Portal Onet.pl przypomina, że Piotr Schab od 2018 r. pełni funkcję centralnego sędziowskiego rzecznika dyscypliny, powołał go Zbigniew Ziobro, który niedawno przedłużył mu kadencję na kolejne cztery lata. Także Ziobro zdecydował o tym, że Schab został najpierw prezesem warszawskiego Sądu Okręgowego, a niedawno prezesem warszawskiego Sądu Apelacyjnego. To te kluczowe sądy w Warszawie zajmują się m.in. procesami wyborczymi oraz tymi dotyczącymi ochrony dóbr osobistych, gdzie stronami często są np. media.

Czytaj więcej

Będzie nowy prezes największego sądu w Polsce?

Teraz Schab poddany zostanie testowi bezstronności, który jesienią przeprowadzi Izba Karna SN. Test przeprowadzany jest na podstawie przełomowej uchwały trzech niezależnych izb SN ze stycznia 2020 r.

Sprawa, w której wniesiona została kasacja do SN, została już osądzona w warszawskim SO oraz SA. Chodzi o skazanie członków międzynarodowej grupy przestępczej, która miała rozprowadzać w Polsce mefedron oraz inne substancje psychoaktywne. Skargę kasacyjną oraz wniosek o przeprowadzenie testu niezależności złożyła mec. Agnieszka Prętczyńska, broniąca części skazanych.

- Piotr Schab nie powinien w ogóle nikogo nigdy sądzić, bo sam nie przestrzega prawomocnych wyroków sądowych. Mam tu na myśli oczywiście fakt, że mimo takiego prawomocnego wyroku nie dopuścił do orzekania sędziego Igora Tuleyi, zawieszonego przez nielegalną, zlikwidowaną już Izbę Dyscyplinarną SN - mówi Onetowi mec. Prętczyńska.

Domaga się ona przeprowadzenia testu niezależności nie tylko wobec sędziego Schaba, ale też sędzi Beaty Adamczyk-Łabudy, bliskiej współpracownicy Schaba, zapewniającej mu obsługę administracyjną w urzędzie sędziowskiego rzecznika dyscypliny. Sędzia Adamczyk-Łabuda zasiadała w składzie SA, który skazał klientów mec. Prętczyńskiej.

Czytaj więcej

Wiadomo dlaczego prezes sądu w Lublinie oblał "test niezależności"

Sprawę Schaba i Adamczyk-Łabudy rozstrzygnąć ma skład złożony z sędziów SN: Waldemara Płóciennika, Pawła Wilińskiego i Włodzimierza Wróbla.