[b]Rz: Podobał się panu film „Solidarni 2010”?[/b]

[b]Romuald Orzeł, prezes TVP:[/b] Tego filmu nie należy oceniać w kategoriach estetycznych. A tak sugeruje pytanie. To film potrzebny, zarejestrowanie emocji Polaków po tragicznych wydarzeniach pod Katyniem. „Solidarni 2010” to wybór z kilkudziesięciu godzin rozmów z Polakami zarejestrowanych przez autorów przed Pałacem Prezydenckim. Oczywiście można dyskutować o sferze warsztatowej. Ale tę dyskusję pozostawiam fachowcom.

[b]Pan jest prezesem tej telewizji. Nie zajmuje się pan tym filmem?[/b]

Film zostanie oceniony przez działającą w telewizji Komisję Etyki.

[b]Czy zostaną wyciągnięte jakieś konsekwencje wobec autorów filmu lub osób, które dopuściły do jego emisji?[/b]

Nie mogę i nie chcę rozmawiać o tym filmie w takich kategoriach. Praca Komisji Etyki jest w TVP normalną procedurą. Nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. Ta sama Komisja na wniosek innych członków zarządu zajmie się oceną warsztatową innego programu publicystycznego „Punkt widzenia”. W tym przypadku zaproszeni rozmówcy podważali bezstronność TVP i nie spotkało się to z jakimkolwiek odzewem ze strony gospodarza programu. Podkreślę jednak raz jeszcze – Komisji Etyki nie należy sprowadzać do roli cenzora, a jej ocen i wniosków do ataków personalnych.

[b]Za wyemitowanie filmu „Towarzysz generał” została odsunięta od swoich obowiązków szefa publicystyki w Jedynce Anita Gargas. Czyli jednak wnioski dyscyplinujące są możliwe...[/b]

Przy emisji „Towarzysza generała” złamano wszelkie procedury związane z dopuszczeniem filmu do emisji, z wnioskami kolaudacyjnymi na czele. I bynajmniej wnioski te nie naruszały prawdy historycznej pokazanej w tym filmie. Większość miała charakter techniczny oraz dotyczyła naruszenia praw autorskich. Wobec takiego stanu rzeczy zarząd musiał zareagować.

[b]A co ze sprawą odmowy pełniącemu obowiązki prezydenta Bronisławowi Komorowskiemu wywiadu na żywo 3 maja? Napisała o tym „Gazeta Wyborcza”. [/b]

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Niestety, „GW” nie przedstawiła sprawy w sposób rzetelny, zapewne wynikało to z niepełnej wiedzy. Otóż Telewizja Polska została poinformowana przez p.o. szefa Kancelarii Sejmu RP, iż marszałek Bronisław Komorowski „postanowił o wystąpieniu w formie wywiadu”, który Program 1 TVP miałby przygotować i wyemitować 3 maja. Formułując to żądanie, Kancelaria Sejmu powołała się na art. 22 ust. 2 ustawy o radiofonii i telewizji, według którego nadawcy publiczni „umożliwiają organom państwowym bezpośrednią prezentację oraz wyjaśnianie polityki państwa”. Tymczasem w opinii ekspertów TVP sformułowanie „bezpośrednia prezentacja” wskazuje jednoznacznie na orędzie jako formę najpełniej odpowiadającą wymogom ustawowym. Dlatego właśnie taka forma – z emisją 3 maja, w paśmie największej oglądalności, czyli tuż po wieczornych „Wiadomościach” – została natychmiast zaproponowana Kancelarii Sejmu. Ta propozycja pozostała jednak bez odpowiedzi.

[b]Szef Kancelarii Sejmu Lech Czapla przypomina, że wcześniej w ramach realizacji tego słynnego artykułu TVP nadawała wywiady z politykami. Zwrócił się w tej sprawie do KRRiT.[/b]

Mamy nadzieję, że KRRiT – zgromadziwszy pełną wiedzę o okolicznościach sprawy i mając do dyspozycji najlepszych ekspertów z zakresu polskiego prawa medialnego – podzieli pogląd TVP. Znając wieloletnią praktykę kontaktów TVP z władzami państwowymi, mogę stwierdzić, iż na przykład Kancelaria Prezydenta nigdy nie zwracała się do TVP z żądaniem przygotowania i wyemitowania wywiadu z głową państwa. Prośby ze strony Kancelarii dotyczyły jedynie możliwości wygłoszenia orędzia.

[b]TVP będzie organizować debaty wyborcze?[/b]

Tak, jeśli będzie to tylko możliwe i jeśli poszczególne komitety wyborcze wyrażą taką wolę. Polacy mają prawo do oceny takich debat, a telewizja obowiązek ich wyemitowania. Obowiązek, który teraz musi finansować z reklam, bo anteny główne: Jedynka i Dwójka, zostały pozbawione jakichkolwiek środków abonamentowych. Anteny te dysponują od stycznia 2010 r. tylko środkami komercyjnymi.

[b]Mówił pan kiedyś, że być może TVP nie będzie stać na emitowanie pasm wyborczych w tzw. prime time. Czy zrealizuje pan tę groźbę?[/b]

Nie pozwala mi na to ustawa. Jesteśmy zobligowani do emisji programów wyborczych w najlepszym czasie oglądalności. W tym roku poza wyborami prezydenckimi czekają nas jeszcze wybory samorządowe i spis rolny. Z komercyjnego punktu widzenia jest to wyrwanie kilkudziesięciu godzin z pasm najlepszej oglądalności. To strata kilkuset milionów złotych. I to strata nie do odrobienia. Między innymi w tym celu autorzy ustawy o mediach publicznych z 1992 r. wskazali na częściowe finansowanie z abonamentu. Krytycy TVP nie dostrzegają albo nie chcą dostrzegać tego problemu.

