„Kościół opuszcza wiernych” – napisał w pożegnalnym i agresywnym komentarzu Michael Rutz, redaktor naczelny „Rheinischer Merkur”, krytykując niemiecki episkopat za podjęcie decyzji o zaprzestaniu finansowania sztandarowego pisma katolickiego w Niemczech. W obecnej postaci istnieje ono od 65 lat i było jedynym tygodnikiem katolickim dostępnym w całym kraju. Nakład czasopisma wynosił 60 tys. egzemplarzy. Podobnie jak wiele innych tytułów prasowych w Niemczech tygodnik od lat przeżywa kłopoty finansowe. Kosztowało to niemiecki episkopat co najmniej 2,5 mln euro rocznej dotacji. Władze Kościoła katolickiego uznały, że nie mogą sobie pozwolić na utrzymywanie nierentownego pisma.
W redakcji „Rheinischer Merkur” panuje przekonanie, że nie chodzi o pieniądze. Kościół katolicki otrzymuje tylko z tytułu podatku kościelnego 5 mld euro rocznie. Naczelny Michael Rutz nie kryje, że episkopat nie jest gotów tolerować treści tygodnika, który stał się zbyt niezależny, liberalny i zbyt mocno zaangażował się w ekumenizm. Tymczasem niemieccy biskupi katoliccy starają się trzymać dystans wobec Kościoła ewangelickiego. „»Rheinischer Merkur« był od dawna uważany za przykład niemocy Kościoła” – pisał konserwatywny „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
Naczelny tygodnika oskarża episkopat o propagowanie dogmatyzmu, niezrozumiałego dla wiernych. Pomimo liberalnego kursu kierowane przez niego czasopismo nie było w stanie zwiększyć grona czytelników. Zdaniem ekspertów rynek prasowy w Niemczech kurczy się i tygodnik o takim profilu nie ma szans na niezależną egzystencję.
Zamiast „Rheinischer Merkur” utworzony zostanie dodatek do znanego liberalnego tygodnika „Die Zeit”, ale bez udziału episkopatu. Takie rozwiązanie wywołuje sporo kontrowersji w kręgach katolickich. – To koniec tego rodzaju prasy religijnej w Niemczech – twierdzi Rainer Kampling, teolog Wolnego Uniwersytetu w Berlinie. Przypomina, że przed dziesięciu laty na podobne rozwiązanie zdecydował się Kościół ewangelicki, uruchamiając miesięcznik „Chrismon” będący bezpłatnym dodatkiem do niemieckich dzienników.
„Rheinischer Merkur” nie był jedynym pismem wspieranym finansowo przez Kościół. Ale jako jedyny tytuł pisał nie tylko o sprawach religijnych, informując obszernie o wydarzeniach politycznych, społecznych i kulturalnych.