Reklama
Rozwiń
Reklama

Tylu ich było w tym samolocie...

Puste miasto, tłumy na placu, łzy i wzruszenie

Publikacja: 17.04.2010 22:32

Górnicy i studenci, nauczyciele i delegacja kominiarzy, warszawianie i mieszkańcy najodleglejszych zakątków Polski przybyli na centralny plac stolicy. Stali w ciszy, czasami płakali. Z biało-czerwonymi flagami z kirem, z kwiatami.

Już od godz. 9 na uroczystości czekało tam ponad tysiąc osób.

– Przyszłam wcześniej, bo się bałam, że będę się musiała przeciskać. Teraz mam doskonałe miejsce do godnego pożegnania tych wszystkich wspaniałych ludzi, którzy zginęli w katastrofie – mówiła warszawianka Jolanta Sadowska.

Janina Markowska przyjechała rano z Łodzi. – Bałam się, że zabłądzę. Na szczęście harcerze wszystko mi wytłumaczyli – mówiła już na placu.

Zmarli spoglądali uśmiechnięci ze zdjęć na ołtarzu. – To bardzo wzruszające. Patrzę na nich wszystkich, na prezydencką parę, na te dziewczyny stewardesy i na naszego Józefa Piłsudskiego, czyli aktora Janusza Zakrzeńskiego, i co chwila lecą mi łzy. Ten ołtarz pokazuje, jak wielu ich było w tym nieszczęsnym samolocie, młodych i starych. To przecież przekrój naszego społeczeństwa – oceniła Barbara Szalińska. Usiadła na własnym stołeczku przy pierwszej barierce, tuż za sektorem dla rodzin.

Reklama
Reklama

Gdy chwilę potem premier Donald Tusk mówił: „Lista tych, którzy zginęli, to jak cała Polska i cała nasza historia”, pani Barbara szepnęła wzruszona: – A nie mówiłam...

Niedaleko Zachęty grupka studentów trzymała nieduży transparent „Żegnamy Władysława Stasiaka”.

– Studiujemy na różnych uczelniach tu w Warszawie, ale wszyscy pochodzimy z Wrocławia. Tak jak Władysław Stasiak. Poznaliśmy go trzy lata temu, gdy pracował w Ministerstwie Administracji i potem w BBN. To był bardzo ciepły, serdeczny i niezwykle inteligentny facet. Bardzo nam go żal – tłumaczył Kacper Koniak.

Przy fontannie w Ogrodzie Saskim ktoś postawił zdjęcie prezydenckiej pary, przed którą płonęły świeczki tworzące napis: „96 ofiar”.

[wyimek]Na pl. Piłsudskiego modlimy się zawsze, gdy dzieje się coś wielkiego i tragicznego[/wyimek]

– Żegnam tu wielkie kobiety polskiej sceny politycznej, które osiągnęły sukces bez obowiązkowego parytetu: panie Gęsicką, Jarugę-Nowacką, Szymanek-Deresz, Natalli-Świat. Takich osobowości i charakterów chyba żadna partia już nie będzie miała – stwierdziła Paulina Szymczak z Warszawy.

Reklama
Reklama

– Gdy oglądałam relacje z Sejmu, wypatrywałam wąsatego posła Putrę. Teraz już nigdy jego komentarza nie usłyszę – ze ściśniętym gardłem mówiła Anna Białas z Bydgoszczy.

Andżelika Korsak wtuliła się w ramię męża i wytarła łzy, gdy prezydencki minister Maciej Łopiński mówił o Marii Kaczyńskiej „Marylko... Podziwiałem twoją mądrość, takt i niezależność poglądów....”.

– Taka była. A za życia Polacy nie zdążyli jakoś jej docenić – stwierdziła pani Andżelika.

Po mszy wiele osób zostało jeszcze na pl. Piłsudskiego, by już indywidualnie się pomodlić przy ołtarzu, zrobić zdjęcie. – Fotografia to taka indywidualna pamiątka tej tragicznej historii, która się dzieje na naszych oczach – skomentował Damian Sadowski, który z aparatem przed telebimem, na którym wyświetlano sylwetki ofiar, czekał z rodziną aż pojawi się odpowiednie ujęcie z nazwiskiem Lecha Kaczyńskiego.

W trakcie uroczystości i kilka godzin przed nimi doskonale się spisali harcerze i służby porządkowe. Aż do ostatniego momentu mszy roznosili wodę, jabłka, batoniki. Potem kierowali ruchem na placu. Ale autobusy nie odjeżdżały z placu pełne. Największy tłum ruszył w kierunku Starówki. Wiele osób czekało na przeniesienie trumien prezydenckiej pary z Pałacu Prezydenckiego do archikatedry.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama