Chociaż co jakiś czas pojawiają się żądania mieszkańców, a nawet referenda za likwidacją straży miejskich czy gminnych, to z raportu MSW podsumowującego ubiegły rok wynika, że straże mają się dobrze, a ich oddziałów przybywa. Dyskusyjne jest jednak to, na czym strażnicy koncentrują swoją uwagę – są to drogowe przewinienia kierowców i łapanie ich na fotoradary.
Z raportu wynika, że w 2012 r. strażnicy podjęli łącznie 3,1 mln interwencji i w 1,8 mln przypadków na łamiących przepisy nałożyli mandaty na łączną kwotę 241 mln zł. Najczęściej karali kierowców.
Na pierwszy plan wysuwają się interwencje ujawnione dzięki fotoradarom: 1,1 mln. 987 tys. to wszystkie inne „grzechy" kierowców, np. parkowanie w miejscu niedozwolonym lub blokowanie ruchu.
160 mln zł na taką kwotę opiewa 965 tys. mandatów dla kierowców, których przyłapały fotoradary straży
Z raportu wynika, że strażnicy w zeszłym roku założyli blokady na 127 tys. samochodów, a ponad 32 tys. aut usunęli z dróg i ulic.
Monika Niżniak, rzeczniczka Straży Miejskiej w Warszawie, przekonuje, że to sami mieszkańcy decydują o tym, w jakich sprawach strażnicy mają interweniować.
– Najwięcej zgłoszeń dotyczy samochodów parkujących na chodnikach, pasach zieleni czy w zatokach. W 2012 roku ok. 40 proc. zgłoszeń dotyczyło przewinień ruchu drogowego. Dopiero dalej są zgłoszenia dotyczące np. osób nietrzeźwych czy naruszania porządku – zaznacza Niżniak. – Często sami mieszkańcy sugerują, gdzie postawić fotoradar.
W Warszawie są cztery systemy fotoradarowe na skrzyżowaniach (łapią prędkość i wjazd na czerwonym świetle), 11 masztów i kilkanaście miejsc dla kontroli mobilnych. Ale trend „fotoradarowy" dotyczy całego kraju – wynika z raportu MSW.
– Od lat mamy trzy fotoradary i spełniają swoją rolę. Kierowcy jeżdżą wolniej, w mieście nie ma wypadków – przekonuje Bożena Pankiewicz-Ginda, sekretarz Gminy Biały Bór.
MSW uważa, że straże – chociaż koncentrują się na kierowcach i ich samochodach – są potrzebne, spełniają swoją rolę i odciążają policję. Chociaż: „Jak wynika z szeregu przekazywanych do MSW informacji, społeczeństwo oczekuje od straży miejskich zdecydowanych interwencji nastawionych na walkę z hałasem, spożywanie alkoholu, zaśmiecanie przestrzeni publicznej, w tym przez psy" – czytamy w raporcie.
Interwencji straży w tych sprawach jest nieporównanie mniej. I tak: 149 tys. interwencji strażników dotyczyło naruszenia spokoju, czyli np. chuligańskich wybryków, 134 tys. łamania porządku, czyli np. zaśmiecania otoczenia czy nieuprzątniętego chodnika przy posesji. Sporo było za to – bo 311 tys. – działań wobec osób nietrzeźwych.
MSW zauważa też, że coraz częściej samorządy likwidują straże, twierdząc, że drogo kosztują, a przynoszą niewielkie korzyści. Tak zrobiły władze Łaska (woj. łódzkie).
– Teraz jeden pracownik bez munduru działa zdecydowanie skuteczniej niż czterej strażnicy, jakich mieliśmy. Wychwytuje chociażby przypadki niezawierania umów na wywóz odpadów komunalnych – mówi „Rz" Gabriel Szkudlarek, burmistrz Łaska.
W całym kraju na koniec 2012 r. były 593 oddziały straży gminnych i miejskich, a w nich blisko 11,5 tys. osób. W tym 9,7 tys. strażników i ponad 1,6 tys. pracowników administracyjnych. Ale – co niepokojące, o ile liczba strażników w porównaniu z 2011 r. nieco zmalała, to urzędników – przybyło. W roku ubiegłym było ich o 264 więcej niż rok wcześniej. To oznacza mniej ludzi do interwencji na ulicach, a więcej do papierkowej pracy.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki g.zawadka@rp.pl
Ile zarabia na nas Straż Miejska?