- Spór o Trybunał to sytuacja kryzysu konstytucyjnego. Mamy rozłam w trójpodziale władzy, który wynika z braku współdziałania.
- Konstytucja może stworzyć taki system działania w kryzysie, który przewiduje, że sądy będą akceptować wyroki TK, ale to przejaw akomodacji do patologii.
- Spór jest częścią państwa demokratycznego i trójpodział nawet zakłada takie różnice. Jednak mają pozostawać w równowadze.
- Stworzono ustawę naprawcza, która nie podlega kontroli TK, kreując przy tym standard kontroli. Ustawa musi być skontrolowana przez TK. Ze sztuczek prawnych nie można tworzyć prawa.
- Jeśli zafundowaliśmy sobie kontrolę konstytucyjności, to nie możemy od tego odejść. To w poprzednim ustroju Sejm miał ostatnie słowo.
- Albo opieramy się na prawie, albo na polityce. Nie ma kompromisu w sprawie łamania konstytucji.
- Z punktu widzenia prawnego można wyłącznie stosować się do postanowień Konstytucji a później zastanawiać się nad jej zmianą.
- Opcja zerowa jest niezgodna z Konstytucją. Oznaczałoby to totalną reorganizację. TK byłby kolejną izbą parlamentu. Czyli mielibyśmy TK tylko z nazwy.
- Zdarzało się, że partie polityczne nie traktowały TK wg reguły podziału łupów, ale też traktowali sędziów nie zgłaszanych przez te partie.
- Konstytucja nie stwarza przeszkód aby kandydaci na sędziów TK byli przedstawiani nie przez polityków.
- Politycy nie zdecydowali się na taka możliwość. Rozwiązania radykalne nie zawsze są dobre, ale tu wydają się konieczne.
Zobacz wideo: Piotrowski w #RZECZoPrawie