W czasie 22-miesięcznej wojny życie straciło już ponad 180 palestyńskich reporterów. To dane Komitetu Ochrony Dziennikarzy (CPJ) z siedzibą w USA. Źródła palestyńskie podają liczbę ofiar niemal dwa razy wyższą. Dla porównania, w czasie trwającej niemal dwa razy dłużej rosyjskiej agresji na Ukrainę zginęło 24 dziennikarzy po obu stronach.
Ostatnimi ofiarami celowego izraelskiego ataku jest piątka dziennikarzy katarskiej stacji Al-Dżazira. Są to Palestyńczycy pracujący w Gazie. W niedzielę zginął tam popularny dziennikarz katarskiej telewizji Anas asz-Szarif w namiocie służącym za prowizoryczne studio wraz z czwórką swych kolegów.
Liczba dziennikarzy i pracowników mediów zabitych w latach 1992-2025
Kim był zabity w niedzielę przez Izraelczyków Anas asz-Szarif?
Asz-Szarif stał się w ostatnim czasie twarzą programów informacyjnych z Gazy. Był często na pierwszej linii frontu i zdaniem wielu palestyńskich reporterów był najbardziej odważnym z nich. Według izraelskiej armii pełnił funkcję dowódcy komórki Hamasu i „odpowiadał za przeprowadzanie ataków rakietowych na ludność cywilną Izraela i siły wojskowe”. Miał się wypowiadać pozytywnie o ataku Hamasu na Izrael w październiku 2023 roku.
Czytaj więcej
Od początku wojny w Gazie nie było takich nacisków na Izrael, by ją natychmiast zakończyć. I powstrzymać głód.
Al-Dżazira odrzuca wszelkie oskarżenia tego rodzaju. Asz-Szarif nie był zresztą pierwszym zabitym w celowym ataku reporterem, podejrzewanym przez Izrael o przynależność do Hamasu. Jeden z zabitych palestyńskich dziennikarzy miał zostać – zdaniem izraelskiej armii – członkiem Hamasu w wieku 10 lat. Gdyby palestyńscy dziennikarze angażowali się rzeczywiście bezpośrednio w działania wojenne, nie podlegaliby ochronie prawa międzynarodowego. Ale o tym, kto ma związki z Hamasem, decyduje arbitralnie izraelska armia.
Izrael blokuje doniesienia o skutkach swoich działań w Strefie Gazy. Nie wpuszcza zagranicznych dziennikarzy
Zdaniem CPJ 26 reporterów w Gazie padło ofiarą celowych zabójstw, które nie są niczym innym jak morderstwami. Wszystko to dzieje się w określonych warunkach – Izrael stara się zablokować wszelkie doniesienia o skutkach swych działań. Żadna organizacja medialna nie otrzymała zgody na wysłanie do Gazy swoich korespondentów.
Czytaj więcej
Izraelski rząd nasila działania wojenne w Strefie Gazy i grozi Libanowi. Nasila też walkę z przeciwnikami wewnętrznymi. Zdymisjonowanie szefa służb...
Dotyczy to zarówno mediów zagranicznych, jak i izraelskich. Są tam wprawdzie wyselekcjonowani dziennikarze izraelscy akredytowani przy dowództwie armii, lecz ich materiały dotyczą jedynie wydarzeń militarnych bez najmniejszych wzmianek o tym, czego naprawdę doświadczają dwa miliony mieszkańców Gazy.
Armia organizuje także wyprawy zagranicznych i izraelskich dziennikarzy do Gazy, ale nie mają oni żadnych możliwości kontaktu z ludnością palestyńską. W tej sytuacji bezpośrednie informacje z Gazy docierają na świat za pośrednictwem nie tylko Al-Dżaziry, ale także mediów społecznościowych oraz funkcjonariuszy organizacji humanitarnych.
Równocześnie krytyczne oceny i opinie pod adresem rządu spotykają się z represjami władz w samym Izraelu. Liberalny i krytyczny od lat wobec Beniamina Netanjahu dziennik „Haarec” został ostatnio pozbawiony rządowych ogłoszeń. W urzędach publicznych zakazano także prenumeraty gazety pod pretekstem, że informacje i publicystyka „Haareca” służy interesom Hamasu.
Zabity w niedzielę dziennikarz Asz-Szarif nie miał złudzeń co do swego losu i podejrzewał, że wcześniej czy później stanie się celem izraelskich rakiet, co napisał w swym dzienniku nawet kilka dni przed ostatecznym atakiem.