Wiadomość okazała się dla oficjalnej partnerki prezydenta tak dużym szokiem, że Valerie Trierweiler od piątku jest w szpitalu. Tego dnia magazyn lifestylowy „Closer" ujawnił, że od lata ubiegłego roku François Hollande przynajmniej dziesięć razy wymykał się na skuterze z Pałacu Elizejskiego, aby w kawalerce dosłownie za rogiem, przy – nomen omen – rue du Cirque, spędzić noc ze swoją nową kochanką, 41-letnią aktorką Julie Gayet.
– Lekarz zalecił Valerie dziesięć dni spokoju. Jest świadoma, że nie może dłużej pełnić funkcji państwowych, póki jej status nie zostanie wyjaśniony – ujawnił dziennikarz „Le Parisien" Frederic Gerschel, jedyny, z którym rozmawiała pierwsza dama Francji.
Hollande ?nie potrafi wybrać
Nie ona jedna jest w szoku. Łamiąc dotychczasową tradycję ścisłego oddzielenia życia prywatnego od publicznego, czołowi francuscy politycy też są oburzeni z powodu zachowania Hollande'a.
– To ma katastrofalne skutki dla wizerunku funkcji prezydenta – uważa Jean-Francois Cope, lider głównej partii opozycyjnej, UMP.
– Przynajmniej teraz wiemy, dlaczego zawsze jest z siebie zadowolony – ironizował o Hollandzie przywódca Partii Lewicy Jean-Luc Melenchon.
Od Valery'ego Giscarda d'Estainga historia obyczajowych skandali nie ominęła żadnego z przywódców V Republiki. Tym razem problem jest jednak poważniejszy: nie chodzi o epizod, ale sam styl życia prezydenta. Do 2007 r. partnerką Hollande'a była liderka socjalistów Segolene Royal, z którą ma czworo dzieci, ale nigdy się nie ożenił. Później związał się z Trierweiler, choć ta pozostawała mężatką. Od przeszło pół roku ma zaś romans z Gayet, choć jego dotychczasowa partnerka nadal mieszka w Pałacu Elizejskim i jako pierwsza dama uczestniczy w oficjalnych ceremoniach.
– Nikt nie wątpił, że Mitterrand czy Sarkozy mają na tyle silny charakter, że potrafią udźwignąć funkcję prezydencką skrojoną na miarę generała De Gaulle'a niezależnie od słabości do kobiet. Z Hollan-?de'em jest inaczej. Przed wybuchem skandalu 4/5 Francuzów uważało, że prezydent nie jest zdolny do podjęcia decyzji politycznych, które wyrwą kraj z marazmu. Teraz okazuje się, że także w życiu prywatnym nie potrafi rozstrzygnąć, z którą chce być kobietą: Trierweiler czy Gayet – mówi „Rz" czołowy francuski politolog i pisarz Guy Sorman.
Jazda bez ochrony
Nie tylko trudność w wybraniu obiektu pożądania stawia pod znakiem zapytania zdolności przywódcze Hollande'a.
– Naiwnie wyobrażał sobie, że nie zostanie zauważony, że może żyć równie beztrosko jak wtedy, gdy był osobą prywatną. Jeżdżąc skuterem po Paryżu z jednym ochroniarzem, podejmował niewyobrażalne ryzyko. Nie dorósł do funkcji, którą mu powierzono – mówi „Rz" Gerard Grunberg, wybitny znawca francuskiej lewicy.
Jak ustalił dziennik „Le Monde", kawalerka, w której prezydent spotykał się z Gayet, należała do jej przyjaciółki Emmanuelle Hauck, której były mąż Michel Ferraci był powiązany z terrorystycznymi organizacjami walczącymi o niepodległość Korsyki, podobnie jak późniejszy partner Hauck François Masini, który został zresztą zastrzelony na wyspie. To wystawiało prezydenta na ryzyko szantażu.
Dryf Francji
Skandal wybuchł dla Hollande'a w wyjątkowo złym momencie. Na wtorek prezydent zaplanował konferencję w Pałacu Elizejskim z udziałem 600 dziennikarzy, na której ma przedstawić całkowicie nową strategię gospodarczą i podreperować dramatycznie niskie poparcie społeczne. Teraz wiadomo jednak, że media będzie interesowało zupełnie coś innego: romans z Gayet. Od piątku prezydent od świtu do nocy, nieprzerwanie prowadzi konsultacje z doradcami, jaką strategię w tej sytuacji wybrać: wyjaśnić całą sprawę czy raczej odmówić odpowiedzi na wszelkie trudne pytania w imię zachowania własnej prywatności. Na razie w agendzie Pałacu Elizejskiego wciąż utrzymywana jest oficjalna wizyta na początku lutego prezydenta w USA z udziałem Valerie Trierweiler.
– Aby przełamać kryzys, Francja potrzebuje trzech rzeczy: obniżenia wydatków państwa, reformy rynku pracy i uruchomienia wydobycia gazu łupkowego. Ale Hollande nie będzie nowym Schroederem. Po aferze Gayet nie tylko nie ma odwagi, ale także autorytetu, aby przeciwstawić się własnemu, lewicowemu zapleczu i przeforsować niezbędne reformy. Przez nadchodzące trzy i pół roku Francja będzie więc dryfować, pozostając coraz dalej za Niemcami – uważa Guy Sorman.
Pech Hollande'a jest tak wielki, że niektóre media podejrzewają, iż to ludzie w policji i służbach specjalnych powiązani z Nicolasem Sarkozym dali cynk „Closer" o schadzkach prezydenta. Z tego samego źródła miała w ubiegłym roku pochodzić wiadomość, że syn Trierweiler został zatrzymany za posiadanie kokainy. Były prezydent najprawdopodobniej znów stanie do walki o Pałac Elizejski w 2017 r. A sam Hollande od początku widzi właśnie w Sarkozym najpoważniejszego politycznego rywala.