Maciej Żurawski jest załamany – mówi o kontuzjowanym kapitanie reprezentacji Polski Jacek Krzynówek. Dwaj zawodnicy, którzy wrócili już do Polski, też nie pomagają.

Tomasz Kuszczak zrzuca winę za uraz kręgosłupa na trenera bramkarzy Fransa Hoeka, Jakub Błaszczykowski przekonuje, że nie bolała go noga, tylko że Leo Beenhakker nie widział go w składzie.

Atmosfera w drużynie przed meczem o wszystko na turnieju nie jest dobra, polskie piekiełko wygrywa nawet z wielkim autorytetem trenera.

Beenhakker mówi, że po zwycięstwie każdy jest macho i wypina pierś po medal, jednak to po porażce poznaje się prawdziwy charakter. Jego piłkarze muszą pokazać go dzisiaj. Po przegranym meczu z Niemcami i wypowiedziach sfrustrowanych zawodników, którzy nie zmieścili się w składzie, będzie to szczególnie trudne.

Trener stracił część tego, co do tej pory stanowiło o wielkości jego drużyny, słynny już „team spirit” (duch drużyny). Odbudować może się samoistnie, trzeba tylko pokonać Austriaków.

Jedna zmiana w wyjściowym składzie jest pewna. Żurawskiego zastąpi Roger Guerreiro, który w drugiej połowie niedzielnego meczu w Klagenfurcie spisał się bardzo dobrze. Brazylijczyk, który dopiero kilka tygodni temu otrzymał polski paszport, uważa, że jest w stanie jeszcze mocniej udowodnić swoją przydatność dla drużyny.

– Mecz z Niemcami traktuję jako przetarcie. Jestem szczęśliwy, bo zagrałem przeciwko piłkarzom, których znałem tylko z telewizji. Naprawdę wierzę, że przeciwko Austrii jestem w stanie poprowadzić Polskę do zwycięstwa – mówił.

Na wczorajszej konferencji na stadionie Ernsta Happela w Wiedniu Beenhakker powiedział jednak, że nie wyklucza nawet dwóch, trzech innych zmian w podstawowej jedenastce. Niemal przesądzone jest, że mecz na ławce rezerwowych rozpocznie Paweł Golański. Druga bramka w meczu z Niemcami, kiedy obrońca Steauy Bukareszt, mając tysiąc sposobów na wybicie piłki z pola karnego, nie potrafił wybrać żadnego z nich, przekonała trenera, że nie z każdego prawego obrońcy da się zrobić lewego. Środek obrony opuści zatem Michał Żewłakow, a jego miejsce powinien zająć Mariusz Jop.

Poza Żurawskim na uraz kostki narzeka także Mariusz Lewandowski, który do wczoraj tylko biegał, zamiast trenować. Piłkarz robi jednak wszystko, by być gotowym na dzisiejszy wieczór. Jeśli nie zdąży – zastąpić go może Rafał Murawski.

Trener próbował także ustawienia z Markiem Saganowskim jako jedynym wysuniętym napastnikiem i Euzebiuszem Smolarkiem na skrzydle, jednak wątpliwe, by zdecydował się na taki wariant od pierwszej minuty.

Po dokładnej analizie meczu Austrii z Chorwacją polscy piłkarze wiedzą, że szczególną czujność muszą zachować przy stałych fragmentach gry wykonywanych przez rywali. Jacek Bąk, nowy kapitan drużyny, a na co dzień piłkarz Austrii Wiedeń, stwierdził, że nasi dzisiejsi rywale nie mają gwiazd, jednak są bardzo wysocy i silni, a przez to – niebezpieczni.

Jedna zmiana w wyjściowym składzie jest pewna. Żurawskiego zastąpi Roger Guerreiro

– Znam ich piłkarzy, nie ma tam ani Thierry Henry’ego, ani Ruuda van Nistelrooya. Pod tym względem nie różnią się zatem od nas. Moja drużyna jest bardzo osłabiona, ale gotowa do zwycięstwa. Wiemy, że gramy o wszystko. Zatańczmy więc najładniej, jak potrafimy – mówi Beenhakker.

Przegrana drużyna nie będzie miała już szans na wyjście z grupy. Austria jest najniżej notowanym finalistą mistrzostw Europy, jednak Beenhakker uważa, że zespoły grające na wielkich turniejach przed własną publicznością, potrafią się wznieść na nieosiągalny wcześniej poziom.

– Jesteśmy lepsi, ale musimy to pokazać na boisku. Samym gadaniem jeszcze nikt nie wygrał – tłumaczył.

Polscy piłkarze wzajemnie się wspierają, tłumaczą sobie, że sprawa awansu do ćwierćfinału jest jeszcze w ich rękach.

Mimo małych szans na powrót do drużyny w Austrii pozostał Żurawski, tłumacząc Beenhakkerowi, że jest kapitanem i nie zamierza opuszczać kolegów w trudnym momencie. Wczorajszy trening w Wiedniu obserwował z ławki rezerwowych. Nie miał zbyt wesołej miny patrząc, jak Roger uczy brazylijskich sztuczek Żewłakowa.

Sukces w dzisiejszym meczu zależy od wiary. Jeżeli polscy piłkarze pokażą, że potrafią odciąć się od atmosfery, jaka zapanowała po porażce z Niemcami, powinni wygrać. Mimo osłabienia są silniejsi od rywali, których w eliminacjach do ostatniego mundialu pokonali w Wiedniu 3: 1. Austriacy o tym pamiętają, „Kurier” uważa nawet, że dzisiejszy mecz będzie dla nich dużo trudniejszy od inauguracyjnego z Chorwacją. „Chorwaci mieli piłkarzy, Polacy mają zespół” – przypomina gazeta.

Cud, który według trenera sprawił, że jesteśmy na mistrzostwach Europy, może trwać dalej. Trzeba tylko udowodnić, że 64 miejsca, jakie dzielą obie drużyny w rankingu FIFA, to nie przypadek.

Specjalny serwis poświęcony Euro www.rp.pl/euro_2008

Bez Błaszczykowskiego, Bronowickiego, Żurawskiego, a być może także Lewandowskiego tracimy 40 procent swojej siły. Po to jednak drużyna na mistrzostwa liczy 23 zawodników, żeby jednych można było godnie zastąpić drugimi. Widzę, że moi piłkarze są gotowi do walki, że zapomnieli już o porażce z Niemcami. Nie daje mi to żadnych gwarancji, ale uspokaja i świadczy o tym, że mam pod opieką grupę profesjonalistów. Nie wiem, jakich zmian dokona Josef Hickersberger, ale mało mnie to interesuje. Moi piłkarze muszą uważać na każdego rywala.

Obie drużyny są w takiej samej sytuacji, bo po przegranych pierwszych meczach, aby dalej liczyć się w turnieju, muszą wygrać. Beenhakker to jeden z najlepszych trenerów na świecie i jego drużynie należy się wielki szacunek. Polacy wygrali grupę eliminacyjną przed Portugalią, która na Euro robi furorę, a poza tym grali na dwóch ostatnich mundialach, gdzie nas zabrakło. To, że przegrali z Niemcami, o niczym nie świadczy. Polakom nie udało się to nigdy w historii, przeciwko nam będą grali już bez takiej presji.