W piątek Zbigniew Ćwiąkalski ma przedstawić w Sejmie informacje o podsłuchach. Z wnioskiem o to wystąpiła PO. Na tajnym posiedzeniu posłowie mają się dowiedzieć, jaka była „ilość, zasadność i skala stosowanych prowokacji i podsłuchów”.
– Ostatnio pojawiło się mnóstwo informacji o stosowaniu nielegalnych technik – uzasadniał wniosek Zbigniew Chlebowski, szef Klubu PO. Chodzi głównie o informacje szefa speckomisji. Janusz Zemke w poniedziałek w TOK FM powiedział, że z kontroli w ABW wynika, iż za rządów PiS zastosowano co najmniej 94 nielegalne podsłuchy.
– Za moich czasów nie były podejmowane żadne bezprawne działania– zapewnia Zbigniew Ziobro z PiS. Nie wyklucza jednak, że mogło się zdarzyć, że ktoś z niższych urzędników zaniedbał obowiązki i zbyt późno wyłączył urządzenia.
Posłowie PO, PSL i LiD domagają się danych. Sprawa nie jest prosta. – Minister może przedstawić informację zbiorczą: ile było takich spraw, porównać z poprzednimi latami. Ale odradzałbym podawanie, kogo te techniki dotyczyły i w jakich sytuacjach – mówi „Rz” Zemke.
Sam minister Ćwiąkalski przyznaje, że taka informacja jest trudna od strony prawnej: – Nie wyobrażam sobie, że wyjdę na trybunę sejmową i, choćby nawet zobowiązać wszystkich posłów do tajemnicy, poinformuję szczegółowo, że w tej służbie było tyle, a w tej tyle podsłuchów, tu wzrost o tyle, i wymienię parę nazwisk znanych osób, które podsłuchiwano. Takiej możliwości nie ma.
Sceptyczny wobec pomysłu „publicznego odsłuchania” jest też Paweł Graś z PO, były minister w Kancelarii Premiera. – Ale jeśli skala tych nielegalnych technik jest tak duża, to trzeba coś zrobić. A informacje o nieprawidłowościach nie mogą być tajemnicą – zaznacza.
Politycy zajmujący się służbami podkreślają: za kontrolami powinny iść rozwiązania prawne szczegółowo regulujące możliwość stosowania podsłuchów i prowokacji.
Według naszych informacji, potwierdzonych w MSWiA, prawie ukończona jest już ustawa o czynnościach operacyjnych. Projekt bazuje na ustawie Platformy z poprzedniej kadencji autorstwa Marka Biernackiego i Krzysztofa Bondaryka. PO zgłosiła ją w kwietniu 2007 r. Projekt przewidywał m. in., że za stosowanie nielegalnie takich technik może grozić do pięciu lat więzienia.
Obecnie pracuje nad nim specjalny zespół ekspertów. – Składa się z ludzi między ABW a policją. Kieruje nim Adam Rapacki z MSWiA – mówi nieoficjalnie jeden z polityków. W pracach nad projektem ma też uczestniczyć Zbigniew Rau, wiceminister spraw wewnętrznych, gdy szefem resortu był Janusz Kaczmarek.