Reklama

Rusłan Szoszyn: Cichanouski na wolności. Niech Łukaszenko wybierze drogę Jaruzelskiego

Wydawać by się mogło, że stłumione protesty w 2020 roku i wojna Putina z Ukrainą przesądziły już o losie Białorusi. A jednak dyktator sugeruje, że tak nie jest. Postanowił się ratować.
Państwo Cichanouscy wreszcie się spotkali (kadr z nagrania)

Państwo Cichanouscy wreszcie się spotkali (kadr z nagrania)

Foto: REUTERS

Siarhiej Cichanouski był bezdyskusyjnym liderem antyłukaszenkowskiego ruchu na przełomie lat 2019–2020. To on, po długich latach „śpiączki”, obudził w Białorusinach pragnienie wolności. Podczas swoich transmisji na żywo w różnych miastach Białorusi gromadził tłumy. Łukaszenko szybko wyczuł zagrożenie, nie dopuszczono go do wyborów w 2020 roku i skazano na prawie 20 lat łagrów. Nie wiadomo, ile musiałby jeszcze spędzić lat w łagrze, gdyby wówczas jego żona, Swiatałana Cichanouska, nie przejęła po nim pałeczki w sztafecie wolności i nie zjednoczyła wokół siebie przeciwników dyktatury na Białorusi.

Pozostało jeszcze 84% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama