Szeremet od dziesięciu lat mieszka w Rosji. Wcześniej trafił do białoruskiego więzienia za reportaż telewizyjny dla Pierwszego Kanału rosyjskiej telewizji, który nie spodobał się władzom w Mińsku. O tym, że nie jest już obywatelem Białorusi, został poinformowany przez białoruską ambasadę w Moskwie. Formalnie decyzję uzasadniono tym, że ma obywatelstwo Rosji. Sam Szeremet wiąże jednak decyzję Mińska ze swoją działalnością dziennikarską. Zwłaszcza z redagowanym przez niego w Moskwie portalem internetowym Biełorusskij Partizan.

Szeremet, choć zbulwersowany decyzją, nie zamierza się od niej odwoływać. – Do tematu wrócimy po zwycięstwie rewolucji – mówi. Według niezależnych prawników władze złamały prawo, które dopuszcza posiadanie przez obywateli Białorusi innego poza białoruskim paszportu oraz wyklucza możliwość pozbawienia obywatelstwa bez wiedzy zainteresowanego.

To, że w przypadku Szeremeta władze złamały własne zasady, tłumaczy się faktem, iż należy on do grona ludzi uważanych za osobistych wrogów białoruskiego prezydenta. Szeremet prowadził m.in. śledztwo dziennikarskie w sprawie zaginięć oponentów Łukaszenki w ostatnich latach minionego stulecia, w tym współpracującego z nim operatora Dmitrija Zawadzkiego. Zebrany materiał ujawnił w dokumentalnym filmie o działających z przyzwolenia Łukaszenki „szwadronach śmierci”. Szeremet jest także współautorem głośnej książki o białoruskim dyktatorze „Przypadkowy prezydent”.