Jerzy Urban zmarł w nocy z niedzieli na poniedziałek, miał 89 lat. Informację o jego śmierci podał tygodnik "Nie", którego Urban był redaktorem naczelnym. Waldemar Kuchanny, zastępca Urbana w tygodniku "Nie", przekazał, że pogrzeb Jerzego Urbana odbędzie się we wtorek 11 października o godz. 13 na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie.

Informację o dacie i miejscu pogrzebu Urbana podaje też w mediach społecznościowych tygodnik "Nie". "Pogrzeb Jerzego Urbana odbędzie się 11 października o godz. 13:00 w Domu Pogrzebowym Powązki Wojskowe, ul. Powązkowska 43/45, Warszawa" - czytamy.

To nie jest Aleja Zasłużonych.

Waldemar Kuchanny

- Taką dostałem informację od rodziny Urbana. Będzie pochowany w grobie swoich rodziców. To są dwa groby obok siebie, proste płyty. Jakaś boczna, nierzucająca się w oczy alejka. To nie jest Aleja Zasłużonych, ale Cmentarz Wojskowy. Tam rodzina ma wykupione miejsce - powiedział Kuchanny w rozmowie z Wirtualną Polską. Dodał, że w pogrzebie Urbana na Powązkach nie ma "żadnej manifestacji ani ukrytej intencji".

Jerzy Urban w latach 1981-1989 był rzecznikiem prasowym rządu, a następnie członkiem Rady Ministrów. Jednocześnie pełnił funkcję przewodniczącego Radiokomitetu.

W lutym 1981 r. Urban wszedł w skład utworzonego przez Biuro Polityczne KC PZPR zespołu, którego zadaniem było opracowywanie "opinii i wniosków dotyczących podstawowych dziedzin działania propagandowego". W tym czasie głównym zadaniem było zwalczanie, dezawuowanie "Solidarności".

Czytaj więcej

Odszedł Jerzy Urban - człowiek zdolny. Do wszystkiego

W 1989 bezskutecznie startował do Sejmu. Od 1990 roku był członkiem Socjaldemokracji Rzeczypospolitej Polskiej, a następnie Sojuszu Lewicy Demokratycznej. W tym samym czasie został redaktorem naczelnym tygodnika "Nie".

W 1992 r. w jednym z programów telewizyjnych Ryszard Bender nazwał Urbana "Goebbelsem stanu wojennego".

Przed pracą dla rządu Urban był dziennikarzem. Po krótkim epizodzie w tygodniku "Po Prostu" zlikwidowanym w 1957 r. Urban przez kilka lat miał problemy ze znalezieniem pracy, potem zakaz publikowania jego tekstów wprowadził Władysław Gomułka. Następnie przez kilkanaście lat Urban był dziennikarzem "Polityki".