Świątek dotarła do półfinału Australian Open po raz pierwszy w karierze.

Mecz z Kanepi rozpoczął się dla Polki od przegranego 4:6 seta. W drugim secie Polka wygrała jednak 7:6 (7-2), a w trzecim pokonała niżej notowaną rywalkę 6:3.

W pierwszym secie Świątek dała się przełamać przy stanie 3:3. Przy stanie 5:3 Polka zdołała wrócić do gry po trwającym aż 16 minut gemie, ale ostatnie słowo należało do Estonki, która niespodziewanie wyszła na prowadzenie w tym pojedynku.

Drugi set zaczął się świetnie dla Polki, która w pewnym momencie prowadziła już 4:1. Jednak wtedy Polka zaczęła się mylić i Estonka doprowadziła do stanu 4:4. O wyniku seta decydował tie-break, w którym na szczęście lepsza okazała się Świątek.

W trzecim secie Świątek uzyskała już wyraźną przewagę nad zmęczoną 40-stopniowym upałem 36-letnią Kanepi. Ostatecznie wygrała 6:3.

- Cieszę się, że jeszcze mam głos, bo dużo i głośno dziś krzyczałam. Dziękuję za wsparcie, ten mecz był szalony. Trudno byłoby go wygrać bez waszego wsparcia - mówiła po spotkaniu polska tenisistka.

W półfinale w czwartek rano Świątek zmierzy się z Amerykanką Danielle Collins (30. miejsce w rankingu WTA), która w swoim ćwierćfinale wygrała z Francuzką Alize Cornet (7:5, 6:1).

Mecze półfinałowe rozegrane zostaną w czwartek rano polskiego czasu.

O 9.30 na kort wyjdą Ashleigh Barty i Madison Keys, a po nich zagrają Świątek i Collins.