Pomimo tych trudności zapewniam, że Polacy debaty wyborcze i informacje o spisie rolnym usłyszą i zobaczą. Chciałbym jednak, żeby wszyscy mieli świadomość, że zobaczą je dzięki środkom zarobionym przy „M jak miłość” czy innych serialach.

[b]Jaki jest pomysł na ratowanie TVP? Kredyt pod zastaw nieruchomości?[/b]

Kredyt obrotowy pomógłby nam przetrwać kłopoty związane z bieżącą płynnością finansową. Zwróciliśmy się o zgodę na jego zaciągnięcie do ministra skarbu. Żeby ratować TVP, musimy oszczędzać, czyli mniej produkować. To powoduje, że nasza oferta stanie się uboższa, spadnie nasz udział w rynku, a to przekłada się na mniejsze zyski z reklam. To pętla finansowa, która zaciska się wokół mediów publicznych. Wszystkie znaki na niebie i ziemi pokazują, że pomocy państwa nie będzie.

[b]To pan odpowiada za sytuację finansową TVP. [/b]

To jednak nie ten zarząd doprowadził ją do katastrofy finansowej zagrażającej jej funkcjonowaniu. Przypomnę tu raport NIK – wskazywał poprzednie zarządy, wskazywał też błędy, a przede wszystkim zaniechania organu nadzorującego, jakim jest Ministerstwo Skarbu. Ja dodałbym jeszcze polityków, którzy w przypadku telewizji głośno mówili o obywatelskim nieposłuszeństwie, czyli o nieopłacaniu abonamentu.

[b]W planie restrukturyzacji przedstawionym ministrowi skarbu proponuje pan zredukowanie do końca roku TVP Kultura do stacji emitującej wyłącznie powtórki i zawieszenie TVP Historia. [/b]

Zanim to zrobimy, chcemy próbować ratować kanały tematyczne. Moi poprzednicy przygotowali zacne projekty – TVP Kultura, TVP Historia, TVP Sport. Ale ja nie znalazłem do nich żadnych założeń biznesowych. Nie zadbano nawet o to, by wszystkie były pokazywane w sieciach kablowych. Efekt jest taki, że kanał TVP Historia nie jest nawet notowany w raportach dotyczących oglądalności. Dlatego najpierw będziemy chcieli poszerzyć krąg jego widzów. Jeśli się to nie uda – może nastąpić czasowe zawieszenie.

[b]A co z teatrem telewizji? Przetrwa?[/b]

Chciałbym mieć co poniedziałek w TVP jakąś dobrą teatralną premierę. Na razie to jednak niemożliwe. Stać nas tylko na premierę raz w miesiącu. W pozostałe dni będziemy korzystać z powtórek.

[b] Jeśli komercjalizacja jest tak powszechna w TVP, to co się stanie z kanałem TVP Info, który był wymyślony jako przeciwwaga dla TVN24? Czy w nim też pojawią się seriale i teleturnieje?[/b]

Z założenia jest to całodobowy program informacyjny i tak pozostanie. Trwa jednak analiza stosunku kosztów do przychodów. I tu też sytuacja nie wygląda wesoło. Kanały regionalne były do tej pory skrojone na poziomie 350 milionów złotych kosztów. Z abonamentu mamy otrzymać na nie tylko 100 mln – to jedyne pieniądze, jakie TVP otrzyma w tym roku. Aby więcej zarobić na reklamach, chcemy maksymalnie wykorzystać prime time w Jedynce i Dwójce. Dlatego półgodzinne lokalne pasmo w Dwójce i TVP Info przesunęliśmy na 16.00. Programy lokalne mają za to zyskać trzygodzinne pasmo w TVP Info od 16 do 19. Ale od razu odezwał się lament, że ograniczamy im czas antenowy.

[b]No bo to uderza w ich finanse. Stacje regionalne tłumaczą, że z reklam w paśmie głównych pochodziła większość ich dochodów.[/b]

Tylko, że w Dwójce można zarobić w tym czasie 2 – 3 razy więcej. Te pieniądze mają właśnie zasilić regiony! Bez nich regiony są nie do utrzymania. A moim zdaniem być muszą, są potrzebne społecznościom lokalnym. Stacje komercyjne, z całym szacunkiem dla nich, nie zapełnią tej luki. Czemu nie ma się co dziwić, bo działają wszak dla zysku. To telewizja publiczna powinna wypełniać tę rolę.

[b] W TVP od dawna mówi się o zwolnieniach. Ile osób straci pracę w ramach oszczędności?[/b]

Kilkaset.

[b]Czy zwalniani będą, jak to do tej pory bywało, głównie dziennikarze? Eksperci zwracają uwagę, że przerost zatrudnienia jest głównie na innych stanowiskach, chociażby w administracji.[/b]

Chcemy zwolnienia przeprowadzić inaczej niż do tej pory. Zamiast liczbę osób do zwolnienia dzielić proporcjonalnie na wszystkie jednostki, wskażemy grupy zawodowe, w których jest przerost zatrudnienia.

[b] Jakie to będą grupy?[/b]

Nie mogę na razie o tym mówić. Będziemy najpierw rozmawiać na ten temat ze związkami zawodowymi. Same zwolnienia są konieczne. To bardzo trudne, zdajemy sobie sprawę, że ci ludzie przepracowali w TVP lata.