Nowa specjalizacja w dziedzinach mających zastosowanie w ochronie zdrowia przeznaczona jest dla osób, które uzyskały tytuł magistra lub magistra inżyniera na kierunkach: pielęgniarstwo, fizjoterapia, ratownictwo medyczne, ale także: dietetyka, technologia żywności i żywienia człowieka, zarządzanie, zdrowie publiczne, jednak pod warunkiem ukończenia studiów pierwszego stopnia i uzyskania tytułu zawodowego licencjata na kierunku: pielęgniarstwo, fizjoterapia, ratownictwo medyczne.

Czytaj więcej

Inflacja pożera dotacje na ochronę zdrowia

Jak czytamy w uzasadnieniu projektu, chirurgiczny asystent lekarza ma być przygotowany merytorycznie i technicznie do wykonywania określonych czynności operacyjnych, którymi nie musiałby się zajmować już lekarz, takimi jak wsparcie intensywnej terapii w czynnościach chirurgii ogólnej. Mógłby też asystować przy stole operacyjnym, a także wykonywać określone czynności po zabiegach chirurgicznych.

Po wejściu w życie nowelizacji rozporządzenia w sprawie specjalizacji mających zastosowanie w ochronie zdrowia, resort zdrowia zatwierdzi program specjalizacji chirurgiczna asysta lekarza. Dyrektor Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego (CMKP) dookreśli bloki, moduły i godziny kształcenia, tak, by zapewnić „odpowiednie szkolenie specjalizacyjne na wysokim poziomie”.

Jak podkreśla ustawodawca, zawód chirurgicznego asystenta lekarza funkcjonuje w krajach UE, Wielkiej Brytanii, USA, Kanadzie czy Australii.

Wprowadzeniu nowego zawodu medycznego od początku sprzeciwiali się lekarze, m.in. ze Stowarzyszenia Chirurgów „Skalpel”. „Co czwarty chirurg to emeryt, system kształcenia młodych chirurgów jest beznadziejny, chirurdzy razem z ginekologami są na celowniku specjalnych jednostek prokuratorów, a Ministerstwo Zdrowia jest przekonane, że kryzys w chirurgii spowodowany jest brakiem asystentów chirurgicznych lekarza” – napisało stowarzyszenie w mediach społecznościowych w komentarzu do posta rezydenta Jakuba Kosikowskiego na temat sytuacji w szpitalu w Wałbrzychu, gdzie chirurg przerwał operację, a zabieg dokończyła za niego pielęgniarka – instrumentariuszka.

„Wmawianie społeczeństwu, że asystenci chirurgiczni lekarza uratują system w sytuacji, gdy co czwarty aktywny zawodowo chirurg jest emerytem, a jednocześnie nie kładzie się nacisku na kształcenie młodych chirurgów, to całkowity brak wyobraźni i pojęcia rządzących o sytuacji w chirurgii” – dodają członkowie PCh „Skalpel”.