. W jednej z prowadzonych spraw CNIL wezwał firmę Google, aby tak zrobiła po uwzględnieniu wniosku ws. prawa do bycia zapomnianym.

Google Inc. zignorowała wezwania, ograniczając się do usunięcia  linków jedynie z rezultatów wyświetlanych w odpowiedzi na wyszukiwanie prowadzone z domen o nazwach odpowiadających wersjom jej wyszukiwarki w państwach członkowskich Unii Europejskiej.

CNIL uznała też za niewystarczającą złożoną przez spółkę Google Inc. po upływie terminu do usunięcia uchybienia dodatkową propozycję „geo-blokowania", polegającą na uniemożliwieniu dostępu z adresu IP uważanego za zlokalizowany w państwie miejsca zamieszkania osoby, której ma przysługiwać to "prawo do usunięcia linków", do spornych wyników uzyskanych w następstwie wyszukiwania według jej imienia i nazwiska, niezależnie od wersji wyszukiwarki, z której internauta skorzystał.

CNIL  nałożyła na Google Inc. karę w wysokości 100 000 EUR i podała swą decyzję do publicznej wiadomości. Spółka Google odwołała się do Conseil d'État (francuskiej rady stanu, najwyższego organu sądownictwa administracyjnego) . Zażądała uchylenia uchwały CNIL.

Conseil d'État postanowiła skierować do Trybunału Sprawiedliwości szereg pytań prejudycjalnych.

Unijne prawo nie może działać wszędzie

Rzecznik generalny Maciej Szpunar wskazał, że przepisy prawa Unii mające zastosowanie w tej sprawie nie regulują wyraźnie kwestii zakresu terytorialnego prawa do usunięcia linków. Jest on więc zdania, że należy wprowadzić rozróżnienie w zależności od miejsca, z którego uruchomiono wyszukiwanie.

- Nie można uznać, że obowiązek usuwania linków do wyników wyszukiwania dotyczy również zapytań kierowanych spoza obszaru Unii Europejskiej. Rzecznik generalny nie jest bowiem zwolennikiem przyjęcia tak szerokiej wykładni unijnych przepisów, aby wywierały one skutki poza granicami 28 państw członkowskich - czytamy w opinii.

Maciej Szpunar podkreślił, że nawet jeśli w określonych przypadkach oddziaływania na ewidentnie ograniczony rynek wewnętrzny ? tak jak ma to miejsce w przypadku prawa konkurencji czy też prawa znaków towarowych – te pozaterytorialne skutki są możliwe ze względu na sam charakter Internetu, obejmującego równomiernie cały świat, skala tej możliwości jest nieporównywalna.

- Trzeba wyważyć  prawo do bycia zapomnianym i inne prawa podstawowe, takie jak prawo do ochrony danych oraz prywatności, jak również prawo opinii publicznej uzasadnione interesem w uzyskaniu dostępu do poszukiwanej informacji - stwierdził rzecznik generalny.

W jego ocenie, gdyby przyjąć istnienie prawa do usunięcia linków w skali światowej, organy Unii nie byłyby w stanie zdefiniować i określić ani prawa do otrzymywania informacji, ani tym bardziej dokonać jego wyważenia z innymi podstawowymi prawami do ochrony danych i prywatności. Zwłaszcza, że istniejący po stronie opinii publicznej interes w uzyskaniu dostępu do informacji musi podlegać w poszczególnych państwach trzecich określonemu zróżnicowaniu, w zależności od lokalizacji geograficznej.

- W przypadku istnienia możliwości usunięcia linków w skali światowej istniałoby prawdopodobieństwo uniemożliwienia dostępu do informacji podmiotom z państw trzecich, jak również prawdopodobieństwo tego, że państwa trzecie na zasadzie wzajemności uniemożliwiłyby dostęp do informacji podmiotom z państw członkowskich Unii - zauważył Maciej Szpunar.

Zapomnienie tylko w UE

Nie wykluczył jednak, że mogą zaistnieć okoliczności, w którym na operatora wyszukiwarki internetowej trzeba nałożyć obowiązek usunięcia linków w skali światowej. W rozpatrywanej sprawie  taka sytuacja nie zachodzi.

Maciej Szpunar zaproponował Trybunałowi stwierdzenie, że w sytuacji, gdy operator wyszukiwarki internetowej uwzględnia żądanie usunięcia linków z listy wyników wyszukiwania, to nie ma obowiązku zastosowania tego usunięcia do wszystkich rozszerzeń nazwy domeny swojej wyszukiwarki w taki sposób, aby sporne linki już nie były wyświetlane niezależnie od miejsca, z którego uruchomione zostało wyszukiwanie według imienia i nazwiska osoby żądającej usunięcia linków.

- Jednak z chwilą, gdy ustalone zostanie prawo do usunięcia linków w Unii, operator wyszukiwarki internetowej powinien uczynić wszystko, co jest w jego mocy, aby zapewnić, iż linki te zostały skutecznie i całkowicie usunięte na poziomie obszaru Unii Europejskiej, w tym również za pomocą metody „geo-blokowania", z adresu IP uważanego za zlokalizowany w jednym z państw członkowskich, niezależnie od nazwy domeny wyszukiwarki, z której internauta skorzystał - proponuje rzecznik generalny.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA