Reklama

Masakra w Monachium. Igrzyska musiały trwać

Zabicie jedenastu sportowców i trenerów izraelskich spowodowało wstrzymanie zawodów na jeden dzień. Światowa opinia publiczna w większości była za przerwaniem imprezy

Publikacja: 05.09.2012 01:01

Tekst z archiwum "Rzeczpospolitej"

Terror i polityka wtargnęły do wioski olimpijskiej igrzysk w Monachium 5 września 1972 o 4. 30 rano, cztery dni przed planowanym zakończeniem imprezy. Piątka Palestyńczyków przebranych w stroje sportowe przeskoczyła dwumetrowe ogrodzenie w alejce Kusocińskiego i dostała się do budynku reprezentacji Izraela.

Widziało ich kilkanaście osób, ale nikt się nie zdziwił. Sportowcy z wielu krajów mieli zwyczaj wchodzić do wioski na skróty. Napastnicy schowali broń w sportowych torbach. Na miejscu spotkali się z pozostałą trójką terrorystów, która, jak przypuszczano, wcześniej znalazła pracę na terenie wioski i mogła wchodzić tam dzięki przepustkom.

Ciąg zdarzeń w filmie Stevena Spielberga pokrywa się z wersją opisaną w książce kanadyjskiego dziennikarza George'a Jonasa "Zemsta: prawdziwa historia izraelskiej grupy antyterrorystycznej" z 1984 roku. Powstała ona na podstawie rozmów autora z Yuvalem Avivem. Twierdził on, że był agentem Mosadu kierującym jedną z grup, które miały odszukać i zabić ludzi odpowiedzialnych za masakrę w Monachium.

Filmowy przebieg pierwszej części napadu na siedzibę sportowców izraelskich potwierdzają też inne relacje, a także zapis telewizyjny stacji ABC. Tuż przed piątą rano terroryści zaczęli otwierać drzwi do apartamentu przy Conollystrasse 31, w którym mieszkał sędzia zapaśniczy Yossef Gutfreund. Zdołał on ostrzec innych i próbował zablokować drzwi. Ciężarowiec Yossef Romano uciekał, ale gdy znalazł kuchenny nóż, zaatakował napastników. Został pierwszą ofiarą terrorystów. Wielu sportowców, trenerów i działaczy uciekło. Palestyńczycy zdołali otworzyć skradzionymi lub dorobionymi kluczami tylko dwa z pięciu pokoi. W wiosce zginął jeszcze Mosze Weinberger, trener zapaśników.

Reklama
Reklama

O 9. 30 Palestyńczycy podali warunki uwolnienia dziewiątki zakładników - wypuszczenie na wolność 234 osób przetrzymywanych w izraelskich więzieniach oraz Ulriki Meinhof i Andreasa Baadera, założycieli lewackiej grupy terrorystycznej Baader-Meinhof. Zakładnikami zostali oprócz Gutfreunda urodzony w USA ciężarowiec David Berger, sędzia zapaśniczy Yacov Springer, kolejny ciężarowiec Ze'ev Friedman, trener lekkoatletyczny Amitzur Shapira, zapaśnicy Eliezer Halfin i Mark Slavi oraz trenerzy strzelectwa Kehat Shorr i szermierki Andre Spitzer.

Po wielogodzinnych negocjacjach, w których uczestniczyli m.in. szef olimpijskiej misji Egiptu oraz ambasadorowie Tunezji i Libii w Niemczech, napastnicy zgodzili się na przelot helikopterami na lotnisko Riem pod Monachium, gdzie miał czekać na nich i zakładników samolot do Kairu. Naprawdę wylądowali jednak w bazie lotniczej NATO w Fürstenfeldbruck.

Wydarzenia na lotnisku opisywano potem w kilku wersjach. Jedno nie ulega wątpliwości - była to klęska gospodarzy igrzysk. Strona niemiecka nie zgodziła się na udział w akcji odbijania zakładników grupy antyterrorystycznej z Izraela, a niemieckie wojsko i policja nie były przygotowane do walki z terroryzmem. Po błędach, jakie popełnili, wybuchła długa bezładna strzelanina, w wyniku której zginęli wszyscy zakładnicy (czy wszyscy od kul i granatów palestyńskich - pozostały wątpliwości), pięciu Palestyńczyków i jeden niemiecki policjant na wieży kontroli lotów. Bitwa skończyła się o 1. 30 w nocy.

Media najpierw poinformowano, że zakładnicy zostali uratowani, ta wiadomość dotarła do Izraela, ale około trzeciej nad ranem reporter stacji ABC Jim McKay pierwszy podał w świat wiadomość: "Wszyscy zginęli".

Zabicie jedenastu sportowców i trenerów izraelskich spowodowało wstrzymanie igrzysk na jeden dzień. Światowa opinia publiczna w większości była za przerwaniem zawodów. "Niewiarygodne, oni dalej startują, to jak organizacja tańców w Dachau" - pisał komentator "Los Angeles Times" Jim Murray.

Przewodniczący MKOl Avery Brundage miał jeden argument - przerwanie igrzysk oznaczałoby przyznanie się do przegranej z terroryzmem. W dniu przerwy na stadionie zorganizowano uroczystość poświęconą pamięci ofiar masakry. Przyszło 80 tys. widzów i trzy tysiące sportowców. Brundage w swym przemówieniu ani razu nie wspomniał o ofiarach aktu terroru, za to podkreślał siłę ruchu olimpijskiego. Tego dnia miał się odbyć mecz piłkarski NRF - Węgry, sporo osób przyniosło flagi i trąbki, ale na trybunach pojawił się także transparent z napisem: "17 osób nie żyje, już zapomniani?". Służby bezpieczeństwa usunęły transparent i osoby, które go trzymały. Olimpijska flaga została opuszczona do połowy masztu, podobnie jak flagi państw uczestniczących w igrzyskach, ale kraje arabskie zażądały pozostawienia ich flag na szczytach masztów.

Reklama
Reklama

Jeszcze w dniu zamachu ekipa Izraela po silną eskortą wróciła do kraju. Dwa dni później wyjechała reprezentacja Egiptu, potem Filipin i Algierii. Decyzję o powrocie do kraju podjęli także pojedynczy sportowcy z Holandii i Norwegii, a także legenda pływania, siedmiokrotny złoty medalista Mark Spitz z USA, który ze względu na żydowskie pochodzenie obawiał się porwania.

Wszystkie konkurencje igrzysk przesunięto o jeden dzień. Bilety na finał piłkarski miały datę 9 września, ale piłkarze Kazimierza Górskiego zdobyli złoto na Stadionie Olimpijskim o dzień później. Igrzyska musiały trwać.

Styczeń 2006

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama