Urodziła się 31 grudnia 1926 roku w Starachowicach jako córka inżyniera budownictwa Aleksandra Jasiewicza i Stefanii z Szydłowskich. W 1941 r. 14-letnia Jadwiga wstąpiła w szeregi konspiracyjnego harcerstwa, gdzie dostała pseudonim Bratek. Przeszła kurs medyczny i została skierowana do pracy w szpitalu, do którego trafiali żołnierze ranni w akcji „Burza”. – Zajmowałyśmy się chorymi. Czasami musiałyśmy wynosić ciała zmarłych – wspominała po latach.

Po wojnie wyjechała do Warszawy, by studiować na polonistyce. Wtedy poznała też swojego przyszłego męża Rajmunda. Pobrali się 1948 r. Rok po ślubie – 18 czerwca 1949 r. – na świat przyszli Jarosław i Lech. Od tej chwili ich wychowanie stało się dla niej najważniejsze. – Poród był ciężki. Nie przeraziłam się jakoś, że to od razu dwójka. Od razu bardzo te dzieci pokochałam. To przecież część mnie samej. Zawsze starałam się być blisko moich dzieci – wspominała.

Od 1953 r. pracowała w Instytucie Badań Literackich PAN i uczyła języka polskiego. Po latach napisała obszerną monografię poświęconą Janowi Józefowi Lipskiemu, zmarłemu w 1991 r. opozycjoniście, krytykowi i historykowi literatury; znała go dobrze, bo przez wiele lat pracowała z nim w IBL PAN.

Jarosław i Lech nigdy nie ukrywali, jak wielki wpływ na ich drogę życiową wywarła matka. „Mama wpływała na nasze decyzje, ale tak, że sądziliśmy, że inicjatywa należy do nas” – wspominał Lech Kaczyński. Tak było np. z przekonaniem, że trzeba robić karierę naukową, pisać doktorat. „Nam to wszczepiono, ale ja to uważałem za własny pomysł. Z wieloma innymi wyborami życiowymi też tak było”.

– Była niezwykle ciepłą, życzliwą osobą – wspomina poseł PiS Wojciech Jasiński, który poznał ją w latach 70. – Kiedy przychodziło się do domu państwa Kaczyńskich, pani Jadwiga zawsze wykazywała zainteresowanie naszymi sprawami. Pytała o wiele rzeczy. Nie było w tym nic nachalnego, ale olbrzymia życzliwość – dodaje.

W wolnej Polsce kibicowała karierom politycznym synów, lecz sama nie angażowała się w politykę. Pojawiała się jednak na wieczorach wyborczych w latach 2005 i 2007 oraz na zaprzysiężeniu Lecha Kaczyńskiego. – Zawsze przestrzegaliśmy zasady, by trzymać rodzinę pana prezesa z dala od polityki. To była strefa całkowicie prywatna. Jego azyl – mówi poseł PiS Adam Lipiński, od wielu lat bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego. – Pani Jadwiga miała jednak swoje zdanie, którego nigdy nie ukrywała.

Sama wspominała w jednym z wywiadów, że synowie często się jej radzili: „Zależy im na moim zdaniu. Jeśli coś mi się nie podoba, mówię to bez ogródek. Jarek zawsze mi wtedy dziękuje i powiada: »Cieszę się, jesteś moim pierwszym krytykiem«”.

– Miałem zaszczyt poznać panią Jadwigę, to była osoba w takim przedwojennym stylu, dystyngowana, kulturalna, każdy, kto ją poznał, rozumiał przywiązanie, jakim darzyli matkę bracia Kaczyńscy – mówi europoseł Adam Bielan, były rzecznik PiS.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Z racji pełnionej funkcji nie raz zdarzało mu się dzwonić do domu Jarosława Kaczyńskiego o najdziwniejszych porach, również w nocy. – Telefon zawsze odbierała pani Jadwiga, nigdy nie miała pretensji, że dzwonię po nocy, mówiła, że rozumie, a czasami, gdy prezes nie mógł od razu podejść do telefonu, rozmawiała ze mną o polityce i innych sprawach – opowiada europoseł. – Była ogromnie oczytana i świetnie zorientowana w bieżących wydarzeniach.

