Reklama

Malutkie i biedne Samoa rzuca wyzwanie Chinom

Po kilku miesiącach sporu prawnego państwo leżące na Pacyfiku doczekało się pierwszej pani premier. Ma to znaczenie geopolityczne: po wyborach zapowiadała ona zerwanie największego kontraktu z Chinami.
Malutkie i biedne Samoa rzuca wyzwanie Chinom

Foto: Rzeczpospolita

Reklama

200-tysięczne Samoa to kilka wysp, w tym dwie zamieszkane. Było dotychczas najbardziej oddanym sojusznikiem Pekinu w regionie, w którym cztery wyspiarskie państwa (Tuvalu, Wyspy Marshalla, Nauru, Palau) nie mają stosunków z Chinami, utrzymują je zaś z Tajwanem. Samoa sąsiaduje z Samoa Amerykańskim, terytorium USA, co podkreśla jego wagę w rozgrywce między światowymi potęgami.

Poprzedni premier Tuila'epa Sailele Malielegaoi, urzędujący od 1998 r., uzgodnił budowę portu, który miał być częścią flagowego pekińskiego projektu – Inicjatywy Pasa i Szlaku. Port w zatoce Vaiusu to gigantyczna jak na Samoa inwestycja, jej wartość szacowano od 100 do nawet 300 mln dolarów. Samoa jest już po uszy zadłużone u Chińczyków (na 160 mln), temat rozgrzał kampanię przed wyborami, które odbyły się w kwietniu.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama