Właściciel posesji zbierał odpady od wielu lat. Część sprzedawał w punktach skupu, resztę magazynował na działce, aż zajął całą jej szerokość: 27 metrów, i usypał z nich pięciometrową pryzmę. Składowisko zabezpieczało metalowe ogrodzenie, tak dalece wychylone pod naporem mas śmieci w stronę ulicy, że przed ich osunięciem na chodnik powstrzymywały jedynie rosnące drzewa.

Wójt gminy zdecydował, że odpady należy niezwłocznie usunąć. Decyzją, wydaną na podstawie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, zobowiązał właściciela posesji do jej udostępnienia w celu usunięcia odpadów. Samorządowe Kolegium Odwoławcze oddaliło odwołanie ich posiadacza, i utrzymało w mocy decyzję wójta.

Czytaj więcej

Polacy produkują coraz więcej odpadów komunalnych - raport

W skardze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku właściciel składowiska zarzucił, że decyzję o niezwłocznym usunięciu odpadów wydano wbrew opinii organów środowiskowych i sanitarnych. Nie dopatrzyły się one okoliczności upoważniających do niezwłocznego usunięcia odpadów ze względu na zagrożenie dla życia, zdrowia ludzi i środowiska. Jedynie komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej stwierdził, że na działce, w bezpośrednim sąsiedztwie budynków mieszkalnych, magazynowane są materiały palne.

WSA oddalił skargę. Odwołując się do przepisów ustawowych, zwrócił uwagę, że nakaz usunięcia odpadów może być wydany w dwóch trybach. Po pierwsze, kiedy wójt (burmistrz czy prezydent miasta) wydaje decyzję zobowiązującą posiadacza odpadów do ich usunięcia. I po drugie, gdy organ sam podejmuje działania zmierzające do ich usunięcia, a organy opiniodawcze wyrażają swoje stanowisko.

– W tym przypadku wójt gminy uznał, że sytuacja wymaga niezwłocznego działania, gdyż składowisko odpadów zagraża życiu i zdrowiu ludzi. Z opinii organów straży pożarnej oraz z protokołu kontroli powiatowego inspektora nadzoru budowlanego wynika, że materiały łatwopalne znajdujące się na składowisku w każdej chwili grożą wybuchem pożaru. Katastrofalny stan ogrodzenia zagraża również osunięciem się składowiska na chodnik i jezdnię – uzasadniała wyrok sędzia sprawozdawca Grażyna Gryglaszewska. – Organy sanitarne i ochrony środowiska nie dopatrzyły się potrzeby niezwłocznego usunięcia odpadów, ale ograniczyły się do ich wpływu na zanieczyszczenie wód powierzchniowych, czego nie stwierdzono. Wójt miał prawo do własnej oceny tych opinii, a aktualne realne zagrożenia, stwierdzone przez straż pożarną i nadzór budowlany, były wystarczające do podjęcia decyzji o niezwłocznym usunięciu odpadów.

Wyrok jest nieprawomocny.

Sygnatura akt: II SA/Bk 516/21