Elżbieta Jakubiak z PJN poznała Jadwigę Kaczyńską podczas budowy Muzeum Powstania Warszawskiego. – Władcza, stanowcza, charyzmatyczna, potrafiła sobie podporządkować ludzi, ale i zjednywać ich – wspomina. – Sądzę, że Lech i Jarosław właśnie po niej odziedziczyli charyzmę. Ale to, co rzuciło mi się w oczy przy pierwszym spotkaniu, to to, że mimo ponad 70 lat była piękną kobietą.

Także Jakubiak wspomina, że Jadwiga Kaczyńska była zanurzona w książkach, ale i świetnie obeznana w bieżącej polityce. – Potrafiła dowcipnie i niezwykle celnie charakteryzować polityków – opowiada Jakubiak. – I nigdy nie patrzyła przez palce na tych z naszego obozu, a krytycznie na przeciwników. Wszystkich oceniała sprawiedliwie.

– Zawsze bardzo przeżywała ataki na Lecha i Jarosława, ale i tak wolała wiedzieć, co piszą gazety, i nigdy nie reagowała agresją na negatywne informacje – opowiada Bielan.

– Nie mogła zwłaszcza przeboleć, że ludzie są tak małostkowi, aby się czepiać wyglądu fizycznego czy cech charakteru – dodaje Jakubiak.

Kiedy 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem rozbił się prezydencki samolot, Jadwiga Kaczyńska leżała w szpitalu. Trafiła tam w marcu z powodu zaostrzenia przewlekłych chorób serca i płuc. Jarosław tak bał się o jej stan zdrowia, że dopiero po miesiącu powiedział o katastrofie.

„Przeżyłam wstrząs, nad którym nigdy nie przejdę do porządku dziennego. Chociaż powinnam być zahartowana, bo przeżyłam tyle śmierci: śmierć ojca, mamy, brata, męża, jedynej siostry” – wspominała.

Rok po katastrofie pierwszy raz zabrała publicznie głos na ten temat. – Zginęli ludzie, którzy byli na czele państwa, i państwo się o nich nie upomina. To znaczy, że tego państwa właściwie nie ma, to znaczy nie ma rządu – powiedziała „Gazecie Polskiej”.

Wspomnienia: matka o synu, syn o matce

„Mam już 85 lat i jestem naprawdę bardzo chora. Nie będę już długo żyć. I bardzo się z tego cieszę. Natomiast muszę jeszcze trochę pożyć dla Jarka. (...) Nigdy nie doszedł do siebie, chociaż zachowuje się normalnie. Ktoś obcy nic by nie zauważył. Ale ja widzę. Jakby zapadł się w siebie. Niby żartuje, jest wesoły, ale to nie jest taka radość pełną piersią. Stał się zamknięty, życie go nie cieszy. (...) Codziennie odmawiam różaniec, mam też swoje modlitwy. Wydaje mi się, że one ochraniają Jarka tu, na ziemi, Leszka i Marylkę, i tych wszystkich, którzy tam zginęli, na górze, w niebie" – mówiła Jadwiga Kaczyńska w 2012 r. w ostatnim wywiadzie dla dwutygodnika „Viva".

„Zanim jeszcze sami zaczęliśmy z bratem czytać, czytała nam mama.Sądzę, że w znacznym stopniu ukształtowało mnie to, że dość wcześnie przeczytała nam Trylogię w całości. Pod jej wpływem pojawiło się moje zainteresowanie historią, w szczególności XVII wiekiem. A zainteresowanie historią łączy się z zainteresowaniem polityką" – tak wspominał matkę zmarły prezydent w książce „Lech Kaczyński – ostatni wywiad" nagranej z Łukaszem Warzechą.