Dlaczego zdecydował się pan kandydować?

Deklaruję taką gotowość, bo przez ostatnie cztery lata pracy w KRDP dostrzegłem konieczność usprawnienia pewnych działań. Praca w samorządzie jest praca społeczną, która trzeba łączyć z własną praktyką zawodową. Jednak działania samorządowe można lepiej zorganizować, tak aby były mniej czasochłonne, a bardziej efektywne i żeby sprzyjały sprawnemu podejmowaniu niełatwych często decyzji.

Kancelarie doradcze ostatnio są bardzo aktywne w uświadamianiu klientom, że ich pomoc w trudnych realiach tzw. Polskiego Ładu jest niezastąpiona. A jakie widzi pan tu zadanie dla samorządu?

Samorząd powinien przede wszystkim na bieżąco zgłaszać uwagi co do tych i innych przepisów, często fatalnie sformułowanych. Prawdopodobnie Polski ład przyniesie nam jeszcze wiele niespodzianek, wynikających z pośpiechu w tworzeniu prawa. Weźmy choćby sprawę wydanego przed kilkoma dniami rozporządzenia o pobieraniu zaliczek na PIT. To wynik tego, że przy tworzeniu przepisów nie dano nam i innym organizacjom szans, by na spokojnie przeanalizować projekt i zgłosić swoje uwagi. Być może wówczas nie byłoby kłopotów z niższymi pensjami netto.

Czytaj więcej

Adam Mariański: "Polski Ład" PiS to niełatwa praca

To co zrobić, by jednak was słuchano przy tworzeniu nowych przepisów podatkowych?

Przed nami długa droga, ale myślę że jest szansa na to, by Ministerstwo Finansów zaczęło słuchać nas i innych ekspertów. Mój pomysł jest taki, by więcej czasu poświęcać na rzetelną ocenę działających już przepisów i analizie ich realnych skutków dla gospodarki i budżetu. Pierwsza taka analiza może dotyczyć np. przepisów o spółkach komandytowych, wprowadzonych z początkiem 2021 r. Moglibyśmy ja przygotować być może już w drugim kwartale br. Sprawdzilibyśmy, jak te zmiany przełożyły się na wpływy podatkowe i w jaki sposób uszczelniono w ten sposób system podatkowy. Z danych, które dotychczas zebraliśmy wynika, że MF działało niejako w ciemno, nie dysponując rzetelną projekcją skutków.

Sądzi pan, że to efektywna metoda nakłonienia ministerstwa czy rządu do współpracy?

Takie analizy, choćby nawet były początkowo ignorowane, maja sens. Przykładem może być głośny swego czasu raport dotyczący instrumentalnego wszczynania postępowań karnych skarbowych pod koniec okresu przedawnienia podatków. Zebrane w nim dane udowodniły mechanizm nadużywania tej procedury ze szkodą dla podatników. Wprawdzie organy skarbowe nie zaprzestały jeszcze stosowania tych praktyk, ale raport zmienił postrzeganie tego zjawiska przez sędziów sadów administracyjnych. Aktualne orzecznictwo już idzie w sukurs podatnikom.

Co samorząd powinien zrobić z przypadkami doradzania organom podatkowym przez doradców podatkowych?

Formalnie rzecz biorąc takie działania nie są doradztwem podatkowym, bo nie obejmuje ich ustawa o doradztwie. Jednak jest to problem do poważnego przedyskutowania, choćby ze względów wizerunkowych. Nie chcę teraz jednoznacznie przesądzać, jak sprawę należałoby konkretnie rozwiązać. Jednak gdybyśmy mieli z tym nic nie robić, musielibyśmy to przekonująco uzasadnić. Myślę, że istota problemu jest gdzie indziej. Jeśli gminy jako organy podatkowe nie są w stanie samodzielnie wydać decyzji w sprawie podatku od nieruchomości – to coś tu jest nie tak. I prawdziwy problem jest w sferze organizacji samorządu terytorialnego, a nie samorządu doradców podatkowych.

A czy w innych sprawach dzisiejsze reguły etyki zawodowej są wystarczające?

Trzeba zastanowić się nad dopracowaniem zasad dotyczących odpowiedzialności za wypowiedzi w mediach, w tym społecznościowych. Mam na myśli przypadki takie, jak niedawno gdy prasa opisywała pewne działania spółki InPost, które anonimowy ekspert komentował jako niedopuszczalne optymalizacje. Potem okazało się, że były to jego insynuacje. Nie powinniśmy jako doradcy podatkowi wypowiadać się co do oceny prawnej stanów faktycznych, nie mając pełnego oglądu sprawy. Jak najbardziej możemy natomiast wyrażać własne poglądy na temat różnych zagadnień problemowych związanych z wykładnią prawa, ale w sprawach indywidualnych lepiej być powściągliwym.

Już słyszę te głosy: hola, panie Ladziński, a kto nazwał aparat skarbowy „zorganizowaną grupą przestępczą”? Bo to pan użył takiego określenia, mówiąc o nadużywaniu kompetencji przez urzędników.

Nie wypowiadałem się wówczas w indywidualnej sprawie, tylko podsumowałem istotę pewnego patologicznego zjawiska. Są sytuacje, gdy od zasady powściągliwości są wyjątki. Użyłem tej figury retorycznej na konferencji w wystąpieniu poświęconym problemowi instrumentalnego wszczynania postępowań karnych skarbowych. Moja wypowiedź miała oparcie w bardzo dobrze udokumentowanych danych. Użycie tak dosadnych słów było uzasadnione. Zresztą czas pokazał, że miało to sens. Problem został nagłośniony, a Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, który był gospodarzem konferencji, podjął działania, ,które doprowadziły do uchwały NSA, i teraz podatnicy coraz częściej wygrywają w sądach. Nasz głos jako samorządu w ważnych sprawach powinien być zatem zdecydowany. I choć czasem może wyglądać na wołanie na puszczy, to z moich doświadczeń wynika, że presja mam sens.

Rozmawiał Paweł Rochowicz

Andrzej Ladziński jest z wykształcenia prawnikiem, a doradcą podatkowym od 2004 roku. Specjalizuje się w sprawach postępowań podatkowych. Jest dziś partnerem zarządzającym w kancelarii GWW Tax, a doświadczenie w sprawach podatkowych zdobywał m.in. pracując w urzędzie skarbowym Poznań – Nowe Miasto. W 2018 r. został czlonkeim Krajowej Rady Doradców Podatkowych, jest też Przewodniczącym Komisji Prawnej i Współpracy z Organami Państwa w ramach KRDP.