– W ostatnim czasie rozmawiałem z kilkudziesięcioma dyrektorami szpitali, którzy zapowiadali, że będą komercjalizowali swoje placówki – mówi Marek Wójcik, ekspert w dziedzinie zdrowia Związku Powiatów Polskich. W  pierwszej kolejności spodziewa się komercjalizacji jednostek małych, należących do powiatów.

Powodów jest kilka. Po  pierwsze, w piątek parlament przyjął ustawę zobowiązującą samorządy, które nie chcą pokrywać ujemnego wyniku finansowego swoich szpitali, do  przekształcania ich w spółki.

Po drugie, jak tłumaczą dyrektorzy, w służbie zdrowia zapanowało przekonanie, że komercjalizacja jest nieuchronna. – Dyrektorzy nie chcą zostać postawieni pod ścianą i zmuszeni przepisami do przekształceń. Wolą ten proces rozpocząć dobrowolnie – tłumaczy Wójcik.

Po trzecie, po wyborach samorządowych lokalnym władzom łatwiej jest podejmować niepopularne decyzje o przekształcaniu szpitali w spółki. Dlaczego niepopularne? Bo komercjalizacja budzi obawy i pracowników, i pacjentów.

– Tam, gdzie szpitale są przekształcane, personel jest zatrudniany na gorszych warunkach, np. zmuszany do przechodzenia z umów o pracę na kontrakty – uważa Dorota Gardias, szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. – Boimy się, że licząc na zyski, spółki będą oszczędzały na personelu i bezpieczeństwie pacjentów.

Co zmieni w szpitalach ustawa o lecznictwie? Po wyczerpaniu kontraktu z NFZ skomercjalizowana placówka będzie mogła sięgnąć po pieniądze od pacjentów, którzy nie chcą czekać na leczenie w kolejce (liczy na  to 11 spośród 100 dyrektorów publicznych placówek – jest ich w Polsce 546 – pytanych przez spółkę Magellan zarządzającą finansami szpitali).

– Nie można pokładać w tym zbyt wielkich nadziei na poprawę sytuacji finansowej szpitala – zastrzega jednak Marek Skarzyński, dyrektor szpitala w Piszu (woj. warmińsko-mazurskie). – Bardzo wiele placówek kupiło sprzęt medyczny ze środków UE. W umowach jest zapisane, że nie może być wykorzystywany do komercyjnych świadczeń. Pacjenci mogą korzystać z niego tylko nieodpłatnie, a więc w ramach kontraktu z NFZ.

– To nie dodatkowe pieniądze z rynku komercyjnego decydują o sytuacji finansowej przekształconego szpitala – ocenia Andrzej Bujnowski, prezes spółki Pro Medica z Ełku. Powstała 11 lat temu z przekształcenia pierwszego w Polsce szpitala. –W spółce łatwiejsze jest niż w publicznym szpitalu zarządzanie i skuteczne podejmowanie decyzji.

Zaczęło się w Ełku

wrzesień 2000

- Pierwsze w Polsce przekształcenie szpitala w spółkę prawa handlowego. Szpital w Ełku przekształcono w Pro Medica sp. z o.o.

październik 2008

- Sejm przyjął ustawę autorstwa PO o obligatoryjnym przekształceniu szpitali w spółki. Samorządy miały np. prawo sprzedawać udziały tych spółek. Prezydent Lech Kaczyński zgłosił do Senatu wniosek o przeprowadzenie referendum w tej sprawie, został on jednak odrzucony.

listopad 2008

- Lech Kaczyński zawetował ustawę, tłumacząc, że „nie dopuści do prywatyzacji służby zdrowia".

grudzień 2008

- Sejm przyjął weto prezydenta. Prace nad przepisami o przekształceniu zaczęły się od początku.

kwiecień 2009

- Minister zdrowia Ewa Kopacz po przyjęciu weta zaproponowała szpitalom tzw. plan B, czyli wsparcie finansowe tych samorządów, które przekształcą szpitale w spółki.

marzec 2011

- Do Sejmu trafił nowy projekt ustawy o lecznictwie, regulujący przekształcenia. Samorząd będzie musiał pokryć stratę szpitala albo przekształcić go w spółkę. Parlament przyjął ustawę 15 kwietnia.

—jsp