Reklama

Nowy rząd Chin zacznie walczyć z zagrożeniami ekologicznymi

Najważniejszym tematem pierwszego oficjalnego wystąpienia nowego premiera Chin była ochrona środowiska.

Publikacja: 21.03.2013 00:58

Li Keqiang starał się uspokoić opinię publiczną przekonując, że nowe władze kraju zwrócą większą uwagę na bardzo niepokojący Chińczyków problem zanieczyszczenia środowiska naturalnego.

Obiecał, że zwiększone zostaną kontrole, a w ciągu najbliższej dekady na poprawę stanu ekologicznego państwa władze wydadzą równowartość 850 mld dolarów.

Ekolodzy ostrzegają jednak, że może to być zbyt mało i zbyt późno. Od dawna wiadomo bowiem, że jedną z tajemnic niskich kosztów produkcji w Chinach było ignorowanie zagrożeń ekologicznych.

Powszechne zaniepokojenie Chińczyków wzbudziło zanieczyszczenie powietrza w Pekinie, przekraczające wielokrotnie wszelkie normy. Chińska stolica przez długie tygodnie spowita była gęstym smogiem, który wywoływał duszności i inne objawy chorobowe. Próby uspokajania opinii publicznej nie powiodły się, a chiński Internet zalały ostre komentarze, w których oskarżano władze o bezczynność i ignorowanie warunków życia obywateli.

Akcje protestu organizowali działacze społeczni i znani chińscy przedsiębiorcy. Milioner Chen Guangbiao (majątek zrobił na przetwarzaniu śmieci), by zwrócić uwagę na problem, zaczął sprzedawać w Pekinie „puszki z czystym powietrzem". Jack Ma, twórca największej sieci handlu internetowego ostrzegł, że w ciągu dekady praktycznie w każdej chińskiej rodzinie będzie przynajmniej jedna osoba chora na raka z powodu skażenia środowiska.

Reklama
Reklama

Chińskie władze przez pięć lat prowadziły zakrojony na wielką skalę program badań stanu środowiska naturalnego (o jego skali świadczą koszty przekraczające 130 mln dolarów). Jeden z czołowych  ekologów, prawnik Dong Zhengwei zwrócił się do ministerstwa ochrony środowiska z prośbą o ujawnienie wyników tych badań, ale otrzymał informację, że szczegółowe dane „stanowią tajemnicę państwową".

Nawet z dostępnych obecnie fragmentarycznych danych wyłania się przerażający obraz dewastacji naturalnego środowiska w Chinach.

Już w 2006 r. okazało się, że dziesiąta część gruntów ornych jest skażona metalami ciężkimi w stopniu uniemożliwiającym uprawy do celów spożywczych. Ekolodzy podejrzewają, że obecnie może to być już nawet jedna czwarta areału, tym bardziej, że lokalne władze w wielu regionach przemysłowych fałszują dane.

Powszechny jest niedostatek lub zła jakość wody pitnej. Nawet 40 proc. wód powierzchniowych zawiera zanieczyszczenia przemysłowe lub biologiczne.

Najnowszy skandal wywołało odnalezienie w rzece Huangpu, będącej źródłem wody pitnej dla Szanghaju, kilkunastu tysięcy padłych świń, które wrzucono do wody po epidemii trzody chlewnej w środkowych Chinach. Chińczyków oburzały też skandale związane z wykrywaniem toksycznych składników w mleku w proszku dla niemowląt i w tworzywach sztucznych, z których produkowano zabawki.

Z zanieczyszczeniem środowiska związany jest zauważalny wzrost zapadalności na choroby płuc, wątroby i nowotwory. Od początku rewolucji przemysłowej w latach 80. ilość przypadków raka wzrosła w Chinach o 80 proc. Dopiero w tym roku władze potwierdziły istnienie „rakowych wsi", o których niezależne media donosiły już trzy lata temu. Chodzi o miejscowości w pobliżu zakładów przemysłowych, dotknięte masowym występowaniem nowotworów.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1423
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1422
Świat
„Rzecz w tym”: „Cud” Donalda Trumpa na Grenlandii
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1421
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1420
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama