Reklama
Rozwiń
Reklama

Kłopoty europejskich monarchii

Mieli być wzorem zachowania, ale czasy internetu pokazały, że grzeszą jak wszyscy. I powinni odejść.

Publikacja: 06.10.2020 19:20

Albert II uznał swoją nieślubną córkę Delphine dopiero, gdy sąd skazał go na 5 tys. euro kary za każ

Albert II uznał swoją nieślubną córkę Delphine dopiero, gdy sąd skazał go na 5 tys. euro kary za każdy dzień odmowy przekazania próbek DNA. Z księżniczką spotykać się nie zamierza

Foto: AFP

– Nie chcę od nich niczego. Pozostanę Delphine, nie będę domagała się, aby zwracano się do mnie „księżniczko" – powiedziała w poniedziałek w Brukseli Delphine Boel na pierwszej konferencji prasowej po tym, jak król Belgów Albert II uznał ją za swoją córkę. I wybuchła płaczem: – Każdy ma prawo do swojej tożsamości. Chcę być przykładem dla tych, którzy znaleźli się w mojej sytuacji. Nie liczę, że się do mnie odezwą, ale jeśli dadzą znak życia, nie odwrócę się do nich plecami – rzuciła pod adresem rodziny królewskiej.

W ten sposób kończy się kompromitująca dla belgijskiej monarchii saga, która rozpoczęła się przed 21 laty, gdy w biografii królowej Paoli znalazł się zapis, że jej mąż, Albert II, miał nie tylko wieloletni romans z arystokratką Sybille de Selys Longchamps, ale także nieślubną córkę. W 2013 r. Delphine Boel wystąpiła o uznanie przez monarchę ojcostwa, ale ten odmawiał przekazania próbki DNA aż do początku tego roku, gdy sąd skazał go na 5 tys. euro kary za każdy dzień łamania wyroku. Delphine uzyskała teraz prawo do tytułu książęcego, nazwiska Saxe Cobourg i udziału w spadku po śmierci monarchy, który już sześć lat temu abdykował na rzecz syna Filipa. Rodzina królewska nie zamierza jednak kontaktować się z Delphine.

Ponad połowa Belgów uznała takie zachowanie Alberta II za skandaliczne. W kraju, gdzie monarchia jest jedną z nielicznych instytucji, które łączą Flamandów i Walonów, korona i bez tego była w słabej kondycji. Na północy tryumfuje Nowy Sojusz Flamandzki (N-VA) i Vlaams Belang, ugrupowania radykalnej prawicy, które chcą zbudować niezależną flamandzką republikę. Z kolei w środku antyrasistowskich manifestacji po zabójstwie George'a Floyda brat monarchy, książę Laurent, wsławił się deklaracją, że jego przodek Leopold II, w którego kolonii – Kongu – Belgowie zamordowali od 10 do 15 mln osób, nie mógł zrobić niczego złego, bo osobiście nigdy w Afryce nie był.

Wśród 12 monarchii, które jeszcze pozostały w Europie, Belgia nie jest jedyną przechodzącą egzystencjalny kryzys. Na początku sierpnia na wygnanie do Zjednoczonych Emiratów Arabskich udał się były król Hiszpanii Juan Carlos. Pozostać w Madrycie nie mógł, bo szwajcarscy prokuratorzy wykryli, że w 2008 r. król Arabii Saudyjskiej przekazał mu 100 mln USD za pomoc w uzyskaniu zgody na budowę przez Hiszpanów superszybkiej kolei między Mekką i Medyną. Monarcha oddał trzymane na tajnych kontach w Panamie środki jednej ze swoich niezliczonych kochanek Corinne zu Sayn-Wittgenstein, licząc na ukrycie skandalu.

Sprawa łapówki z Rijadu to tylko zwieńczenie długiej serii skandali króla; gdyby nie one, przeszedłby do historii jako wybitny mąż stanu, który przeprowadził Hiszpanię od frankistowskiej dyktatury do demokracji. Od wstąpienia na tron w 2014 r. po abdykacji Juana Carlosa Filip VI jest zaprzeczeniem ojca: pracowity, poważny, surowy w obyczajach, mógłby być wzorem monarchy. Ale konflikty narodowościowe w królestwie zaszły tak daleko, że w Katalonii, którą ma odwiedzić w ten piątek, u wielu wzbudza nienawiść. Sondaż dla dziennika ABC podaje co prawda, że 56 proc. Hiszpanów wciąż chce utrzymania obecnego ustroju, a 33 proc. domaga się republiki, ale wśród młodych (do 29. roku życia) 58 proc. liczy na obalenie korony.

Reklama
Reklama

W Wielkiej Brytanii takich nastrojów na razie nie ma: 72 proc. wyraża podziw dla panującej od 68 lat Elżbiety II. Ale gdy 94-letniej monarchini już nie będzie, sprawy się skomplikują, bo książę Karol takiego entuzjazmu nie budzi. Jedną z opcji jest przekazanie korony jego synowi, księciu Williamowi. Jednak ukazująca się 15 października książka Roberta Lacey'a „Battle of Brothers" („Walka braci") pokazuje, że i jemu wiele brakuje do poziomu babki.

Z kolei 96 proc. Brytyjczyków uznało, że tytuły książąt Sussex należy odebrać bratu Williama Harry'emu i jego żonie Meghan, gdy wyszło na jaw, że podpisali z Netflixem kontrakt wart 150 mln USD, choć nie zamierzają wypełniać obowiązków. Związki z nieżyjącym już pedofilem Jeffreyem Epsteinem ciążą z kolei na bracie księcia Karola, Andrzeju. Dodatkowo Barbados zapowiedział, że od przyszłego roku stanie się republiką. Czy pozostałe z 16 krajów, nad którymi nominalnie panuje Elżbieta II, pójdą jego śladem, nie wiadomo.

Społeczeństwo
Rosjanie sięgają po antydepresanty jak nigdy wcześniej. Wojna silniejsza niż pandemia
Społeczeństwo
Ostatnia akcja białoruskiej Maty Hari. Agentka Łukaszenki do zadań specjalnych
Społeczeństwo
Czy grozi nam III wojna światowa? W Europie rośnie strach
Wspomnienie
James Van Der Beek nie żyje. Gwiazdor „Jeziora marzeń” miał 48 lat
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama