fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Adwokaci

Kamil Szmid: Nie zabraknie mi determinacji

Kamil Szmid
materiały prasowe
Palestrze potrzeba więcej działania, a mniej polityki –mówi Kamil Szmid, kandydat na dziekana warszawskiej adwokatury.

NRA rekomenduje przesunięcie wyborów w adwokaturze i przedłużenie aktualnych kadencji maksymalnie do 30 września 2021 r. Co pan na to?

Nie powinniśmy podejmować działań zmierzających do przedłużenia kadencji. To igranie z ogniem. Poza tym to nieuzasadnione prawnie i spóźnione. Niestety, adwokatura zaniechała włączenia się w prace ułatwiające przeprowadzenie zgromadzeń, jakie były prowadzone przy okazji tarczy 4.0. Wówczas radcowie zapewnili sobie możliwość przeprowadzenia zgromadzeń bez jednoczesnej obecności w jednym miejscu i czasie. Nie rozumiem postępowania przedstawicieli NRA, którzy wówczas mówili, że takiej poprawki nie potrzebujemy, a teraz niejako przyznają się do błędu, twierdząc, że trzeba przedłużyć kadencję. To sprzeczne m.in. z zasadą niedziałania prawa wstecz. Nie można przedłużać sobie kadencji w trakcie jej trwania. Kwestia ta była roztrząsana przy okazji wyborów prezydenckich. Co więcej, wówczas palestra najczęściej kwestionowała taką możliwość.

Ale nadal zamierza pan ubiegać się o fotel dziekana warszawskiej palestry?

Zamierzam. Ta decyzja dojrzewała we mnie od dawna. W pewnym momencie przekonałem się, że nie tylko mam jasną wizję, ale już gotowość do działania, które przeniesie warszawski samorząd na zupełnie inny etap. Pandemia jeszcze bardziej uzmysłowiła mi potrzeby adwokatów. Chcemy postawić na działania proadwokackie, skupić się na tworzeniu warunków do wykonywania zawodu. To pierwsze zadanie samorządu, które powinniśmy wykonywać. Dlatego też grupa, którą reprezentuję, nazywa się Adwokatura First. Po pierwsze Adwokatura.

Jakie cechy musi mieć dziekan?

Ma być zdeterminowany, potrafić słuchać i inspirować innych swoimi pomysłami. To wystarczy.

Czego brakuje aktualnemu włodarzowi warszawskiej izby?

Woli spełnienia postulatów, które środowisko od lat podnosi. A skoro brakuje woli, to trudno mówić o determinacji. Nie jest mi znana większa aktywność obecnego dziekana, choćby w NRA, na tym polu. Wiele kwestii jest odpuszczanych, jak chociażby niezbędne zmiany w etyce. Zmienię to.

Warszawska rada słynie z podejmowania wielu uchwał w obronie demokracji, osób słabszych, rządów prawa. Pan podobno nie jest fanem takich odezw. Dlaczego?

Podjęliśmy wiele bardzo ważnych uchwał, ale zawsze powstaje pytanie, czemu w tej, a nie tamtej sprawie. ORA podejmowała uchwały w sprawach indywidualnych, nawet dotyczących klientów niektórych członków rady. To rodzi zastrzeżenia do doboru tematów. Myślę, że w uchwałach powinniśmy się ograniczyć do spraw najważniejszych. Druga kwestia to priorytety. Jeśli samorząd lokalny nadto skupia się na kwestiach o zabarwieniu politycznym, stajemy się częścią sporu. Nie wzapomnijmy, że działaniem w obronie demokracji powinno być też samo wzmacnianie samorządu.

Pierwszy punkt pana wyborczego programu to umowa o pracę dla adwokatów. Nośne hasło, pytanie jednak, jakie ma pan możliwości doprowadzić tenże postulat do fazy realizacji?

Powiem wprost, że wydaje mi się, że mam ogromne. Życie zna wiele przykładów powodzenia, gdy determinacja jest ogromna. A tak dzieje się u mnie. Ten postulat jest różnie przyjmowany w innych izbach, ale w Warszawie sytuacja jest specyficzna, jest nas najwięcej, najmocniej musimy walczyć o klienta, potrzebujemy stabilizacji, jaką daje umowa o pracę.

Adwokaci na etacie nie staną się kolejny argument za do połączeniem obu profesji?

W żadnym wypadku! To kwestia innego spojrzenia. Brak możliwości wykonywania umowy o pracę przez adwokatów osłabia nasz samorząd, a tym samym możliwość obrony naszych wartości. Jest to powodem przechodzenia adwokatów do zawodu radców, a nie w odwrotnym kierunku. Przewrotnie można by zadać pytanie, a czy będzie potrzebny zawód radcy, jeżeli adwokaci będą mieli te same możliwości konkurencyjne? Przeprowadzone badania marki świadczą, o przewadze nazwy „adwokat”. Brak równych szans konkurencyjnych powoduje, że nasz samorząd adwokacki słabnie. Trzeba temu przeciwdziałać.

Podjął pan już wiele kroków, by doprowadzić do tego, żeby wybory w adwokaturze odbyły się jeszcze w pandemicznym okresie m.in. za pośrednictwem środków do komunikacji na odległość. To dlatego, że widział pan większą szansę na wygraną, jeśli stołecznym adwokatom da się możliwość oddania głosu przez internet?

Wypowiadałem się w tej kwestii wielokrotnie. Po pierwsze, kluczowa jest kwestia zdrowia koleżanek i kolegów. Nie można tym szafować. Istotne też jest przestrzeganie kadencyjności, zasad demokracji. To tak, jakby wszyscy, którzy tę władzę samorządową sprawują obecnie pozbawili pozostały biernego i czynnego prawa wyborczego. Nie można do tego doprowadzić. Abstrahując od moich planów, są przecież osoby, które z tych praw zamierzały skorzystać, a żadnych funkcji obecnie nie pełnią. Formuła zdalna lub choćby mieszana (zdalno-hybrydowa) pozwala minimalizować, wręcz wykluczyć ryzyko zarażania, utraty zdrowia przez zgromadzonych. Inną kwestią jest rzeczywiście to, że formuła zdalna przyczyniłaby się do zwiększenia frekwencji, a to niewątpliwie dałoby władzom większą legitymację. Nie jest tajemnicą, że na większej frekwencji nie zależy obecnej większości samorządowej. Czemu? Odpowiedź wydaje się oczywista.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA