fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budowa i remont

Uwolnić obrót ziemią w miastach

materiały prasowe
O tym, dlaczego powinno się zliberalizować przepisy dotyczące obrotu ziemią rolną położoną w granicach administracyjnych miast, mówi Maciej Obrębski, adwokat specjalizujący się w prawie nieruchomości.
Rząd planuje wydłużyć zakaz sprzedaży państwowej ziemi rolnej. Czy pana zdaniem zmiana będzie miała wpływ na rynek?
Z pewnością. Sądzę jednak, że wpływ będzie negatywny. Jak czyta się uzasadnienie projektu, wydaje się, że służy właściwym celom. Zapobiega podwyżkom cen gruntów rolnych oraz zwiększa ich dostępność. Nie do końca jednak tak jest. Podane ceny dotyczą gruntów rolnych sprzedawanych przez Skarb Państwa objętych od pięciu lat moratorium. Natomiast z tych podawanych m.in.przez GUS wynika, że ceny ziemi rolnej rosną. To efekt ograniczonego obrotu nieruchomościami rolnymi. Dotyczy on głównie gruntów o niewielkim areale, a w tym wypadku ceny są zawsze relatywnie wyższe.
Trudno jednak obiektywnie oceniać, czy ten zakaz spowodował wstrzymanie wzrostu cen, czy też nie. Dopiero jego zniesienie pokazałoby, jak rynek faktycznie się kształtuje.
Projekt, o którym rozmawiamy, zezwala też na sprzedaż 5 ha państwowej ziemi; dziś przepisy pozwalają jedynie na 2 ha. Chyba będzie to miało wpływ na ceny gruntów?
To są nadal nieruchomości o niewielkich areałach. Powiększanie gospodarstwa rolnego o 5 ha niewiele da. Pamiętajmy, że podstawą całej gospodarki rolnej w Polsce są duże gospodarstwa wielkotowarowe. To one przede wszystkim zapewniają wyżywienie społeczeństwa.
Czy przepisy dotyczące gruntów rolnych na terenie miast powinny zostać zliberalizowane? Jest to przecież 90 tys. ha, a banki ziemi inwestorów są puste.
W mojej ocenie utrzymywanie ograniczeń dotyczących gruntów położonych w granicach administracyjnych miast jest błędem. Trudno sobie wyobrazić, by w Warszawie, Wrocławiu czy Poznaniu ktoś prowadził gospodarstwo rolne. Rozumiem, że często są to też grunty o wysokiej klasie, podlegające ochronie. Ale nikt nie odwróci już procesu urbanizacji. W związku z tym wprowadzenie takiej samej ochrony dla tych gruntów rolnych, jak dla terenów wiejskich jest zupełnie niezasadne i blokuje niepotrzebnie tylko inwestycje.
Dlatego jestem zwolennikiem zaniesienia ograniczenia jednohektarowego w obrocie ziemią, obowiązującego na terenie miast. Zrozumiałe jest jego utrzymywanie na terenach wiejskich, ale i w tym wypadku cały czas nie naprawiono błędu legislacyjnego. Chodzi o obowiązek osobistego prowadzenia działalności rolniczej na gruncie do 1 ha przez podmiot, który nie jest rolnikiem indywidualnym.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA