To w Algierii są korzenie terrorystów, którzy zaatakowali „Charlie Hebdo". Stamtąd pochodzili ich rodzice, bracia Kouachi urodzili się już w Paryżu.
Francja wycofała się ze swej najważniejszej kolonii w 1962 roku, pociągając za sobą ponad milion „pied noir" – Francuzów, już urodzonych w Afryce (w czasie kolonialnych rządów), ale też samych Algierczyków, którzy wcześniej wspierali kolonialne władze i bali się zemsty zwycięzców. Po kilku latach to ta właśnie grupa stała się magnesem przyciągającym krewnych zza morza do Francji.
Tradycyjnie bowiem dla lewicowych ruchów w krajach Trzeciego Świata zwycięzcy również w Algierii przystąpili do budowy socjalizmu, ze wszystkimi tego katastrofalnymi skutkami. Jednak niezadowoleni i biedni mieli wyjście – emigrację za morze, do dawnej metropolii. Ułatwiała ją powszechna znajomość francuskiego i krewni w metropolii.
Od pół wieku imigranci wcześniej czy później obrażają się na metropolię, w której szukali szczęścia. W latach 70. i 80. za to, że nie chciała angażować się w walkę z algierskimi władzami, by ulżyć zwykłym mieszkańcom. Później, że zaangażowała się w walkę, ale nie z władzami, lecz islamską opozycją, która omal tych władz nie obaliła na początku lat 90. Wszyscy mieli pretensje do Paryża, że każdorazowo wspiera status quo, działając w interesie francuskich koncernów energetycznych dominujących na algierskim rynku. W każdym razie algierskie władze cieszyły się francuskim poparciem politycznym przez cały okres zajadłej wojny domowej z fundamentalistami, której jednym przejawów był trwający 12 lat (!) stan wyjątkowy, zniesiony dopiero w 2011 roku.
Niestabilna sytuacja napędzała cały czas emigrację za morze. Tyle że wszystkie pokolenia przyjezdnych miały nieustającą pretensję do francuskiej metropolii, że nie mogą się przebić do wyższych klas społecznych. Muzułmanów (czy szerzej – imigrantów) nadal jest bardzo mało we francuskich elitach, nawet gospodarczych. Agencja Bloomberg pisze zaś, że nawet drugie i trzecie pokolenie arabskich imigrantów cały czas skarży się na codzienną dyskryminację, przede wszystkim przy szukaniu pracy.