Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie kluczowe zmiany w prawie łowieckim proponuje projekt, który wywołał rekordowe poruszenie społeczne.
- Dlaczego zakaz używania noktowizji i termowizji, wbrew intencjom autorów, może obniżyć bezpieczeństwo.
- W jaki sposób media społecznościowe i nowa wrażliwość społeczna trwale zmieniają obraz myślistwa w Polsce.
- Jak proponowane ograniczenia wpłyną na gospodarkę łowiecką, rolnictwo i bioróżnorodność.
Zwiększenie odległości polowań od zabudowań z obecnych 150 metrów do 700 metrów, zakaz stosowania nagonki, noktowizji i termowizji, brak zgody na organizowanie odstrzałów dla cudzoziemców oraz zwiększenie wpływu właścicieli gruntów na granice obwodów – to niektóre z założeń obywatelskiego projektu nowelizacji prawa łowieckiego „Uwaga! Polowanie”, pod którym podpisało się ponad 200 tys. osób.
Wpłynął do Sejmu we wrześniu, a liczba podpisów nie jest – jak na projekt obywatelski – wyjątkowo wysoka. Jednak projekt pobił rekord w innej kategorii. Napłynęło do niego ponad 23 tysiące ankiet, co jest najwyższym wynikiem odkąd wprowadzono na stronach internetowych Sejmu konsultacje społeczne projektów ustaw.
Czytaj więcej
Do marszałka Włodzimierza Czarzastego trafił obywatelski projekt ustawy „Uwaga! Polowanie”, który ma zakazać polowań komercyjnych, strzelania blisk...
Wśród najchętniej komentowanych projektów w Sejmie dominują te związane z łowiectwem
Wszystkie projekty poselskie, w tym komisyjne oraz obywatelskie, są obowiązkowo poddawane konsultacjom społecznym od października 2024 r. To efekt zmian w regulaminie Sejmu, prowadzonych za czasów, gdy marszałkiem był Szymon Hołownia z Polski 2050. Pierwsze przymiarki do wdrożenia tego rozwiązania zaczęły się jeszcze za rządów PiS. Procedura konsultacji jest prosta i intuicyjna, dostępna dla każdego na stronie Sejmu. Na wysłanie ankiet jest 30 dni, a obserwując ich liczbę można łatwo ocenić, które projekty wzbudzają rzeczywiste społeczne emocje.
Czytaj więcej
Marszałek Szymon Hołownia wraz ze swoimi zastępcami przedstawił projekt zmian, który ma znacznie spowolnić legislację, zwiększyć jej przejrzystość...
Na liście projektów, których konsultacje już się zakończyły, są i takie, do których nie napłynęła ani jedna ankieta. Sporą grupę stanowią projekty z liczbą ankiet wynoszącą kilkadziesiąt albo nieco ponad 100. Wynik kilku tysięcy ankiet pozwala już znaleźć się w ścisłej czołówce najchętniej komentowanych projektów.
Rekordziści? Dotąd na pierwszym miejscu była wniesiona przez posłów Centrum i KO nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, dopuszczająca depenalizację posiadania niewielkich ilości konopi na własny użytek, do której wpłynęło 22,6 tys. ankiet. Na drugim – poselski projekt zmian w ustawie o broni i amunicji, dotyczący nałożenia na osoby posiadające pozwolenia na broń w celach łowieckich, sportowych i szkoleniowych obowiązku okresowych badań lekarskich. W przypadku tego projektu, autorstwa Polski 2050, ankiet było 20,9 tys. Podium zamyka projekt Konfederacji o przywróceniu możliwości udziału dzieci w polowaniach, do którego nadesłano 17,3 tys. ankiet.
ankiet zebrał dotąd rekordowy projekt.
Prawo łowieckie ma już ich o tysiąc więcej, a konsultacje jeszcze trwają.
Obywatelski projekt „Uwaga! Polowanie” wprowadził zmianę na podium, bo już zdobył największą liczbę ankiet w historii. A na tym nie koniec, bo konsultacje trwają do 18 października. To pozwala przypuszczać, że liczba ankiet przekroczy 30 tys.
Powodem rekordowej liczby ankiet jest m.in. mobilizowanie zwolenników przez obie strony sporu
Jak wynika z rozmów „Rzeczpospolitej”, jednym z powodów rekordowego zainteresowania jest to, że zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy projektu zmian starają się mobilizować swoich sympatyków do wzięcia udziału w konsultacjach. Nie ukrywa tego Michał Suchora, członek komitetu inicjatywy ustawodawczej i współprzewodniczący Zielonych. – Zdecydowanie to robimy. Wiele organizacji pozarządowych przygotowało wzór odpowiedzi, pozwalający na łatwiejszy udział w konsultacjach społecznych – mówi.
By się o tym przekonać, wystarczy np. wejść na stronę Fundacji „W Imię Zwierząt”. Zamieściła tam szczegółowy poradnik, wraz z rzutami ekranu opatrzonymi strzałkami, dla osób popierających ustawę. Podobnie robi Polski Związek Łowiecki, który zachęca do wyrażania sprzeciwu. „Prawo łowieckie dotyczy także Ciebie. Weź udział w konsultacjach” – pisze na swojej stronie internetowej, również załączając instrukcję, choć nieco mniej szczegółową.
Katarzyna Piekarska, posłanka KO, znana z wielu inicjatyw prozwierzęcych, mówi „Rzeczpospolitej”, że zwolenników i przeciwników rozwiązań nie udałoby się zmobilizować, gdyby prawo łowieckie nie budziło w Polsce tak ogromnych emocji. Jej zdaniem dowodem na to, jak łowiectwo rozpala opinię publiczną, jest fakt, że na podium najczęściej konsultowanych projektów są również inne dotyczące myśliwych.
Czytaj więcej
Współcześni myśliwi nie mają szans w starciu z nową etyką. Prędzej czy później zostaną rozjechani przez cywilizacyjny walec.
– W Polsce od kilku lat obserwujemy ewidentną zmianę w postrzeganiu łowiectwa. Myślistwo zawsze było zajęciem dosyć elitarnym, w związku z czym wiedza o tym, jak wyglądają polowania, nie była szerzej rozpowszechniona. Zmieniło się to wraz z rozwojem mediów społecznościowych, do których zaczęły trafiać różne drastyczne obrazki. Ludzie zaczęli też inaczej oceniać rytuały wykonywane od lat przez myśliwych – mówi Katarzyna Piekarska. – Sami myśliwi również aktywnie starają się przedstawiać swój punkt widzenia w mediach społecznościowych. I są coraz lepiej zorganizowani. To nie pierwsza ich podobna batalia w Sejmie – dodaje.
Projekt jest skrajnie różnie oceniany, co prawdopodobnie też wpływa na temperaturę sporu
Na inne powody tak wielkiego zainteresowania prawem łowieckim zwraca uwagę Michał Suchora. – Z niedawnych badań More in Common wynika, że aż 90 proc. Polek i Polaków odczuwa dumę z polskiej przyrody – przypomina.
– Emocje wokół prawa łowieckiego stały się w ostatnich latach tak rozpalone, bo z jednej strony następuje stopniowa humanizacja zwierząt. Z drugiej – osoby wykazujące takie postawy nie rozumieją, że łowiectwo, mające na celu regulację liczebności poszczególnych gatunków, służy zachowaniu bioróżnorodności – mówi Wacław Matysek, p.o. rzecznika Polskiego Związku Łowieckiego.
Czytaj więcej
Tragiczny finał polowania w Daleszycach koło Kielc. 56-letni obywatel Włoch poniósł śmierć na miejscu w wyniku postrzału. Okoliczności zdarzenia wy...
Zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy projektu twierdzą, że magnesem dla osób biorących udział w konsultacjach społecznych są jego poszczególne zapisy. Projekt „Uwaga! Polowanie” jest skrajnie różnie oceniany przez obie strony.
– Jedną z propozycji najmocniej skłaniających obywateli do złożenia podpisu pod projektem było zwiększenie odległości polowań od zabudowań, tak, by każdy mógł decydować, czy można strzelać koło jego okien. Kolejna rzecz to wprowadzenie okresowych badań okulistycznych i psychologicznych. Takie badania przechodzi każdy kierowca, nauczyciel czy ochroniarz, tymczasem myśliwy mógł np. uzyskać 40 lat temu pozwolenie na broń i nigdy nie weryfikować go u lekarza – wylicza Michał Suchora. – Argumenty za nowelizacją pojawiają się w zasadzie każdego dnia. Kilka dni temu podczas polowania w Polsce zginął 56-letni Włoch. Brał udział w jednym z tzw. polowań dewizowych, których chcemy zakazać – dodaje.
Wacław Matysek informuje, że Polski Związek Łowiecki opracował swoje stanowisko do projektu, w którym odniósł się do proponowanych zmian. – Projekt zakazuje m.in. używania termo- i noktowizji, tłumacząc to rzekomym wpływem na bezpieczeństwo. Problem w tym, że myśliwi głównie polują w nocy, o zmierzchu i nad ranem, wykorzystując aktywność zwierząt. Noktowizja pomaga nam nie tylko dokładnie rozpoznać zwierzę i oddać precyzyjny strzał, ale przede wszystkim dokładnie rozpoznać, czy na przedpolu strzału nie znajdują się osoby postronne. Zakaz jej używania przyniesie skutki odwrotne do zamierzonych – argumentuje. – Jak wynika z naszych analiz, po zwiększeniu odległości od zabudowań, polowania staną się niemożliwe na 75 proc. terytorium kraju. Nasz sprzeciw budzą też m.in. ograniczenia w budowie ambon, bo strzał z nich jest dużo bezpieczniejszy. W projekcie jest wiele propozycji, których wprowadzenie wpłynie nie tylko na gospodarkę łowiecką, ale głównie na rolnictwo i bezpieczeństwo wszystkich obywateli, o czym zapomnieli pomysłodawcy zmian. Nie tylko my sprzeciwiamy się temu projektowi, ale też np. rolnicy, którzy obawiają się o swoje uprawy. To prawdopodobnie dlatego ankiet napływających do Sejmu jest tak dużo – tłumaczy.
W projekcie jest wiele propozycji, których wprowadzenie wpłynie nie tylko na gospodarkę łowiecką, ale głównie na rolnictwo i bezpieczeństwo wszystkich obywateli, o czym zapomnieli pomysłodawcy zmian
Kto zwycięży w tym przeciąganiu liny? Wyniki konsultacji będą znane dopiero po ich zakończeniu. Póki co trudno przewidzieć, która opcja przeważy. Np. w przypadku projektu o obowiązkowych badaniach lekarskich myśliwych 61,4 proc. ankietowanych stwierdziło, że projekt ustawy rozwiązuje istotny problem, a przeciwnego zdania było 36,8 proc. Za to zwolennikom łowiectwa udało się wygrać konsultacje o przywróceniu możliwości polowania dla osób poniżej 18. roku życia. Tam wyniki kształtowały się: 64,12 proc. do 34,7 proc.
Czy rekordowe zainteresowanie projektem zwiększy szanse jego przyjęcia? Nie jest to pewne. Z dotychczasowych najchętniej konsultowanych projektów w tej kadencji Sejmu żaden nie został uchwalony.