Dzisiaj nie brakuje spektakli autorstwa współczesnych dramaturgów, które pełnią rolę chwilowej odskoczni dla widzów - relaksują, rozśmieszają, zasmucają bądź pozwalają na ucieczkę przed codziennością, zanurzając nas w świecie fikcji. Ni mniej, ni więcej.
Już następnego dnia nie wracamy do takiego spektaklu przy porannej kawie i nie szukamy odpowiedzi na pytania, których nikt nam nie zadał. Szybko ulatnia się z pamięci fabuła, wczorajsze widowisko przemija bez śladu. Po miesiącu zapomnimy jego nazwę. Od premiery spektaklu Iwana Wyrypajewa w warszawskim Garnizonie Sztuki minął już tydzień, ale nadal nie chce odpuścić. Wciąż zmusza do refleksji i patrzenia w lustro.