Odmrażanie egzekucji nie odmroziło jej wydajności, wyniki są dramatycznie gorsze niż przed rokiem, w niektórych segmentach o połowę niższe. Co zamierzacie jako korporacja i pan jako jej prezes w tej sytuacji robić?
Podstawową kwestią jest powrót do uprzednio obowiązujących przepisów i wtedy będzie można mówić w ogóle o realnej zmianie sytuacji. Niemniej szukamy rozwiązań nie tylko na czas pandemii, ale również na to, co będzie w przyszłości. Krajowa Rada Komornicza zaproponowała wdrożenie możliwości przeprowadzania licytacji nieruchomości w formie elektronicznej, która z powodzeniem funkcjonuje przy egzekucji z ruchomości oraz uproszczonej egzekucji z nieruchomości. Są to jednak jedynie rozwiązania częściowe, które mają odwrócić tendencję spadkową, jeżeli chodzi o egzekucje z nieruchomości. Propozycje te poddawane są teraz ocenie Ministerstwa Sprawiedliwości. Jak długo jednak będzie obowiązywać zakaz przeprowadzania licytacji nieruchomości mieszkalnych, tak długo wierzyciele nie znajdą zaspokojenia swoich należności.
Czytaj także:
Dramatyczny spadek egzekucji komorniczych
Elektronika to teraz taki „modny" pomysł na epidemię.
Przy obecnym stanie prawnym propozycje samorządu komorniczego w sprawie przeprowadzania niektórych licytacji nieruchomości za pomocą systemu teleinformatycznego są jedynym możliwym sposobem na choćby częściową i niewielką zmianę wskaźników, które pokazują dramatyczny spadek egzekucji z nieruchomości. Co istotne spadek taki zanotowano już po trzech miesiącach obowiązywania ograniczeń. Chciałbym jednak zwrócić również uwagę na bardzo przyszłościowy aspekt tego rozwiązania – elektroniczna licytacja nieruchomości bez fizycznego udziału uczestników licytacji wyeliminowałaby patologiczne zjawisko tzw. zmów cenowych, które jest niekorzystne zarówno dla dłużników, jak i wierzycieli, oraz zachowań wręcz kryminalnych polegających na próbach zastraszania uczestników licytacji przed jej rozpoczęciem lub prób wyłudzania pieniędzy np. za nieprzystępowanie do licytacji. I to również należy mieć na względzie.
Jak ma wyglądać e-licytacja?
Nasza propozycja dotyczy wykorzystania funkcjonującego od 28 lutego systemu e-licytacji, który zostałby zmodyfikowany i dostosowany do przepisów k.p.c. dotyczących egzekucji z nieruchomości.
Ale egzekucja z nieruchomości to niewielki fragment „akwenu", w którym łowią komornicy. Są np. rachunki bankowe – tam już wszystko zelektronizowano. Notabene tam wydajność egzekucji aż tak nie spadła?
W zakresie egzekucji z rachunków bankowych, w sensie kwot wyegzekwowanych na rzecz wierzycieli, nie doszło do zasadniczych zmian, co jest kolejnym dowodem na to, że jedyną drogą jest elektronizacja postępowań egzekucyjnych w pełnym zakresie.
Egzekucja to też rodzaj procesu, także z udziałem sądów, tam chyba też potrzeba elektroniki?
W tym zakresie już na początku pandemii proponowaliśmy pełną elektronizację doręczeń, nie tylko z sądami, ale przede wszystkim ze stronami postępowań. W jednym z projektów nowelizacji tarczy antykryzysowej znalazł się nawet taki zapis. Niestety, podczas prac sejmowych został usunięty. Natomiast dalej konsekwentnie podtrzymujemy, że rozwiązanie takie powinno być bezwzględnie wdrożone. Ponadto jesteśmy w zaawansowanej testowej fazie akt w pełni elektronicznych. Projekt został przedstawiony MS i liczymy na to, że zostanie zaakceptowany. Bez najmniejszej wątpliwości byłoby to korzystne dla wszystkich: stron postępowań egzekucyjnych, organów egzekucyjnych, sądów.
Ile czasu trzeba na takie elektroniczne programy?
To zależy od zakresu tych programów. Szacujemy, że przy akceptacji Ministerstwa prace nad modyfikacją systemu e-licytacji mogłyby się rozpocząć w połowie września i zakończyć po ok. trzech miesiącach. System akt elektronicznych jest w fazie testowej, jednak wymaga uwzględnienia uwag, które pojawiły się w tym procesie.