Reklama

Czy teatr uratuje demokrację

„O dobru” Strzępki i Demirskiego to kolejny odcinek serialu o polskiej katastrofie. Niepozbawiony nadziei - pisze Jacek Cieślak

Aktualizacja: 17.12.2012 08:09 Publikacja: 17.12.2012 07:29

Agnieszka Kwietniewska jako Amy Winehouse

Agnieszka Kwietniewska jako Amy Winehouse

Foto: Festiwal Boska Komedia

Początek wałbrzyskiego spektaklu jest wystrzałowy: zdesperowany osobnik z pistoletem w ręku napada na sklep, bo ośrodek pomocy społecznej nie udzielił jej na czas.

Scena roi się od desperatów i ofiar społeczno-gospodarczej transformacji, zaczerpniętych już nie tylko z polskiej rzeczywistości w 2016 r. Jest samobójczyni Amy Winehouse i jej bezwzględna jak wampir menedżerka z Sony Music. Była działaczka polskiego ruchu Obywatele Kultury, niemogąca już liczyć na dobrodziejstwa dotowanych przez państwo imprez i festiwali. Są dwaj dziennikarze śledczy, którym politycy i wydawcy złamali kręgosłupy, dlatego ulegli autocenzurze.

Oglądamy wpędzone w depresję dzieci, bo ich rodziców stać było tylko na zupę, a nie dwa dania, jakie jedli rówieśnicy z bogatszych rodzin.

Nie brakuje ironicznie granych wątków o współpracy wałbrzyskiego zespołu z Moniką Strzępką i Pawłem Demirskim – oni też czują, że coś się mogło wypalić. Nie zabrakło im jednak determinacji, by pokazać świat oparty na nowym typie wyzysku, gdzie większość dóbr materialnych skupił 1 procent ludzkości, gdy inni, od chwili urodzenia, są klientami lichwiarskich instytucji politycznych i finansowych.

Spektakl diagnozuje już nie tylko rozpacz, ale i kompletny brak złudzeń. Nadzieje na lepszy świat, na lepsze życie, jakie mieliśmy po 1989 r., zostały wykpione i zniszczone z niezwykłą brutalnością i cynizmem. Symboliczna jest scena z premierem wszechświatowego rządu. Pojawia się, by uniewinnić prezydenta Richarda Nixona i oczyścić go z zarzutów po aferze Watergate.

Reklama
Reklama

Przekaz jest prosty i oparty na praktyce politycznej znanej nie tylko w Polsce: rzadko się zdarza, by medialne śledztwa doprowadziły do upadku skorumpowanej kliki, łamiącej zasady demokracji. Dlatego dwaj reporterzy, wspominając, jak cudownie żyło się im w latach 90., rezygnują z pisania prawdy, co jest znamiennym obrazem coraz większego medialnego cyrku.

Model dzisiejszych relacji społecznych opisuje też wątek Winehouse. Rekonstrukcja jej dramatu to groteskowa parodia stosunków panujących nie tylko w show-biznesie. Łatwo było przewidzieć, jak skończy się dramat Amy, a mimo to nikt jej nie uratował, bo najważniejsza było kasa. Takie samo jest tło większych i mniejszych dramatów, które rozgrywają się codziennie w każdej dziedzinie naszego życia.

Wizja kryzysu, jaki przedstawił duet we wrocławskiej „Tęczowej Trybunie 2012” na rok przed rozpoczęciem Euro, spełniła się: stadiony przynoszą straty, autostrad i inwestycji kolejowych nie dokończono. Polacy czują się intruzami we własnym kraju, a politycy traktują ich z coraz większą pogardą. Również pesymistyczna prognoza zawarta w warszawskim przedstawieniu „W imieniu Jakuba S.” – o pętli niespłacalnych kredytów, która niszczy niczym kiedyś pańszczyzna – zmienił się obraz życia wielu z nas.

Pesymistyczny przekaz wałbrzyskiego spektaklu łagodzi utopijny finał. Reprezentanci bankrutującego świata, poddając się zbiorowej terapii, mimo wszystko chcą przełamać egoizm i dążyć do wspólnego dobra. Aktorzy i widzowie wychodzą z teatru, by razem demonstrować niezgodę na rzeczywistość w scenerii rozpalonego na łące ogniska. Hymnem nadziei staje się śpiewane wspólnie „You Will Never Walk Alone”.

Trudno kolejny raz uwierzyć w utopię. Dobrze to już było. Solidarności nie było i nie będzie. Rządzi pieniądz. Zawsze tak będzie. Chyba że wszyscy zapiszą się na wałbrzyską terapię.

Teatr
Styczniowe premiery Teatru TV bez wyróżnień
Teatr
Piotr Domalewski po „Ministrantach” wraca do teatru dyskutować o polskich bohaterach
Teatr
Anna Dymna wróciła do Teatru TV. TVP VOD ma „Norymbergę" z Crowem na wyłączność
Teatr
„Europa” Warlikowskiego: a nie mówiłem, że jesteśmy mordercami i kanibalami?
Teatr
„Europa” Krzysztofa Warlikowskiego. Cielecka, Chyra, Ostaszewska o krwawych tajemnicach Europy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama