Posiadacze Karty Polaka na cenzurowanym. KGB tropi „zdrajców” na granicy z Polską

Na celowniku białoruskiej bezpieki znajdują się nie tylko opozycjoniści, ale i posiadacze Karty Polaka. Są przesłuchiwani na granicy.

Aktualizacja: 10.07.2023 06:14 Publikacja: 10.07.2023 03:00

Kolejka pojazdów przed polsko-białoruskim przejściem granicznym w Bobrownikach

Kolejka pojazdów przed polsko-białoruskim przejściem granicznym w Bobrownikach

Foto: PAP/Artur Reszko

Licznie obecni na białoruskich przejściach granicznych funkcjonariusze KGB tropią posiadaczy Karty Polaka i zabierają ich do specjalnego pomieszczenia „na rozmowę”. W trakcie przesłuchania proponują „dobrowolnie” zrzec się dokumentu, który potwierdza polskie pochodzenie i umożliwia m.in. osiedlenie się w Polsce (ale też ułatwia drogę do uzyskania polskiego obywatelstwa).

Funkcjonariusze bezpieki podczas rozmowy proponują posiadaczom Karty Polaka napisanie wniosku w sprawie rezygnacji i skierowanie go do właściwego konsulatu RP. Osobom, które odmawiają, grożą aresztem. Niezależne białoruskie centrum obrony praw człowieka Wiosna informuje o co najmniej dziesięciu takich przypadkach, do których ostatnio doszło po białoruskiej stronie granicy.

Czytaj więcej

Niemiecki wywiad podsłuchiwał Prigożyna i Łukaszenkę podczas buntu Grupy Wagnera

– Wyobraźmy sobie sytuację, że człowiek przekracza granicę i staje przed wyborem: pojedzie dalej albo trafi do aresztu. W takim przypadku raczej podpisze to, o co go proszą. Wizy mu nie odbiorą, pojedzie dalej. I już w Polsce musiałby wytłumaczyć, co się stało. Osobiście tak bym zrobił – mówi „Rzeczpospolitej” Andrzej Pisalnik, wieloletni działacz prześladowanego przez reżim Związku Polaków na Białorusi (ZPB) i redaktor portalu glosznadniemna.pl. Przebywa w Polsce, z powodu represji wraz z rodziną musiał opuścić Białoruś.

Na granicy białorusko-polskiej funkcjonariusze KGB przesłuchiwali posiadaczy Kart Polaka

Do „Rzeczpospolitej” dotarły informacje, że na granicy białoruskiej dochodziło niedawno do odbierania przez funkcjonariuszy KGB Karty Polaka oraz innych dokumentów wydawanych przez Polskę obywatelom Białorusi (np. karty pobytu). Nie udało się jednak potwierdzić tych informacji, ponieważ osoby, które prawdopodobnie spotkały się z taką sytuacją, nie chcą rozmawiać z mediami, zwłaszcza zagranicznymi. Taka rozmowa mogłaby się dla nich skończyć więzieniem albo na długo musiałyby pożegnać się ze swoim krajem.

Skąd białoruskie służby wiedzą, na jakiej podstawie została wydana polska wiza? Każda wiza ma swój numer i na pierwszym lepszym portalu w sieci możemy się dowiedzieć, co oznaczają poszczególne numery. To całkiem jawne informacje, które nie mają znaczenia dla większości podróżujących do Polski z różnych zakątków świata. Ale nie dla dyktatury Łukaszenki, która dzięki tym informacjom tropi „zdrajców” na granicy. Białoruskie służby dobrze wiedzą, że wiza z numerem „18” jest wydana posiadaczowi Karty Polaka. Z kolei numer „21” oznacza, że osoba ubiegała się o wizę „z powodów humanitarnych”. A taką wizę otrzymało wielu białoruskich opozycjonistów i współpracowników niezależnych NGO, którzy po sfałszowanych wyborach w 2020 roku i rozpędzonych protestach musieli ukryć się za granicą. Według danych glosznadniemna.pl Polska od tamtej pory wydała ponad 50 tys. takich wiz. I ponad 100 tys. wiz (również oznaczonych w odpowiedni sposób) w ramach programu Poland Business Harbour, przeznaczonego dla Białorusinów przenoszących swój biznes do Polski (chodzi przeważnie o branżę IT).

Białoruskie służby na granicy wybiórczo sprawdzają telefony

– Posiadacze Kart Polaka, ale też osoby posiadające polskie wizy humanitarne, są na celowniku reżimu. Takie osoby są zatrzymywane przez białoruską straż graniczną, a następnie przedstawiciele służb Łukaszenki przeprowadzają kilkugodzinne przesłuchania. Dopytują, skąd taka wiza i w jakim celu została wydana – mówi „Rzeczpospolitej” Aleś Zarembiuk, prezes Fundacji Dom Białoruski w Warszawie.

Czytaj więcej

Łukaszenko i Prigożyn. Co wagnerowcy w Mińsku oznaczają dla Białorusi

Przebywający poza granicami Białorusi białoruscy obrońcy praw człowieka ciągle alarmują, że przekraczając białoruską granicę, trzeba pamiętać o „wyczyszczeniu komórki”. Białoruskie służby wybiórczo sprawdzają telefony na zawartość „niepoprawnych” aplikacji czy opozycyjnych stron w Telegramie. W niezależnych białoruskich mediach roi się też od historii o powracających, którzy trafiali do aresztu, jeżeli nie prosto z granicy, to po kilku dniach byli zatrzymywani w swoich domach. Białoruscy opozycjoniści twierdzą, że służby mają nawet listę „wrogów ojczyzny”, którzy po powrocie z zagranicy natychmiast mają zostać zatrzymani.

Jedyne działające na Białorusi dwie polskie szkoły (w Grodnie i Wołkowysku) całkowicie zrusyfikowano. Zniszczono kilkanaście polskich miejsc pamięci. Związek Polaków na Białorusi został całkiem zepchnięty do podziemia, a jego czołowy działacz i znany dziennikarz Andrzej Poczobut został skazany na osiem lat więzienia. Wiele związanych z ZPB osób musiało uciekać za granicę, setki znalazły się pod obserwacją służb Łukaszenki. Czy to kres polskości na Kresach?

– Absolutnie nie. To prawda, że wielu już wyjechało, ale wielu też pozostało i nikt nie opuszcza rąk. Nie możemy już pochwalić się naszą działalnością w sieci, ale to nie znaczy, że tej działalności nie ma. Młodzież wciąż uczy się polskiego i to jest dla nas najważniejsze – mówi „Rzeczpospolitej” przebywająca na Białorusi działaczka ZPB. – Nie ma żadnej poprawy sytuacji, panuje strach. Ale nie możemy się bać, robimy swoje.

Licznie obecni na białoruskich przejściach granicznych funkcjonariusze KGB tropią posiadaczy Karty Polaka i zabierają ich do specjalnego pomieszczenia „na rozmowę”. W trakcie przesłuchania proponują „dobrowolnie” zrzec się dokumentu, który potwierdza polskie pochodzenie i umożliwia m.in. osiedlenie się w Polsce (ale też ułatwia drogę do uzyskania polskiego obywatelstwa).

Funkcjonariusze bezpieki podczas rozmowy proponują posiadaczom Karty Polaka napisanie wniosku w sprawie rezygnacji i skierowanie go do właściwego konsulatu RP. Osobom, które odmawiają, grożą aresztem. Niezależne białoruskie centrum obrony praw człowieka Wiosna informuje o co najmniej dziesięciu takich przypadkach, do których ostatnio doszło po białoruskiej stronie granicy.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Społeczeństwo
Euro 2024. Socjolog: Potrzebujemy nowej letniej bajki
Społeczeństwo
Nastolatek zmarł po wyzwaniu internetowym. Zjadł ekstremalnie ostrego chipsa
Społeczeństwo
Zamach na Roberta Fico. Rosyjskie tropy ws. organizacji, z którą związany był zamachowiec
Społeczeństwo
Amerykańskie koty będą mogły być leczone na FIP. Ile kosztuje kuracja w Polsce?
Społeczeństwo
Seria pożarów w Finlandii. Policja: Motywem podpalaczy może być wyzwanie w sieci