Reklama

Pilotażowy program tabletki „dzień po” w aptekach bez spektakularnych efektów

Od maja 2024 r. do kwietnia 2025 r. farmaceuci wystawili 18 736 recept na pigułkę „dzień po” w ramach programu pilotażowego uruchomionego przez Ministerstwo Zdrowia. Do programu przystąpiła co dziesiąta apteka w Polsce.
Farmaceuci wystawili 18 736 recept na pigułkę „dzień po” w ramach programu pilotażowego.

Farmaceuci wystawili 18 736 recept na pigułkę „dzień po” w ramach programu pilotażowego.

Foto: Adobe Stock

Program umożliwiający aptekom, które podpisały umowę z NFZ, wystawianie recept na tabletkę „dzień po” ruszył 1 maja 2024 r. Ministerstwo Zdrowia uruchomiło go po tym, jak prezydent Andrzej Duda zawetował ustawę wprowadzającą dostęp do antykoncepcji awaryjnej bez recepty. Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że do pilotażowego projektu przystąpiło 1346 aptek. Uwzględniając dane głównego inspektora farmaceutycznego, według których pod koniec sierpnia 2024 r. w Polsce działały 11 344 apteki, oznacza to, że receptę farmaceutyczną na antykoncepcję awaryjną realizuje 11 proc. aptek w Polsce.

– Czy 1300 aptek to dużo? Nie. NFZ w przypadku tych akurat umów był w stanie nawet dotrzeć bezpośrednio do aptek w osobie dyrektora wydziału, żeby jak najszybciej to zrobić (podpisać umowę – red.), dlatego że projekt był polityczny. Natomiast mimo wszystko liczba obwarowań, jakie nakłada NFZ, zniechęca do tego, żeby wchodzić w takie rzeczy szybko i popularnie – wskazuje Marek Tomków, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Czytaj więcej

Najważniejsze zmiany w prawie na rzecz kobiet, które weszły w życie w 2024 roku

Tabletka „dzień po”: Recepta od lekarza czy farmaceuty?

Pilotaż nie przyczynił się do znacznego wzrostu liczby wszystkich wydanych recept na antykoncepcję awaryjną. Z informacji przedstawionych przez Naczelną Izbę Aptekarską wynika, że do 1 kwietnia 2025 r. farmaceuci wystawili w ramach programu 18 736 recept na pigułkę „dzień po”.

Co dziesiąta pacjentka, mimo wizyty w aptece, nie otrzymała antykoncepcji awaryjnej. – To pokazuje, po co jest farmaceuta i ta konsultacja. Nie po to, żebyśmy wzorem receptomatów wystawiali te recepty automatycznie, ale właśnie po to, żebyśmy mogli z pacjentką porozmawiać i prowadzić szeroką działalność edukacyjną – komentuje Tomków. Jak dodaje, na skutek pilotażu spadła liczba recept wystawionych na pigułkę „dzień po” we wspomnianych receptomatach.

Reklama
Reklama

Według danych Ministerstwa Zdrowia (przedstawionych w odpowiedzi na interpelacje poselskie) najwięcej recept na tabletki ellaOne i Escapelle, które stosuje się jako antykoncepcję awaryjną, lekarze wystawili w latach 2021 i 2022. Było to odpowiednio 419 203 i 640 959 recept wobec 252 323 w 2019 r. i 305 364 w 2020 r. Z kolei w latach 2023 i 2024 wystawiono odpowiednio 262 197 i 298 809 wszystkich recept na pigułkę „dzień po”. W zeszłym roku było ich więc o 36,6 tys. więcej niż rok wcześniej.

Foto: Paweł Krupecki

Wzrost liczby przepisanych tabletek w 2021 r. zbiegł się w czasie z falą protestów przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego z 2020 r., który zaostrzył prawo aborcyjne. Najwięcej recept na antykoncepcję awaryjną wydano jednak w 2022 r. Wtedy do Polski napłynęła fala kobiet, które w wielu przypadkach padły ofiarą zgwałcenia.

Temat pigułki „dzień po” rozdmuchany ideologicznie?

W styczniu 2015 r. Komisja Europejska dopuściła sprzedaż tabletki ellaOne bez recepty, a od kwietnia preparat był dostępny w polskich aptekach. Recepty na pigułkę „dzień po” powróciły w 2017 r. na skutek zmian w prawie, a podczas debaty w Sejmie poświęconej tym zmianom (10 maja 2017 r.) ówczesny wiceminister zdrowia Marek Tombarkiewicz mówił: „W roku 2014, gdy tabletka ellaOne była wydawana na receptę, zużycie było 10 127 tabletek. Od kwietnia 2015 r. była ona bez recepty. Dane za rok 2015 – 165 958, za rok 2016 – 227 113 tabletek, plus 11 658 z importu równoległego, czyli jest to wzrost 23-krotny”.

Jak wskazuje prof. Piotr Sieroszewski, prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników, Polska jest jednym z kilku krajów w Europie, które wymagają recepty w przypadku tabletki „dzień po”. Przyznaje też, że temat ten jest rozdmuchany ideologicznie, bo kobiety nie zażywają takich pigułek bardzo często. – Osobiście nie spotkałem się z takim zjawiskiem i nie podejrzewam, żeby zdecydowana większość kobiet brała tego typu leki nieuzasadnienie często – mówi.

Czytaj więcej

Śmierć Izabeli z Pszczyny. Sąd lekarski zdecydował w sprawie trzech medyków
Reklama
Reklama

Profesor odnosi się też do argumentów dotyczących ryzyka dla zdrowia związanego z zażywaniem pigułki „dzień po”. – Stosujemy wielokrotnie większe dawki np. w leczeniu mięśniaków i jest to dopuszczone do użycia. Opowiadanie, że te tabletki komuś zaszkodzą, to jest histeria – uważa. I dodaje, że tabletka „dzień po” powinna być dostępna bez recepty.

Zdrowie
Naukowcy obalają mit o szkodliwości kawy. Liczy się jednak jeden szczegół
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Zdrowie
Mrożenia podwyżek medyków nie będzie, rząd ma się wycofać? „NFZ będzie musiał to pokryć”
Zdrowie
11. Kongres Wyzwań Zdrowotnych. System ochrony zdrowia na granicy wydolności
Zdrowie
Kawa może chronić przed depresją. Chyba że pijesz jej za dużo
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama