Losowy przydział spraw nie istnieje. Ministerstwo nie było w stanie w ciągu dwóch lat opracować programu komputerowego ani przepisów określających przebieg takiego losowania. To dowód, że rzeczywistym celem proponowanych zmian jest wymiana kadr, a nie usprawnienie pracy sądów.

To cytat ze strony internetowej Krajowej Rady Sądownictwa. Do 16 października 2017 r. twierdzono powszechnie: „Programu umożliwiającego losowy przydział spraw sędziom nie ma i nie będzie". 16 października 2017 r. Ministerstwo Sprawiedliwości zaprezentowało działający system.

Drugi z przewijających się motywów narracji „antylosowej" to argument o złym systemie, który może pogrążyć sądy, i „losie, który bywa okrutny", oraz że: „wszystko było dobrze, więc po co to zmieniać". Według dominującego stanowiska prezentowanego w mediach w sądach od lat działa system numerkowy, który polega na tym, że przewodniczący wydziału prowadzi alfabetyczną listę sędziów, sprawy są przydzielane według kolejności wpływu. W związku z tym nie było żadnych problemów z przydziałem, który zawsze był transparentny.

Jak to było dotychczas – garść faktów

System numerkowy w niektórych sądach działał, a w niektórych nie. Sięgnijmy do poprzednio obowiązujących przepisów regulujących zasady przydziału spraw sędziom. Podstawowym aktem prawnym była i jest ustawa o ustroju sądów powszechnych oraz regulamin urzędowania sądów powszechnych – stanowiący rozporządzenie ministra sprawiedliwości. W § 49 ust. 1 i 2 rozporządzenia ministra sprawiedliwości z 23 lutego 2007 r. (DzU z 2007 r. nr 38, poz. 249) przydziału spraw sędziom dokonywał przewodniczący według kolejności wpływu do wydziału i alfabetycznej listy sędziów wydziału. Przewodniczący wydziału mógł jednak wyznaczyć sędziego sprawozdawcę w kolejnych sprawach, odstępując od kolejności z alfabetycznej listy sędziów, jeżeli sprawa, która miała być przydzielona, pozostawała w związku z inną sprawą z referatu danego sędziego albo też dla równomiernego obciążenia sędziów.

Nowy regulamin, który wszedł w życie 1 lipca 2015 r., zlikwidował wszelkie ograniczenia i w § 47 pkt 3 ustanowił całkowitą swobodę przewodniczącego wydziału w rozdzielaniu pracy między sędziów i referendarzy sądowych oraz wyznaczaniu przewodniczącego posiedzenia i pozostałych członków składu orzekającego. Dopiero w rozporządzeniu ministra sprawiedliwości regulamin urzędowania sądów powszechnych z 23 grudnia 2015 r. (DzU z 2015 r., poz. 2316) uregulowano zasady przydziału spraw wedle reguły kolejności ich wpływu.

Wspomnieć wypada, że Krajowa Rada Sądownictwa zaskarżyła do Trybunału Konstytucyjnego regulamin z 23 grudnia 2015 r. właśnie w interesującym nas zakresie, powołując się na naruszenie przez akt niższego rzędu (rozporządzenie) ustawy. Wycofała wniosek z Trybunału Konstytucyjnego po zmianie prezesa TK. Spróbujmy zatem ustalić, w jaki sposób ustawa regulowała zasady przydziału spraw.

Od 31 sierpnia 2007 r., zgodnie z art. 22 § 1a prawa o ustroju sądów powszechnych, zasady przydziału spraw powinien ustalać prezes sądu apelacyjnego albo odpowiednio sądu okręgowego. Zasady te były różne w różnych sądach. Doświadczenie pokazywało, że w niektórych sądach nie rozumiano słowa „zasady", a prezes, ustalając podział czynności w sądach, wskazywał lakonicznie, że sprawy przydziela przewodniczący wydziału. Za słownikiem języka polskiego wskazuję, że zasada to: prawo rządzące jakimiś procesami, zjawiskami; też: formuła wyjaśniająca to prawo, norma postępowania. Stwierdzić należy zatem, że ustawa powierzała prezesom sądów ustalenie zasad przydziału spraw sędziom, a nie wskazanie osoby kompetentnej do stosowania danej zasady. W sprawach karnych obowiązywał wprawdzie art. 351 k.p.k., który jednak zderzał się z zasadą tzw. równomiernego obciążenia referatów sędziów. Pod pretekstem równomiernego obciążenia sprawy mogły być kierowane do referatu innego sędziego, aniżeli wynikałoby to z reguły określonej w art. 351 k.p.k. Jeszcze większym absurdem były stosowane w wielu sądach „podziały czynności" polegające na określeniu, ile razy w miesiącu każdy sędzia powinien mieć sesję i ile spraw powinien wyznaczyć na tę sesję.

Należy jednak podkreślić, że dopiero nowelizacja ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych z 12 lipca 2017 r. wprowadziła jako zasadę ustawową równy i losowy przydział spraw. Znaczenia tej reguły nie można przecenić. Nie trzeba skończyć studiów prawniczych, aby to zrozumieć. O fundamentalnym znaczeniu sposobu wyłaniania składu sądu świadczą wypowiedzi z lat minionych. Celem prostego zobrazowania pozwolę sobie sięgnąć do anonimowego źródła internetowego: „Wyroków nie wydają sędziowie, jak to widać na sali sądowej, tylko Sądy. Gawiedź nie rozumie, czym się różni sędzia od Sądu. Nie wie, że przepoczwarzenie następuje podczas przydzielania sprawy, do czego niezbędne są zasady przydziału spraw sędziom, które powinien ustalić Prezes. Zasad nie ma, Prezes nie wie, co to zasady lub ma to w dupie. W efekcie nie ma jak wykonać przepoczwarzenia. W efekcie nie ma wyroku, tylko MAKULATURA. Proste, ale trzeba zrozumieć. Gawiedź nie rozumie, to płacze i płaci!" – ten wpis z anonimowego bloga obywatela znalazłam na stronie http://przebierancywsadach.blogspot.com/2013/11/nie-ustanowiono-sadow-nie-ma-wyrokow-i.html#!/2013/11/nie-ustanowiono-sadow-nie-ma-wyrokow-i.html). Wbrew obiegowym opiniom o braku świadomości prawnej Polaków wpis ten świadczy o rozumieniu istoty rzeczy (czym jest sąd w rozumieniu konstytucji) przez przeciętnego Kowalskiego. Tego zrozumienia, wydaje się, brakuje niektórym komentatorom ze środowiska prawniczego.

Wracając do wspomnianych na wstępie obaw o niesprawiedliwy los, który niektórych sędziów może obciążyć ponad miarę, to właśnie brak losowego przydziału mógł prowadzić do takiego skutku. Stosowany obecnie pilotażowo System Losowego Przydziału Spraw (SLPS) dokonuje odrębnego losowania w poszczególnych kategoriach spraw. SLPS liczy sprawy wylosowane przez poszczególnych sędziów i do losowania następnej sprawy w tej samej kategorii bierze połowę sędziów wydziału, którzy dotychczas wylosowali najmniej. Po wylosowaniu zatem sprawy w danej kategorii sędzia zostanie uwzględniony w losowaniu w tej kategorii, dopiero gdy co najmniej połowa sędziów wylosuje sprawę w tej kategorii. Oczywiście w jednej kategorii sprawa sprawie nie jest równa, lecz niewątpliwie SLPS zmniejsza ryzyko przydziału trudnych spraw jednemu sędziemu w krótkim czasie.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Konkurs dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Odczarowywanie sędziów dyżurnych

W materiale TVN z 16 października 2017 r. nazwano sędziów dyżurnych rozpoznających wnioski o areszt „furtką Ziobry". Tymczasem sędziowie dyżurni od lat działają w sądach rejonowych w wydziałach rodzinnych i nieletnich oraz w wydziałach karnych. Praktyka sędziów dyżurnych wywodzi się z potrzeby sprostania przepisom ustaw nakładającym w niektórych kategoriach spraw obowiązek ich rozpoznania w krótkim czasie. Dotyczy to przede wszystkim wniosków o areszt składanych przez prokuraturę, a nie tzw. spraw aresztowych (wyjaśn. autora: „sprawa aresztowa" to sprawa karna, w której oskarżeni są tymczasowo aresztowani).

W planie dyżurów chodzi tylko o sytuacje, gdy akt oskarżenia nie został jeszcze do sądu wniesiony, a podejrzany został zatrzymany i prokurator po przedstawieniu zarzutów decyduje o potrzebie zastosowania środka zapobiegawczego o charakterze izolacyjnym. Tylko sąd może zdecydować o tymczasowym aresztowaniu i od momentu wpływu wniosku o areszt ma 24 godziny na odebranie wyjaśnień od podejrzanego, zapoznanie się z materiałem dowodowym i wydanie postanowienia o zastosowaniu tymczasowego aresztowania wraz z uzasadnieniem (lub o odmowie aresztowania). Wprowadzenie losowania sędziów do rozpoznawania tego typu spraw wiązałoby się z wieloma nierozwiązywalnymi problemami praktycznymi i stanowiłoby znaczącą dolegliwość dla sędziów, którzy non stop musieliby pozostawać w gotowości, w tym także w dni wolne od pracy. To nie prezes będzie wyznaczał sędziego do rozpoznania wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania.

Prezes będzie tylko ustalał plan dyżurów na pewien okres z góry. W planie dyżurów, ustalonym z góry (nie ad hoc), zostanie określone, w jakie dni dyżur pełni skonkretyzowany z imienia i nazwiska sędzia. Prezes sądu na kilka miesięcy naprzód nie może przewidzieć, wobec kogo wpłynie wniosek o zastosowanie aresztu. Tylko w chorym umyśle mógłby się zrodzić pomysł, że w prokuraturze ustala się plan składania wniosków o zastosowanie tymczasowego aresztowania, a następnie tenże plan podlega negocjacji z prezesem sądu jeszcze przed ustaleniem planu dyżurów sędziów. Tylko bowiem w takiej sytuacji prokuratura byłaby pewna, że trafi na konkretnego sędziego. Sędzia rozpoznający na tym etapie postępowania przygotowawczego wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania nie jest sędzią wyznaczonym do rozpoznania aktu oskarżenia. Trzeba także dodać, że od postanowienia sądu przysługuje zażalenie. Sędziowie rozpoznający zażalenia będą natomiast dobierani losowo.

W minionych latach sposób wyznaczania składów sądów był przedmiotem zainteresowania posłów niezależnie od barw partyjnych. Wynika to z interpelacji poselskich zgłaszanych przez posłów różnych opcji, wystąpień i postulatów organizacji pozarządowych. Nie wiem, jak teraz udaje się niekiedy udawać, że problemu nie było.

Na koniec pozwolę sobie na małą dygresję. Wszystkim znany jest cytat „Każda władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie (John Emerich Edward Dalberg-Acton, „Letter to Bishop Mandell Creighton", 1887). Zwracam uwagę, że kompetencja przydziału spraw to także władza całkiem potężna i trudno się z nią rozstać, jak z każdą, bo ponoć działa jak narkotyk.

Autorka jest sędzią delegowanym do Ministerstwa Sprawiedliwości, do Wydziału do spraw Usprawnienia Sądów Powszechnych