W NATO istnieją dwa dowództwa na najwyższym, strategicznym szczeblu – pierwszym kieruje sojuszniczy dowódca do spraw operacji i jednocześnie naczelny dowódca sił sojuszniczych w Europie, a drugim – sojuszniczy dowódca do spraw transformacji. Oczko niżej w hierarchii znajdują się dowództwa szczebla operacyjnego – Sojusznicze Dowództwa Sił Połączonych (ang. Joint Force Command, JFC).

Obecnie NATO ma trzy takie sztaby, są one przypisane do konkretnych regionów. Za Europę między północą a południem (bez basenu Morza Śródziemnego i bez północnych części Europy) odpowiada JFC w Brunssum w Holandii. Tu dowódcami na przemian są Niemcy i Włosi.

Polski generał stanie na czele Sojuszniczego Dowództwa Sił Połączonych

10 lutego kwatera główna NATO poinformowała o zmianach w strukturze dowodzenia. Większą rolę odgrywać mają w niej Europejczycy. W sztabie w Brunssum (który przejąłby odpowiedzialność za obronę Polski i sąsiednich państw w razie wojny) na przemian dowodzić będą oficerowie z Polski i Niemiec. Dowodzenie w JFC w Brunssum będzie najwyższą funkcją, jaką polski oficer osiągnie w hierarchii NATO. Polska będzie też pierwszym krajem przyjętym do Sojuszu po zakończeniu zimnej wojny, któremu powierzono to zadanie.

Czytaj więcej

Maciej Miłosz: Monachium ważniejsze niż Warszawa

Znający szczegóły wojskowy przekazał WNP, że polski oficer zostanie dowódcą JFC Brunssum w roku 2031, inny zaś podał rok 2030. To nie musi być sprzeczne, ponieważ dowódcy tego szczebla są w NATO wskazywani z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. Najprawdopodobniej więc rok 2031 to data objęcia stanowiska, a rok 2030 – wyboru kandydata. Już latem 2026 r. polski oficer ma zająć w tym samym dowództwie inne ważne stanowisko – szefa sztabu.

Czytaj więcej: Polski generał jeszcze nie był tak wysoko w NATO. Pierwszy krok latem