Działając w imieniu X na podstawie udzielonego mi pełnomocnictwa” – to standardowy początek składanych do sądu pism. Nad jego brzmieniem rzadko się zastanawiamy, na ogół kopiując formułki podpatrzone u patronów. A jednak warto zatrzymać się na chwilę i pomyśleć: jakie słowa poprzedzają dane klienta? Jest on przez pełnomocnika „reprezentowany” czy „zastępowany”?
Dla klienta różnica bez znaczenia, dla studenta prawa – pytanie niczym z egzaminu ustnego. A dla praktyka? To już czasem drobiazg, a czasem punkt honoru. Dlaczego? Bo my, prawnicy, na punkcie terminów językowych miewamy obsesję.